lektury on-line

Kategorie

Moralność pani Dulskiej - Gabriela Zapolska - Strona 22

Aha! klnij. Dużo ci pomoże. Matka Hankę teraz wypędza. Ciekawa jestem, co twój *honor* uwodziciela każe ci teraz zrobić dla twej… ofiary.
/ Śmieje się ironicznie. /
ZBYSZKO
/ chwyta za kapelusz /
Żmija!
JULIASIEWICZOWA
Byłam pewna. Kapelusz w rękę i fiut! Najlepszy punkt wyjścia.
ZBYSZKO
Milcz! Nie doprowadzaj mnie do pasji.
SCENA XV
/ Dulska — Juliasiewiczowa — Zbyszko /
DULSKA
/ w ręku książeczka /
Hanka! A ty tu? Nie wychodź!… Mam z tobą porachunek.
ZBYSZKO
Tak, tak. Wiem już o co chodzi. I… pokazałaby mama wiele taktu, gdyby o tym nie mówiła.
DULSKA
Taktu? taktu? Ty śmiesz mówić o takcie? ty, który taki skandal wywołałeś pod rodzicielskim dachem. Jak się to rozniesie po ulicy, to chyba dom sprzedać i wynieść się do Bruchowic, czy na Zamarstynów.
ZBYSZKO
To moja rzecz.
DULSKA
Bezwstydnik! do tego doprowadzić, żeby mi potem byle kto oczy tym wykalał.
JULIASIEWICZOWA
O, przepraszam! tym *byle kto* — to mam być ja?… Tego już zanadto. I to ciocia tak mówi? A czy wie ciocia, że ja potrzebuję tylko dwa słowa powiedzieć, aby ta śliczna historia inaczej wyglądała.
DULSKA
Co powiesz, to będzie kłamstwo. Takiej jak ty nikt nie uwierzy.
JULIASIEWICZOWA
Jaka ja jestem, to jestem. Ale nigdy nie dopuściłabym się tego, czego się tu dopuszczono.
/ do Zbyszka /
Wiedz o tym, że ciocia o Hance od początku wiedziała.
DULSKA
Nieprawda.
JULIASIEWICZOWA
Aha!… nieprawda. Przez palce się patrzyło… przez palce… dopiero teraz, jak grozi głośny skandal, to na Zbyszka — na Hankę…
ZBYSZKO
A to ładna historia. I w jakim celu?
JULIASIEWICZOWA
Żebyś w domu siedział…
ZBYSZKO
A! rozumiem!
DULSKA
Ona kłamie!
ZBYSZKO
Ona prawdę mówi. To bardzo na maminą moralność patrzy.
DULSKA
/ bije pięścią w stół /
Kłamie!
JULIASIEWICZOWA
/ tak samo /
Nie kłamię!
ZBYSZKO
/ tak samo /
Prawdę mówi. Ja to czuję! Ja to wiem! To jest to, co tu pełza tak brudno, tak ohydnie — co to za ścianę byle nie wyszło. Ale kto wiatr sieje, ten burzę zbiera!
/ biegnie do kuchni /
Hanka!
/ Mela i Hesia ukazują się na progu. /
DULSKA
Zbyszek!
ZBYSZKO
A chce mama wiedzieć co zrobię? chce mama wiedzieć? *Ja się z Hanką ożenię*!
DULSKA
Jezus, Maria! Szlak mnie trafi.
MELA
Mamo! przebacz im! błogosław!
DULSKA
Odczep się!
/ Zbyszko wciąga Hankę. /
ZBYSZKO
Hanka! rzuć te łachy! zostaniesz tutaj *na zawsze*.
HANKA
Kiedy mi pani wypowiedziała.
ZBYSZKO
Zostaniesz! Ja się z tobą żenię.
HANKA
Rany boskie!
DULSKA
Ja nie pozwolę.
ZBYSZKO
To się na nic nie zda.
JULIASIEWICZOWA
Zbyszko! upamiętaj się!…
DULSKA
/ do Dulskiego, który wszedł i patrzy zdumiony /
Felicjan! widzisz!… jaką twój syn daje nam synową?
/ Dulski zainteresowany podchodzi /
No… ruszże się… ty ojciec… przeklnij go, czy co, może się upamięta.
ZBYSZKO
To na nic. Tak będzie… Niech raz taka szpetota unurza się we własnym błocie.
DULSKA
Rany boskie! Jak mi się kto spyta, jak moja synowa z domu…
ZBYSZKO
To powie mama, że nie z domu, ale z chałupy. To będzie najgorsza kara… Hanka, padnij do nóg i proś o błogosławieństwo…
HANKA
Proszę wielmożnej pani… ja… przecież…
DULSKA
Idź precz!… Felicjan, odezwij się!
DULSKI
A niech was wszyscy diabli!!!
Źródło tekstu: Wolne Lektury.

Valid XHTML 1.0 Transitional

Realizacja serwisu: Virtualmedia