lektury on-line

Kategorie

Moralność pani Dulskiej - Gabriela Zapolska - Strona 13

Co mi zawracasz głowę zegarkiem! Ja mam najlepszy zegar w głowie. Nie chodź! nie chodź! Dobrze — powiem doktorowi. Umyślnie ci każę w pokoju chodzić na Wysoki Zamek, a nie po ulicy, żeby mieć nad tobą oko czy nie szachrujesz… a ty… zresztą to twoja rzecz.
/ Chowa się za drzwi — Dulski zaczyna znów automatycznie chodzić — wpada Hesia, ubrana strojnie jasnoniebiesko, pantofelki, błękitne pończoszki — całuje ojca w mankiet. /
HESIA
Ojciec idzie na Wysoki Zamek?
DULSKI
/ kiwa głową. /
HESIA
A jeszcze ma ojciec daleko?
DULSKI
/ pokazuje pięć palców. /
HESIA
Pięćset?
DULSKI
/ kiwa głową. /
HESIA
To ojciec już koło Teatyńskiej?
DULSKI
/ mruczy. /
HESIA
/ śmieje się /
Ale tak! ale tak… a niech ojciec prędko idzie, bo tunel rozbijają.
DULSKI
/ patrzy na nią surowo i wzrusza ramionami. /
HESIA
/ wskakuje na kanapę i przegląda się w lustrze. /
DULSKI
/ podchodzi do niej i ściąga ją z kanapy. /
HESIA
Mama nie widzi!…
/ biegnie do drzwi pokoju dziewcząt /
Mela! Mela!…
GŁOS DULSKIEJ
Hesiu! czy Mela ubrana?
HESIA
Jeszcze się pichci.
DULSKI
/ staje zgorszony i mruczy coś. /
HESIA
Ojciec nie rozumie? No… stroi się. Za ojca czasów tak nie mówiono? No to co? Teraz mówią…
DULSKA
/ wychyla się, ubrana odświętnie /
Felicjan! przestań chodzić — już jesteś na Wysokim Zamku. Jutro pójdziesz do Kaiserwaldu.
/ Znika. — Hesia idzie do okna i chucha na szybę. /
HESIA
/ śpiewa /
Pozamarzało… jakby w jakim zlewie…
/ Dulski ogląda się i cicho idzie do pieca, wyłazi na krzesło i kradnie cygaro — w tej samej chwili Hesia się odwraca i widzi to — Dulski chrząka, idzie do przedpokoju — odziewa się — wraca — podchodzi do drzwi Dulskiej — stuka — ona wychyla się. /
DULSKA
Już cię niesie do kawiarni? No… masz swoje dwadzieścia centów. Teraz będę co dzień dawać po dwadzieścia centów. Tygodniowo — nie… na nic. Zaraz wszystko przetracasz z koleżkami. A wracaj na kolację!
/ Znika. — Dulski chwilę stroi się przed lustrem — wreszcie wychodzi. — Hesia biegnie natychmiast do pieca — włazi na krzesło i kradnie cygaro. /
SCENA II
/ Wchodzi Mela — ubrana jak Hesia — jest blada i chora. /
MELA
/ zatrzymuje się we drzwiach, zgorszona — po czym biegnie ku Hesi, która pokazuje jej język i ucieka ku kanapie /
Hesiu!… pokaż… coś ty wzięła?
HESIA
No… cygara… wielka afera.
MELA
Ukradłaś?
HESIA
Och!… przed chwilą ojciec kradł także. Jak taki kamienicznik może to robić, czemu ja nie mogę?
MELA
Po co tobie cygara?
HESIA
Po co? Wy-pa-lę.
MELA
Och! Kiedy?
HESIA
Jak będzie galówka. A potem pojadę…
MELA
Gdzie?
HESIA
Nad Bałtyk. Albo nie — dam cygaro kochankowi kucharki. Powiadam ci — widziałam go. Jest pucerem. No — rozumiesz? u lejtnanta, bardzo, bardzo…
MELA
Jak ty możesz się przyglądać takim.
HESIA
Czemu? Czemu?… Cóżeś taka blada?
MELA
Głowa mnie strasznie boli.
HESIA
Może i ty buchnęłaś cygaro?
MELA
Och!… nie!… ja ciągle jestem taka słaba — tylko bym spała.
HESIA
Lepiej spróbuj ze mną chasses — moja złota, ja ciągle zapominam z której nogi — moja droga — znów ten nauczyciel będzie mnie wstydził… masz… rozwiązał mi się pantofel… Hanka! Hanka!…
/ Wchodzi Hanka blada, zmieniona. /
SCENA III
Źródło tekstu: Wolne Lektury.

Valid XHTML 1.0 Transitional

Realizacja serwisu: Virtualmedia