/ Odchodzi do sypialni. /
DULSKA
/ pada na kanapę /
Nie wytrzymam — daję słowo — nie wytrzymam.
ZBYSZKO
Siadaj, Hanka — siadaj rzędem obok mamy. Teraz tu twoje miejsce…
/ Sadza gwałtem Hankę na kanapę. /
JULJASIEWICZOWA
Zbyszko!
/ Dzwonek — Hanka się zrywa i chce biec otworzyć. /
ZBYSZKO
Siedź! nie ruszaj się.
HANKA
Ja chcę otworzyć…
HESIA
Ktoś idzie.
ZBYSZKO
/ sadza gwałtem Hankę — i, stając na progu przedpokoju, mówi /
Niech kucharka idzie otworzyć i powie, że *obie panie Dulskie* przyjmują!
/ Zasłona spada. /
AKT III
/ Scena przedstawia ten sam pokój. — Ranek — story podniesione — szare światło dnia zimowego — pod nierozpalonym piecem drzemie na stołeczku niskim Hanka, owinięta w chustkę czarną. Za podniesieniem zasłony słychać wicher, łopoczący o szyby. — Chwila milczenia. Słychać tylko jak Hanka oddycha ciężko i od czasu do czasu jęczy: „Jezus!” — drzwi otwierają się — wchodzi cichutko Mela w barchanowej spódniczce białej, koszulce i narzuconym na plecy barchanowym kaftaniku. Włosy ma rozpuszczone. W rękach bułka i garnuszek z kawą. Chwilę waha się. — Biegnie do drzwi sypialni małżeńskiej — słucha — wreszcie wraca — pochyla się nad Hanką i delikatnie, ostrożnie budzi ją. /
SCENA I
/ Mela — Hanka — później Hesia /
MELA
Andziu! Andziu!… zbudź się.
HANKA
Ha? co?…
MELA
Zbudź się — moja biedna Andziu!…
HANKA
A!… to wielmożna panienka… ja zaraz… po mleko…
/ Trze oczy. /
MELA
Nie — nie. Ty już teraz nie pójdziesz po mleko. Już kucharka przyniosła. Ja się śniadaniem zajęłam.
HANKA
A wielmożna pani?
MELA
Mama słaba — leży… Masz trochę kawy. Napij się. I bułkę zjedz.
HANKA
/ przypomina sobie /
A… tak… tak… Zapomniałam, teraz już wiem.
/ zaczyna płakać /
O Jezu! Jezusieczku!
MELA
Czego płaczesz? Teraz wszystko na najlepszej drodze. Najgorsze przeszło. Już mamcia wie o wszystkim. Nie chce pozwolić — ale musi. Tylko teraz ty i Zbyszko musicie być stałymi i przemóc wszystko swoją miłością. Mama sama będzie wzruszona…
HANKA
Ja pójdę w piecach palić.
MELA
Nie… nie. Daj spokój. Lepiej żebyś już się do niczego nie mieszała. Bo jak zaczniesz znów być służącą, to będzie jeszcze gorzej. Siedź tu spokojnie i czekaj, co będzie.
HANKA
A bielizna niezmaglowana…
MELA
Nie turbuj się. Teraz się przyjmie pokojową i ona już za ciebie to wszystko zrobi. Ty teraz jesteś narzeczona Zbyszka, to przecież nie możesz chodzić do magla ani w piecach palić. Pij kawę… moja złota…
HANKA
Dziękuję panience — nie mogę. Mnie tak od tego wczorajszego, że aż no… ha…
/ obciera nos /
O Jezu!…
MELA
/ przykuca przed nią /
Moja Andziu — ja wiem, że to przykre przejścia, ale to trudno. Zobaczysz, że jeszcze będziesz bardzo szczęśliwa za Zbyszkiem. Ubierzesz się inaczej — natrę ci ręce gliceryną — nauczę cię ładnie pisać — nie będziesz nic robić.
HANKA
E! gnić bez roboty…
MELA
Źródło tekstu: Wolne Lektury.