lektury on-line

Kategorie

Moralność pani Dulskiej - Gabriela Zapolska - Strona 12

/ patrzy za nią /
Kontenta ciocia z Hanki?
DULSKA
Tak sobie.
JULIASIEWICZOWA
/ cicho /
Niech ją ciocia odprawi.
DULSKA
A to… czemu?
JULIASIEWICZOWA
Ja coś dostrzegłam.
DULSKA
Kradnie.
JULIASIEWICZOWA
Nie… gorzej…
DULSKA
No… no…
JULIASIEWICZOWA
Zdaje mi się, że Zbyszko się do niej bierze…
DULSKA
/ niechętnie /
E!… to…
JULIASIEWICZOWA
Wiem, co mówię. Niech ciocia ją odprawi, póki czas.
DULSKA
Moja kochana, pewnie ci się zdawało… A potem…
/ patrząc w bok /
wobec tego, co się dzieje, że niby… no… rozumiesz… to piwo co szumi.
JULIASIEWICZOWA
A!
DULSKA
Słowem… że… rozumiesz?
JULIASIEWICZOWA
Lepiej w domu?
DULSKA
Ja nie mówię… ale…
JULIASIEWICZOWA
A wie ciocia — może ciocia ma rację…
/ Chwila milczenia — przez scenę przechodzi w milczeniu Hanka i znika w kuchni — obie panie patrzą za nią. /
JULIASIEWICZOWA
Trzeba jednak przyznać, że mężczyźni mają szczególny gust.
DULSKA
A! niech tam!… byle się nie włóczył i nie tracił zdrowia… Trzeba być matką, aby zrozumieć jaki to ból patrzeć jak syn marnieje.
JULIASIEWICZOWA
Dziękuję. Ale żeby ona potem…
DULSKA
Ona? także! będzie kontenta… to takie wszystko bez czci i wiary. Pokażę ci tok, co sobie kazałam przerobić.
/ idzie do przedpokoju — wraca z tokiem z fiołków i białych piór — kładzie go na głowę, co przy kaftanie barchanowym i halce wywołuje dziwny efekt /
Dobrze?
JULIASIEWICZOWA
Wcale… wcale…
DULSKA
/ w toku /
Muszę się oszczędzać… przerabiam stare łachy.
JULIASIEWICZOWA
No — na cioci wszystko się dobrze wyda. Czy ciocia w tym roku podwyższa?
DULSKA
Spodziewam się. Muszę. Wszyscy podwyższają. Pokażę ci *szpejscettel*.
JULIASIEWICZOWA
No… no…
DULSKA
/ wydobywa z szufladki papier, opiera się o stół — obie z zajęciem pochylają się nad papierem /
Suteryny całe w rumel o dwadzieścia… do sieni wstawię magle…
JULIASIEWICZOWA
Ciasno. Zęby sobie powybijają.
DULSKA
To mi wszystko jedno. Ja tamtędy nigdy nie chodzę. Oba partery po pięć — pierwsze piętro, kokocica, o dziesięć…
JULIASIEWICZOWA
Kokocica? To za mało. Ja bym podwyższyła co najmniej o dwadzieścia…
DULSKA
Tak myślisz?
JULIASIEWICZOWA
/ śmieje się /
Naturalnie… ma pieniądze, lekko jej przychodzą… niech płaci.
DULSKA
/ rozjaśniona /
Niech płaci…
JULIASIEWICZOWA
/ śmiejąc się /
Niech płaci!…
DULSKA
A więc — kokotka o dwadzieścia, radca o dziesięć… drugie piętro…
/ Obie zacietrzewione, pochylone nad stołem, czytają. — Kurtyna wolno spada. /
AKT II
/ Ta sama dekoracja co w akcie poprzednim. — Ściemnia się powoli — długie cienie liliowo szare padają przez zamarzłe szyby. — Po scenie, jak zwierz w klatce, tam i z powrotem automatycznym ruchem chodzi Dulski w szlafroku z zegarkiem w ręku. — Zamyka oczy i chodzi tak jak lalka drewniana. Wreszcie ustaje. — Zaraz otwierają się drzwi sypialni małżeńskiej i ukazuje się Dulska w gorsecie i spódnicy. /
SCENA I
/ Dulska — Dulski — Hesia /
DULSKA
Felicjan! Felicjan!
DULSKI
/ budzi się i patrzy na nią. /
DULSKA
Chodź! czemu nie chodzisz? Jeszcze nie ma dwóch kilometrów. Ja tam rachuję.
DULSKI
/ pokazuje jej zegarek. /
DULSKA
Źródło tekstu: Wolne Lektury.

Valid XHTML 1.0 Transitional

Realizacja serwisu: Virtualmedia