lektury on-line

Kategorie

Moralność pani Dulskiej - Gabriela Zapolska - Strona 32

Daj ta matka chrzestna spokój! Ja się sama za moją krzywdę upomnę. A Jagusia Wajdówna nie wyprawowała to u nas alimentów? co? Jak kto był bez sumienia nade mną, to i ja nad nim sumienia mieć nie będę.
DULSKA
/ do Juliasiewiczowej /
Zlituj się — daj jej, co chce — tylko nie dopuść do skandalu…
JULIASIEWICZOWA
Ileż chcesz?
HANKA
Dajcie tysiąc koron.
DULSKA
Co?
HANKA
Tysiąc koron.
/ Chwila milczenia — kobiety mierzą się długiemi spojrzeniami. /
JULIASIEWICZOWA
/ cicho /
Niech ciocia da, bo będzie skandal.
DULSKA
Boże mój drogi!…
/ do Hanki /
Cóż ty ze skóry mnie chcesz obedrzeć?
HANKA
A mnie tu w tym domu nie obdarli z uczciwości? Ja prosiłam się, żeby mnie puścić. Chodźcie, matko chrzestna!
DULSKA
Czekajcie… Ale musicie się podpisać że nie macie do nas żadnego żalu i że jesteście załagodzeni.
HANKA
/ ponuro /
Podpiszę!
DULSKA
I nigdy się nas czepiać nie będziesz?
HANKA
Ja nigdy. Ale co ta ono zrobi jak dorośnie, to już jego rzecz i Pana Boga.
DULSKA
Do tej pory ja już żyć nie będę. Chodźcie!…
/ Wychodzą do sypialni. /
SCENA XIII
/ Juliasiewiczowa — Mela /
MELA
Ciociu!
JULIASIEWICZOWA
/ we drzwiach /
Czego?
MELA
Ciociu, co się dzieje? Hesia, cały czas podsłuchuje i tak się śmieje… co się dzieje?…
JULIASIEWICZOWA
Nic. Wszystko w porządku.
MELA
Chwała Bogu!…
/ Juliasiewiczowa wchodzi do sypialni — po chwili wychodzi Hanka, Tadrachowa, Dulska. /
SCENA XIV
/ Hanka — Tadrachowa — Dulska — Juliasiewiczowa — później Zbyszko — Hesia — Mela /
DULSKA
A teraz kuferek i jazda — żeby mi was w minutę nie było.
TADRACHOWA
Idziemy, proszę łaski pani. Całujemy rączki.
HANKA
Ta chodźcie, matko chrzestna, ta co się kłaniacie.
/ Wychodzi z Tadrachową. /
DULSKA
Ach!…
/ upada na sofę /
Jezus, Maria! co za dzień!… no!… ledwo żyję… przecież to straszne, co ja przejść musiałam. Tysiąc koron!…
JULIASIEWICZOWA
Widziała ciocia, że był nóż na gardle.
DULSKA
Tak, tak…
JULIASIEWICZOWA
Do widzenia cioci. Idę do siebie. I ja dostałam migreny z tego wszystkiego. Ale… może teraz ciocia mogłaby nam mieszkanie wynająć?
DULSKA
Nigdy… u mnie dom spokojny, moja droga… potem, możecie nie zapłacić, a ja teraz muszę odbić to, co mi wydarli.
JULIASIEWICZOWA
Ciocię to nic już nie nauczy…
DULSKA
/ wyniośle /
A czegóż to ma *mnie* uczyć i kto? Ja sama, dzięki Bogu, wiem co i jak się należy.
/ Juliasiewiczowa wzrusza ramionami i wychodzi — Dulska biegnie do drzwi Zbyszka. /
Zbyszko — idź do biura!
/ do dziewcząt /
Hesia, kurze ścierać… Mela, gamy…
/ do sypialni /
Felicjan… do biura…
/ Wpada Hesia. /
Żywo… Mela!…
/ Wchodzi Mela. /
Otwieraj fortepian… no! będzie znów można zacząć żyć po Bożemu…
/ Wybiega do kuchni — w głębi przez przedpokój widać jak Tadrachowa z Hanką przenoszą kufer. /
MELA
/ biegnie ku nim /
Andziu! Andziu! gdzie ty idziesz? Ty idziesz całkiem!
HANKA
Całuję rączki panience… jedna panienka tu co warta. Niech się ta panience powodzi… a innym to niech…
/ Robi groźny gest ręką. /
MELA
/ biegnie do drzwi Zbyszka /
Zbyszko! Hanka się wyprowadza!… Zamknął się… Zbyszko!
HESIA
Mela! zwariowałaś!…
/ Słychać ciężkie zamknięcie drzwi. /
MELA
Źródło tekstu: Wolne Lektury.

Valid XHTML 1.0 Transitional

Realizacja serwisu: Virtualmedia