lektury on-line

Kategorie

Moralność pani Dulskiej - Gabriela Zapolska - Strona 14

/ Mela — Hesia — Hanka /
HESIA
Zawiąż trzewik. Cóż znów i ty jesteś chora? Patrz Mela, jak ta wygląda.
HANKA
Panience się tylko zdaje…
HESIA
Ale — ledwo się włóczysz. A teraz możesz iść…
/ Hanka wychodzi. /
HESIA
/ kręci głową. /
MELA
To nic dziwnego. Ja wiem, dlaczego ona taka zmieniona.
HESIA
Wiesz? powiedz!
MELA
Nic, Hesiu! to jej tajemnica. Mnie nie wolno nic powiedzieć — przynajmniej do czasu.
HESIA
Jak chcesz — taka tam ma tajemnice… no — no… daj łapę… jak to chasses — un, deux — un, deux
/ gwiżdże. /
MELA
Hesiu, nie gwiżdż!
HESIA
Aha! ziemia się trzęsie — co? — no, a teraz walca — moja brylantowa.
/ obejmuje ją — walcują. /
MELA
Dlaczego mnie tak ściskasz?
HESIA
/ tańcząc /
Bo ja jestem mężczyzna.
MELA
Ale ja nie mogę oddychać.
HESIA
Właśnie — a jak za kobietę, to tak! o!
/ przerzuca się na rękę Meli /
omdlewająco! omdlewająco! a potem w oczy… w oczy… Ja tak zawsze robię…
MELA
Ty?!
HESIA
Ja! powiadam ci — studenty czerwienią się, jak buraki.
MELA
Puść mnie…
HESIA
Co tobie?
MELA
Nie wiem… ale..
HESIA
No, to zagraj — cichutko, żeby mama nie przyszła. Ja nie mogę wpaść w tempo…
/ popycha Melę do fortepianu /
Walca…
/ Mela gra cichutko — Hesia chce tańczyć — robi pas — śmieje się — wpada w cake walka. /
Mela! cake walka!…
/ Mela gra cake walka cichutko — Hesia skacze — wchodzi Zbyszko. /
SCENA IV
/ Też same — Zbyszko /
ZBYSZKO
A to co?
HESIA
/ tańcząc /
Cake walk! Cake walk! Cake walk! A co? źle… prawda, że jest we mnie materiał na *szansę*?
ZBYSZKO
Na dwie, nie na jedną.
HESIA
/ triumfująco /
A co?
ZBYSZKO
Skąd ty to umiesz?
HESIA
Ignania mnie nauczyła. No wiesz — Ignania Olbrzycka. Jej brat ciągle w tinglach siedzi, więc ją nauczył, a ona mnie.
ZBYSZKO
/ ironicznie /
Myślałem, że cię twoja kucharka nauczyła.
HESIA
Ona?
ZBYSZKO
Przecież dopełnia twojej edukacji.
HESIA
Co znowu? Jak Bozię kocham — nie.
ZBYSZKO
/ z pasją /
Jak to kłamie. Ech! tu wszyscy kłamią. Ale Boga to choć zostaw w spokoju ty przynajmniej.
HESIA
Znów się złościsz? a byłeś już jakiś lepszy. No… Mela jeszcze trochę… Powiedz, Zbyszko, czy dobrze? mój królu!… Tak?
/ tańczy. /
ZBYSZKO
Ależ nie — przegnij się… trochę jeszcze.
HESIA
Jak? jak?…
/ tańczą oboje /
Jak dobrze, jak miło — jakby po powietrzu się latało.
SCENA V
/ Ciż sami — Dulska /
DULSKA
/ wpada /
Co się tu dzieje? Co to za balet?
ZBYSZKO
Dopełniam edukacji mej siostry.
DULSKA
Hesia! jak możesz tak?… co to…
/ do Zbyszka /
Z tobą to też jest krzyż pański. Albo chodzisz jak dzik, albo wyprawiasz wariacje i dziewczyny w to wciągasz.
ZBYSZKO
Dobrze już, dobrze. Po co tyle słów! Gdzież to was niesie w takiej paradzie?
DULSKA
Przede wszystkim nie niesie.
ZBYSZKO
Nogi was nie niosą?
DULSKA
To jest nieprzyzwoite i o tym się nie mówi.
ZBYSZKO
A to przyzwoite ubrać dziewczęta jak baletniczki? O! jakie ażury!
DULSKA
To są dzieci, im wolno.
ZBYSZKO
Ładne dzieci! Pannice, aż ha.
DULSKA
Wszystkie panienki z dobrych domów tak na lekcje tańca chodzą.
ZBYSZKO
Niech się zaprawiają… niech się zaprawiają…
HESIA
Do czego? Do czego?
ZBYSZKO
Jak dorośniesz, będziesz się dekoltować na bal od góry — teraz, jako dziecię naiwne, od dołu.
DULSKA
Źródło tekstu: Wolne Lektury.

Valid XHTML 1.0 Transitional

Realizacja serwisu: Virtualmedia