lektury on-line

Kategorie

Moralność pani Dulskiej - Gabriela Zapolska - Strona 25

Proszę mamci — może prochy pościerać?
/ Dulska robi gest, że jej wszystko jedno. — Chwila milczenia. /
Proszę mamci… czy Zbyszko naprawdę się z tym czymś ożeni?
DULSKA
Daj ty mi spokój!
HESIA
Ja też myślałam, że to niemożliwe. Choćby ze względu na nas. Czy kto porządny później starałby się o mnie, albo o Melę.
DULSKA
Daj ty mi spokój.
HESIA
Zresztą Mela to mniejsza, bo ona i tak idzie na starą pannę, ale ja…
DULSKA
A ja ci mówię, daj ty mi spokój, bo się na tobie skrupi.
HESIA
Tylko proszę mamy… ja nie rozumiem, jak mamcia tego nie widziała. Ja to już od dawna wypenetrowałam… ja…
SCENA III
/ Dulska — Hesia — Zbyszko /
ZBYSZKO
/ ubrany jak do wyjścia — kręci się chwilę po pokoju /
Gdzie Hanka?
/ milczenie /
Pytam się, gdzie Hanka?
HESIA
Oblubienica z Lammermooru rondle myje.
ZBYSZKO
Proszę więcej jej nie używać do kuchennych posług. Gdzie Hanka dziś spała?
/ milczenie /
Pytam się, gdzie Hanka dziś spała?
HESIA
Na stołeczku pod piecem — ręce w małdrzyk, a buzia w ciup.
ZBYSZKO
Trzeba inaczej się nią zająć.
/ milczenie /
Bo… jeżeli… no… zresztą — ja wychodzę, za chwilę wrócę. Muszę jakiś porządek zrobić.
HESIA
/ śmieje się /
Postaw łoże pod baldachimem w salonie…
ZBYSZKO
Milcz!
HESIA
Nie chce mi się… nie chce mi się… Cake walk! cake walk!
/ robi kilka pas /
Hanuś, słodka narzeczona… — dziewczę z buzią jak malina…
ZBYSZKO
Idź… ty…
/ Wychodzi szybko. /
HESIA
Strach!… jeszcze czegoś podobnego, jak długo żyję, nie widziałam.
/ nadsłuchuje /
Stróż jest w kuchni. Dowiem się. Tylko wie mamcia, ja wątpię, czy ciocia przyjdzie, bo strasznie była wczoraj naindyczona.
DULSKA
Idź no, idź…
/ Wychodzi Hesia — Dulska zawiązuje mocniej głowę — słyszy trzepanie dywanów — nadsłuchuje — porywa się — biegnie do okna — otwiera i krzyczy całkiem innym głosem. /
Nie wolno… na dziedzińcu się trzepie… nie wolno!…
/ Wraca. /
HESIA
Ciocia powiedziała, że przyjdzie zaraz.
DULSKA
Teraz idź, ubierz się.
HESIA
A potem żeby trochę na spacer? co?
DULSKA
Co ci w głowie? tu taki szkandał za pasem, a ona na spacer?
HESIA
No dobrze… dobrze… już idę!
/ Wybiega do siebie. /
SCENA IV
/ Dulska — Juliasiewiczowa /
JULIASIEWICZOWA
/ w płaszczu na matince — z godnością /
Ciocia mnie wezwała?
DULSKA
Tak.
JULIASIEWICZOWA
Właściwie nie powinnam przyjść po tak dotkliwej obrazie, ale w nieszczęściu powinno darować się winy. Cóż zatem ciocia sobie życzy?
DULSKA
/ z nagłym wybuchem /
Zlituj się! ratuj!… wybaw mnie z tego położenia. Przecież taki ożenek dla Zbyszka to ostatnia zguba. Jak ja ludziom w oczy spojrzę?
JULIASIEWICZOWA
Moja ciociu… sama ciocia piwa nawarzyła. Ja radziłam — odprawić Hankę.
DULSKA
Ale kiedy ci wytłumaczyłam, dlaczego ją trzymam, sama się zgodziłaś, że tak lepiej. Ja to przecież zrobiłam dla jego dobra. Patrzeć już nie mogłam, jak się wisusował. To się nieraz robi. Ja nie pierwsza i nie ostatnia.
JULIASIEWICZOWA
Tak… zapewne…
DULSKA
Radź! ratuj! ty masz doskonały złodziejski spryt — ty coś wymyślisz. Przede wszystkim — weź tę, tę Hankę, do siebie. Wyrzucić jej nie mogę, bo obniesie nas po mieście. U ciebie będziesz ją pilnować, żeby z nikim nie pyskowała.
Źródło tekstu: Wolne Lektury.

Valid XHTML 1.0 Transitional

Realizacja serwisu: Virtualmedia