lektury on-line

Kategorie

Moralność pani Dulskiej - Gabriela Zapolska - Strona 18

Cudze dziecko? O czym ty mówisz, Hanka? A może ty już wdowa, że masz dziecko? I tego Zbyszkowi nie mówisz…
HANKA
/ po chwili /
Cóż panienka mówi, że wszystko wie!
MELA
No… niby ty i Zbyszko. To będzie mezalians, ale trudno…
HANKA
/ milczy, gryzie róg chustki i patrzy w ziemię. /
MELA
Dlaczego nic nie mówisz, Hanka? Dlaczego ciągle płaczesz? Przecież ja do ciebie z najlepszą intencją. Nie płacz!… to się jakoś ułoży.
HANKA
/ rycząc /
Nic się nie ułoży… pomsta na mnie… nieszczęście… och, czemu się ja rodziłam…
MELA
Boże… nie płacz, Hanka…
HANKA
A żebym nogi połamała, nimem tu nastała!
MELA
Hanka! nie płacz, bo mnie serce pęknie.
/ pochyla się nad nią. /
HANKA
Niech mnie panienka puści!…
SCENA X
/ Mela — Hanka — Juliasiewiczowa /
JULIASIEWICZOWA
Jest tu kto? W kuchni drzwi otwarte…
/ spostrzega Melę i Hankę /
Cóż wy tu robicie po ciemku?
/ Hanka ucieka /
Co Mela ma za konszachty ze sługą?
MELA
/ podniecona /
To nie żadne konszachty, tylko to całkiem co innego. Hanka jest bardzo nieszczęśliwa, a ja ją pocieszam.
JULIASIEWICZOWA
Najlepiej zapal lampę.
/ Mela zapala lampę /
I dlaczegóż to Hanka taka nieszczęśliwa?
MELA
Och! to straszna historia.
JULIASIEWICZOWA
Niech mi ją Mela powie.
MELA
Nie mogę, ciociu… nie mogę… ale to jest okropne… to może się strasznie skończyć.
JULIASIEWICZOWA
Najlepiej mi powiedzieć — może ja znajdę jaką radę.
MELA
To prawda. Ciocia taka mądra, to najlepiej potrafi z mamcią sobie poradzić.
/ Siadają przy stole pod lampą. /
JULIASIEWICZOWA
A cóż tu mama będzie mieć do czynienia?
MELA
Jak to? ona głównie.
/ po chwili /
Ja cioci powiem — wszystko jak na spowiedzi — ale ciociu, jak ciocia mnie zdradzi, że to ja… to… już nie wiem co. Ciociu, ciociu!… tu stało się nieszczęście. Zbyszko zakochał się w Hance.
JULIASIEWICZOWA
/ parska śmiechem /
Tylko tyle?
MELA
Ciociu! niech się ciocia nie śmieje. To Bóg wie co z tego może być, bo mama nie pozwoli na to małżeństwo. Zobaczy ciocia.
JULIASIEWICZOWA
Najprzód — skąd to wiesz?
MELA
Ja… podpatrzyłam. Niechcący! Jak Bozię kocham. Ja zaraz potem oczy zamknęłam.
JULIASIEWICZOWA
Lepiej było przedtem. Cóżeś widziała?
MELA
Ciociu! oni się muszą pobrać… Oni się już całują!
JULIASIEWICZOWA
/ śmieje się /
No, skoro się już całują…
MELA
Tak, tak. Ja odkąd to zobaczyłam, to sypiać nie mogę już zupełnie. Co sobie przypomnę, to mną coś tak dziwnie zatarga. I płakać mi się chce, i smutno, i miło… Ale to ja. A mama to z pewnością Zbyszka przeklnie.
JULIASIEWICZOWA
Nie bój się, cielątko. Mama Zbyszka za to nie przeklnie.
MELA
Żeby to jeszcze tylko — ale jest jeszcze dużo, dużo komplikacji. Jest jeszcze finanz wach tam na wsi i potem to już nie wiem… jest jeszcze cudze dziecko.
JULIASIEWICZOWA
Cudze dziecko?
MELA
No tak. Hanka mówiła.
JULIASIEWICZOWA
/ zainteresowana /
No… no… jak mówiła?
MELA
Ja jej mówię — pójdziesz za mąż — niby za Zbyszka ja ciągle myślałam. A ona nie płacze, ale ryczy, i woła — a! kto mnie teraz z cudzym dzieckiem weźmie!
JULIASIEWICZOWA
Tak powiedziała?
MELA
Ciociu, ja nigdy nie kłamię. Tylko… ja tego wszystkiego ani weź pokombinować nie mogę. A ciocia co rozumie?
Źródło tekstu: Wolne Lektury.

Valid XHTML 1.0 Transitional

Realizacja serwisu: Virtualmedia