lektury on-line

Kategorie

Moralność pani Dulskiej - Gabriela Zapolska - Strona 15

Zbyszko!… milcz!… Jak śmiesz?
/ do Meli /
Cóżeś taka blada?
ZBYSZKO
Cóż dziwnego? zmarzła.
/ Ściemnia się. /
MELA
Głowa mnie strasznie boli. Mamusiu! ja bym nie poszła.
DULSKA
Pokaż język! Biały. Znów coś zjadłaś.
/ przykłada jej rękę do głowy /
Rozpalona. No, z tobą… to też… może cię kłuje? co?
MELA
Tu mnie boli.
DULSKA
W lewej łopacie? Połóż sobie regolo. Jest tam używane, takie co ojciec przykładał. I rozbierz się.
ZBYSZKO
Z czego? ona już rozebrana. Niech się raczej ubierze.
DULSKA
Hesia — płaszczyk! rękawiczki…
ZBYSZKO
Piechotą idziecie? Ona — tak? Jeszcze was zaaresztują.
DULSKA
Rany boskie, nie wytrzymam. A lampy jeszcze nie zapalać.
/ do Zbyszka /
Wychodzisz?
ZBYSZKO
Nie.
DULSKA
To przypilnuj pieca. My wrócimy za godzinę. Mela, idź się przebrać…
/ Hesia i Dulska wychodzą — Mela do swego pokoju. /
SCENA VI
/ Zbyszko sam — później Hanka. Zbyszko chwilę stoi nieruchomy — potem wyciąga ręce leniwym, znużonym ruchem przed siebie — zwraca się do pieca — otwiera drzwiczki kopnięciem nogi, przysuwa sobie fotel — siada i siedzi tak spokojnie z papierosem przylgniętym do ust, z ręką opuszczoną na dół. — Światło czerwonawe go oświetliło. Jest znużony i smutny. — Drzwi się otwierają cicho, wsuwa się Hanka — widzi go — przybliża się — przyklęka i delikatnie, z jakąś psią pokorą, całuje go w rękę. — On głaszcze ją po głowie — czyni to machinalnie, nie patrząc na nią. /
ZBYSZKO
No już dobrze… dobrze…
HANKA
Proszę pana… ja…
ZBYSZKO
Co? czego?
HANKA
Ja idę… tam, gdzie pan kazał.
ZBYSZKO
A… tak. Idź! idź!… A nie bój się — tylko mów śmiało i wyraźnie, jak i co.
HANKA
/ klęczy nieruchoma, otulona w fałdy chustki. /
ZBYSZKO
No… czemu nie idziesz?
HANKA
A bo ja wiem — tak mi jakoś…
ZBYSZKO
Ach, nie marudź… idź… bo wrócą.
HANKA
/ wstając /
Pójdę!
/ wychodzi powoli — słychać jak zatrzaskuje za sobą ciężko drzwi. /
SCENA VII
/ Zbyszko — Mela /
/ W kaftaniczku — głowa związana. Podchodzi cicho do Zbyszka i siada na małym stołeczku naprzeciw niego. /
MELA
/ nieśmiało /
Zbyszko!
ZBYSZKO
Nie położyłaś się?
MELA
Nie mogę. Jeszcze mi gorzej. Czy ci nie przeszkadzam?
ZBYSZKO
Nie. Ty jeszcze z całej familii jesteś najmożliwsza. Może dlatego, że jesteś chora, więc jest w tobie coś milszego, coś innego, jak u tamtych.
MELA
Coś innego? i czy myślisz, że dlatego że jestem chora?
ZBYSZKO
Tak. Nie masz dużo sił życiowych, więc nie idziesz, rozbijając łokciami, przez życie — ale się… skradasz. Rozumiesz? co?
MELA
Tak. Mnie się także zdaje, że ja się wszystkim usuwam, że mnie lada chwila ktoś potrąci, że…
ZBYSZKO
To źle. Panna Dulska powinna iść naprzód tak… rozumiesz. Ktoś potrąci — ty jego… to powinna być nasza zasada. Jak najwięcej miejsca. Für die obere zehn tausend milionen kołtunen!
MELA
/ patrzy na niego chwilę /
Zbyszko! dlaczego ty nas wszystkich tak nie lubisz?
ZBYSZKO
Za mało „nie lubisz”. Ja was wszystkich nienawidzę i siebie razem z wami.
MELA
Źródło tekstu: Wolne Lektury.

Valid XHTML 1.0 Transitional

Realizacja serwisu: Virtualmedia