lektury on-line

Kategorie

Nie-Boska komedia - Zygmunt Krasiński - Strona 32

Wielki mąż, który mnie przysłał, obiecuje wam życie, bylebyście przyłączyli się do niego i uznali dążenie wieku. —
KILKA GŁOSÓW
Uznajemy — uznajemy. —
MĄŻ
Kiedyście mnie wezwali, przysiągłem zginąć na tych murach — dotrzymam i wy wszyscy zginiecie wraz ze mną. —
Ha! chce się wam żyć jeszcze! —
Ha! zapytajcie ojców waszych, po co gnębili i panowali! —
/ do Hrabiego /
A ty czemu uciskałeś poddanych? —
/ do drugiego /
A ty czemu przepędziłeś wiek młody na kartach i podróżach daleko od Ojczyzny? —
/ do innego /
Ty się podliłeś wyższym, gardziłeś niższymi. —
/ do jednej z kobiet /
Dlaczegóżeś dzieci nie wychowała sobie na obrońców — na rycerzy? — Teraz by ci się zdały na coś. — Aleś kochała Żydów, adwokatów — proś ich o życie teraz. —
/ staje i wyciąga ramiona /
Czego się tak śpieszycie do hańby — co was tak nęci, by upodlić wasze ostatnie chwile? — Naprzód raczej ze mną, naprzód, Mości Panowie, tam gdzie kule i bagnety — nie tam gdzie szubienica i kat milczący, z powrozem w dłoni na szyje wasze. —
KILKA GŁOSÓW
Dobrze mówi — na bagnety! —
INNE GŁOSY
Kawałka chleba już nie ma. —
KOBIECE GŁOSY
Dzieci nasze, dzieci wasze! —
WIELE GŁOSÓW
Poddać się trzeba — układy — układy! —
OJCIEC CHRZESTNY
Obiecuję wam całość, że tak rzekę, nietykalność osób i ciał waszych. —
MĄŻ
/ przybliża się do Ojca Chrzestnego i chwyta go za piersi /
Święta osobo posła, idź skryć siwą głowę pod namioty przechrztów i szewców, bym ją krwią twoją własną nie zmazał. —
/ Wchodzi oddział zbrojnych z Jakubem. /
Na cel mi wziąć to czoło zorane zmarszczkami marnej nauki — na cel tę czapkę wolności, drżącą od tchnienia słów moich na tej głowie bez mózgu. —
/ Ojciec Chrzestny się wymyka. /
WSZYSCY
/ razem /
Związać go — wydać Pankracemu! —
MĄŻ
Chwila jeszcze, Mości Panowie! — Chodzi od jednego żołnierza do drugiego. Z tobą, zda mi się, wdzierałem się na góry za dzikim zwierzem — pamiętasz, wyrwałem cię z przepaści. —
/ do innych /
Z wami rozbiłem się na skałach Dunaju — Hieronimie, Krzysztofie, byliście ze mną na Czarnym Morzu. —
/ do innych /
Wam odbudowałem chaty zgorzałe. —
/ do innych /
Wyście uciekli do mnie od złego pana. — A teraz mówcie — pójdziecie za mną czy zostawicie mnie samego, ze śmiechem na ustach, żem wpośród tylu ludzi jednego człowieka nie znalazł? —
WSZYSCY
Niech żyje hr. Henryk — niech żyje! —
MĄŻ
Rozdać im, co zostało wędliny i wódki — a potem na mury! —
WSZYSCY ŻOŁNIERZE
Wódki — mięsa — a potem na mury! —
MĄŻ
Idź z nimi, a za godzinę bądź gotów do walki. —
JAKUB
Tak mi Panie Boże dopomóż! —
GŁOSY KOBIECE
Przeklinamy cię za niewiniątka nasze! —
INNE GŁOSY
Za ojców naszych. —
INNE GŁOSY
Za żony nasze. —
MĄŻ
A ja was za podłość waszą. —
/ wychodzi /
*
/ Okopy Świętej Trójcy. — Trupy naokoło — działa potrzaskane — broń leżąca na ziemi. — Tu i ówdzie biegną żołnierze — Mąż oparty o szaniec, Jakub przy nim. /
MĄŻ
/ szablę chowając do pochwy /
Nie ma rozkoszy, jak grać w niebezpieczeństwo i wygrywać zawżdy, a kiedy nadejdzie przegrać — to raz jeden tylko. —
JAKUB
Źródło tekstu: Wolne Lektury.

Valid XHTML 1.0 Transitional

Realizacja serwisu: Virtualmedia