lektury on-line

Kategorie

Moralność pani Dulskiej - Gabriela Zapolska - Strona 17

Tylko ty Hance tego nie mów. Daj słowo. Oto… Hanka ma na wsi… narzeczonego. Tak, tak. Ale się nie martw. Ona go nie kocha. To finanz wach. Ja znalazłam korespondentkę od niego do Hanki. Tam było ślicznie napisane. Panno Haniu, Szanowna Pani! — Gołębiem ślę tę kartę pod nóżki panny i pytam czemu pisanie od niej takie rzadkie… Tak było. O! gołębiem… to ładnie. Choć na tej kartce nie było gołębia, tylko była różowa świnka i cztery prosięta, ale on zawsze tak z serca to napisał. I on ją musi kochać. Tylko że ona mu nie odpisuje, i to źle z jej strony, bo on tam pisze…
ZBYSZKO
Proszę cię o jedno. Nie wtrącaj ty się w te sprawy. Głowa cię boli. Idź — połóż się.
MELA
Ja tylko tak z dobrego serca.
ZBYSZKO
Ja wiem.
MELA
/ wstaje — nieśmiało /
I… nie gniewasz się?
ZBYSZKO
Nie. Chodź — pocałuj mnie.
MELA
/ całuje go /
To… ty mnie nie nienawidzisz?
ZBYSZKO
/ głaszcze ją /
Nie. Teraz nie.
MELA
Dziękuję ci. Tak miło, kiedy ktoś łagodnie mówi… Dziękuję ci, Zbyszko.
/ Wychodzi cichutko do swego pokoju. — Zbyszko wstaje — idzie do okna, skąd pada światło zapalonej latarni — opiera czoło o szyby i tak zostaje. — Wchodzi Hanka spłakana, otulona chustką — przystępuje do Zbyszka i mówi cicho. /
SCENA VIII
/ Zbyszko — Hanka /
HANKA
Proszę pana…
ZBYSZKO
I co? i co?
HANKA
Tak jest jak ja mówiłam.
/ zanosi się cicho od płaczu. /
ZBYSZKO
Ładna historia! a to pech!
/ zaczyna chodzić po pokoju — Hanka pozostaje przy oknie w smudze światła — tragiczna w fałdach swej czarnej chustki. /
HANKA
Co ja teraz zrobię!
ZBYSZKO
Jedź do domu.
HANKA
Ale… żeby mnie tatko skórę zdarli. Nie pojadę.
ZBYSZKO
Zresztą nie becz. Jeszcze daleko. Może się jeszcze co zmieni.
HANKA
Ale… takim jak ja, to cygany los wyklną. Mnie zawsze najgorsze się trafi. Potrzebne mi to było. Boże! Boże!… To chyba się utopić.
ZBYSZKO
Dużo by ci pomogło.
HANKA
Śmierć na wszystko pomoże.
ZBYSZKO
Głupia jesteś.
HANKA
Ale!…
/ płacze. /
ZBYSZKO
Cicho bądź! nie płacz, bo mnie diabli wezmą…
HANKA
/ zakrywa się chustką i stara się stłumić łkanie /
/ Długa chwila milczenia. /
Proszę pana, co ja teraz zrobię?
ZBYSZKO
/ patrzy na nią przez chwilę — potem wychodzi do swego pokoju /
A to pech! a to pech!…
/ Hanka wybucha spazmatycznym płaczem, tuląc się do ściany — na palcach ze swego pokoju wysuwa się Mela. /
SCENA IX
/ Mela — Hanka /
/ Mela podchodzi do Hanki i staje przed nią zafrasowana. /
MELA
Hanka! Ja słyszałam, że się Zbyszko o coś na ciebie gniewał. Prawda?
HANKA
Nie.
MELA
Ale słyszałam. I boję się, że to przeze mnie. Pewnie o tego narzeczonego, co go masz na wsi. Ale dlaczego Hanka się z tym kryła. Tylko teraz to już trzeba przestać do niego pisać. Co się tak na mnie patrzysz. Ja wszystko wiem…
HANKA
/ patrzy na nią przerażona. /
MELA
No, wszystko co się ciebie i Zbyszka dotyczy — rozumiesz?
HANKA
/ zakrywa twarz chustką. /
MELA
I nie trzeba się bać. Ja będę z wami. Ojca też na waszą stronę przekabacę. Wszystko się zmieni i gdy już ślub się odbędzie…
HANKA
Ta co panienka mówi. Któż by się ze mną teraz ożenił?
MELA
Jak to? kto?
HANKA
A no któż by cudze dziecko wziął?
MELA
/ zdziwiona /
Źródło tekstu: Wolne Lektury.

Valid XHTML 1.0 Transitional

Realizacja serwisu: Virtualmedia