lektury on-line

Kategorie

Moralność pani Dulskiej - Gabriela Zapolska - Strona 31

Całuję rączki wielmożnym paniom.
/ Dulska wychodzi. /
JULIASIEWICZOWA
I… miejcie rozum. Bo to tylko dobre serce pani, a żaden mus. Rozumiecie?
TADRACHOWA
Niby…
/ Wchodzi Hanka — Juliasiewiczowa wychodzi. /
SCENA XI
/ Tadrachowa — Hanka /
TADRACHOWA
/ ogląda się /
Chodź tu!… chodź!
HANKA
Jak się macie.
TADRACHOWA
A to ci dopiero! a to ci dopiero!
HANKA
Wiecie? no!
TADRACHOWA
A jakże… chciał się żenić.
HANKA
A!…
TADRACHOWA
A teraz nie chce.
HANKA
A niech go pokręci z jego żenieniem. Co mi tam po takim ożenku. Ja do tego, czy co? Poniewierajom mną już od wczoraj. Myśleli, że wielki cymes.
TADRACHOWA
Zawszeć to — honorowo.
HANKA
E!…
TADRACHOWA
I byłabyś panią — kamieniczną.
HANKA
E!…
TADRACHOWA
Lepiej, jak za tego twego *finansa*. Bo choć to niby coś, ale zawsze trybelulka.
HANKA
To moja rzecz. Ale by mną nikt nie poniewierał. Każden ma swój honor.
TADRACHOWA
To ty nie obstajesz, żeby się pan z tobą żenił.
HANKA
Powiedziałam — co mi taki morowicz. Niech ta będzie moja krzywda.
TADRACHOWA
Oni cię ta nie ukrzywdzą. Chcą ci dać coś na rękę.
HANKA
/ płacze /
Daj ta matka chrzestna spokój… daj ta matka chrzestna spokój…
TADRACHOWA
Ty jesteś durna — durna. Młoda jesteś i nie wiesz, co to świat. Jak będziesz mieć pieniądze, to będziesz mocarna… Ta czego beczysz? Ta już tamto przepadło. Teraz jeno żeby cię nie skrzywdzili.
HANKA
/ jak wyżej /
Daj ta matka chrzestna spokój…
TADRACHOWA
Ta to żadna łaska — ja już za ciebie będę gadać… ja cię skrzywdzić nie dam.
HANKA
/ podrażniona /
Daj ta matka chrzestna spokój.
SCENA XII
/ Też same — Dulska — Juliasiewiczowa /
JULIASIEWICZOWA
No i cóż? naradziłyście się? Trzeba się spieszyć, bo już późno. Czas iść do miasta.
TADRACHOWA
/ z innego tonu /
Proszę wielmożnych pań — to tak. Hanka gada, że wielmożny pan sam obiecywał ożenek…
JULIASIEWICZOWA
Pan żartował. Hanka tego na serio nie myśli.
TADRACHOWA
Byli świadkowie, proszę łaski wielmożnej pani.
DULSKA
Kto?
TADRACHOWA
Wielmożna pani gospodyni.
DULSKA
To bezczelność.
JULIASIEWICZOWA
Zaraz, zaraz. Tu już mowy nie ma o ożenku. Pan żartował, powtarzam wam! Hanka dobrze wiedziała, co robi.
TADRACHOWA
Ja za nią, jak za siebie…
JULIASIEWICZOWA
A że ciocia chce coś z łaski zrobić, to powinniście być wdzięczni… Więc ja tak myślę, że…
DULSKA
/ cicho /
Nie galopuj się.
JULIASIEWICZOWA
No… kilkadziesiąt koron…
/ Nagle Hanka podstępuje do stołu i staje zuchwale pomiędzy nimi. /
HANKA
Ja ta będę gadać.
TADRACHOWA
Hanuś, czekaj… ja.
HANKA
Daj ta matka chrzestna spokój. Jak chcą mi moją krzywdę płacić — niech płacą!!!
DULSKA
Patrzcie, jak się rozzuchwaliła.
HANKA
A ino… płaćcie! płaćcie!… A nie — to chodź matka chrzestna, i tak zapłacą. Są sądy i alimenta, a ja przysięgnę…
DULSKA
Jezus, Maria! tego tylko brakuje.
JULIASIEWICZOWA
Dziewczyno! i ty miałabyś sumienie?
HANKA
O! a ze mną to mieli sumienie zrobić to, co zrobili? Jak nie mieli sumienia, to niech teraz płacą!
TADRACHOWA
Hanka… ta nie krzycz.
HANKA
Źródło tekstu: Wolne Lektury.

Valid XHTML 1.0 Transitional

Realizacja serwisu: Virtualmedia