lektury on-line

Kategorie

Moralność pani Dulskiej - Gabriela Zapolska - Strona 21

U mnie nic brudnego się nie dzieje. A przynajmniej po ulicach mój dom nie jest głośny.
JULIASIEWICZOWA
Będzie, będzie… jak się porządnie rozkrzyczy w swoim czasie.
DULSKA
Cóż to za *iluzje*?
JULJASIEWICZOWA
Wytłumaczę, jak mnie ciocia na chrzciny poprosi.
DULSKA
Moja pani! niesmaczne żarty. Ja i Felicjan dawno już głupstwa wybiliśmy sobie z głowy.
JULIASIEWICZOWA
Ja też nie mówię, że ciocia będzie matką ale — *babką*.
DULSKA
Co? jak?
JULIASIEWICZOWA
Zbyszko się o to postarał.
DULSKA
Zbyszko? Zbyszko?
JULIASIEWICZOWA
I… Hanka.
DULSKA
Jezus, Maria! Co? jak? Kłamiesz — kłamiesz. Chcesz mnie chyba zabić! Strach! Nie dość, że mnie delożowali stróża, jeszcze takie coś wymyślają.
JULIASIEWICZOWA
Ja? kłamię? Najlepiej niech ciocia sama się Hanki zapyta.
DULSKA
Szkandal!… Hanka!… Hanka!… chodź tu w tej chwili…
JULIASIEWICZOWA
Ja wolę tego nie słyszeć. Idę do dziewcząt. A jak ciocia się przekona, że nie skłamałam, to mnie ciocia przeprosi.
DULSKA
Jutro rano! Hanka! Hanka!
/ Juliasiewiczowa wychodzi szybko — wpada Hanka z bielizną do magla. /
SCENA XIII
/ Dulska — Hanka /
HANKA
Wielmożna pani wołała? Ja do magla…
DULSKA
Hanka! odpowiadaj — ale tak jak przed księdzem. Czy to prawda, że ty… że ty jesteś… że…
/ Hanka cofa się pod ścianę i stoi nieruchoma z oczyma szeroko otwartymi — Dulska naprzeciw niej, groźnie w nią wpatrzona. /
DULSKA
Odpowiadaj!
HANKA
/ z wysiłkiem /
Tak… proszę wielmożnej pani…
DULSKA
Może kłamiesz? może chcesz naciągnąć…
HANKA
Nie kłamię.
DULSKA
Jak Boga chcesz mieć przy skonaniu?
HANKA
Jak Boga chcę mieć przy skonaniu!
/ Długa chwila milczenia — Hanka stoi nieruchoma, oparta plecami o ścianę. Po jej twarzy płyną duże ciężkie łzy. /
DULSKA
/ po chwili /
Oddam ci książeczkę — zapłacę do pierwszego i wynoś się.
HANKA
Ja wolę pójść zaraz.
DULSKA
/ opamiętywując się /
Tak będzie lepiej. Pakuj się… połóż bieliznę. Ja takich dziewczyn, co o swoją dobrą sławę nie dbają, nie mogę u siebie trzymać. Wyniesiesz się zaraz… Idę po książeczkę.
/ Wychodzi do sypialni — Hanka stoi nieruchoma chwilę, wreszcie ociera twarz i kieruje się do kuchni — Juliasiewiczowa wychodzi z pokoju dziewcząt. /
SCENA XIV
/ Juliasiewiczowa — Hanka — później Mela — Zbyszko /
JULIASIEWICZOWA
Hanka!
HANKA
Co?
JULIASIEWICZOWA
Co się stało?
HANKA
/ z wybuchem płaczu /
Wielmożna pani wyrzuca mnie…
JULIASIEWICZOWA
Zobacz się z panem Zbyszkiem.
HANKA
Ale… co mi tam! niech ich za moją krzywdę!
/ Wypada do kuchni. /
MELA
Ciociu! ciociu! i co? i co? ja się tak boję!
JULIASIEWICZOWA
Idź do siebie. Nie pokazuj się.
MELA
Boże mój! Ciociu, niech ich ciocia nie opuszcza
/ Juliasiewiczowa wpycha ją do pokoju dziewcząt — wchodzi Zbyszko. /
ZBYSZKO
/ do Juliasiewiczowej /
Ty tutaj? to dziwne… tam twój oficer spaceruje przed bramą i czeka.
JULIASIEWICZOWA
A tobie co do tego? Patrz lepiej, żebyś tu nie miał to, na coś zasłużył.
ZBYSZKO
Cóż to za ton?
JULIASIEWICZOWA
To ty zmień twój ton. Będziesz ty inaczej za chwilę śpiewał. Wydały się twoje sprawki z Hanką.
ZBYSZKO
A… psia krew!
JULIASIEWICZOWA
Źródło tekstu: Wolne Lektury.

Valid XHTML 1.0 Transitional

Realizacja serwisu: Virtualmedia