lektury on-line

Kategorie

Nie-Boska komedia - Zygmunt Krasiński - Strona 24

I ja dziś czekam na podobne widzenie. — Za chwilę stanie przede mną człowiek bez imienia, bez przodków, bez anioła stróża — co wydobył się z nicości i zacznie może nową Epokę, jeśli go w tył nie odrzucę nazad, nie strącę do nicości. —
Ojcowie moi, natchnijcie mnie tym, co was panami świata uczyniło — wszystkie lwie serca wasze dajcie mi do piersi — powaga skroni waszych niechaj się zleje na czoło moje. — Wiara w Chrystusa i Kościół Jego, ślepa, nieubłagana, wrząca, natchnienie dzieł waszych na ziemi, nadzieja chwały nieśmiertelnej w niebie, niechaj zstąpi na mnie, a wrogów będę mordował i palił, ja, syn stu pokoleń, ostatni dziedzic waszych myśli i dzielności, waszych cnót i błędów.
/ Bije dwunasta. /
Teraz gotów jestem. —
/ wstaje /
SŁUGA ZBROJNY
/ wchodząc /
JW. Panie, człowiek, który miał się stawić, przybył i czeka. —
MĄŻ
Niech wejdzie. —
/ Sługa wychodzi. /
PANKRACY
/ wchodząc /
Witam hrabiego Henryka. — To słowo „hrabia” dziwnie brzmi w gardle moim. —
/ siada — zrzuca płaszcz i czapkę wolności i wlepia oczy w kolumnę, na której herb wisi — /
MĄŻ
Dzięki ci, żeś zaufał domowi mojemu — starym zwyczajem piję zdrowie twoje. —
/ bierze puchar, pije i podaje Pankracemu /
Gościu, w ręce twoje! —
PANKRACY
Jeśli się nie mylę, te godła czerwone i błękitne zowią się herbem w języku umarłych. — Coraz mniej takich znaczków na powierzchni ziemi.
/ pije /
MĄŻ
Za pomocą Bożą, wkrótce tysiące ich ujrzysz. —
PANKRACY
/ puchar od ust odejmując /
Otóż mi stara szlachta — zawsze pewna swego — dumna, uporczywa, kwitnąca nadzieją, a bez grosza, bez oręża, bez żołnierzy. — Odgrażająca się jak umarły w bajce powoźnikowi u furtki cmentarza — wierząca lub udająca, że wierzy w Boga — bo w siebie trudno wierzyć. — Ale pokażcie mi pioruny, na waszą obronę zesłane, i pułki aniołów, spuszczone z niebios. —
/ pije /
MĄŻ
Śmiej się z własnych słów. — Ateizm to stara formuła — a spodziewałem się czegoś nowego po tobie. —
PANKRACY
Śmiej się z własnych słów. — Ja mam wiarę silniejszą, ogromniejszą od twojej. — Jęk przez rozpacz i boleść wydarty tysiącom tysiąców — głód rzemieślników — nędza włościan — hańba ich żon i córek — poniżenie ludzkości, ujarzmionej przesądem i wahaniem się, i bydlęcym przyzwyczajeniem — oto wiara moja — a Bóg mój na dzisiaj — to myśl moja — to potęga moja — która chleb i cześć im rozda na wieki. —
/ pije i rzuca kubek /
MĄŻ
Ja położyłem siłę moją w Bogu, który Ojcom moim panowanie nadał. —
PANKRACY
A całe życie byłeś diabła igrzyskiem. — Zresztą zostawiam tę rozprawę teologom, jeśli jaki pedant tego rzemiosła żyje dotąd w całej okolicy — do rzeczy — do rzeczy! —
MĄŻ
Czegóż więc żądasz ode mnie, zbawco narodów, obywatelu–boże? —
PANKRACY
Przyszedłem tu, bo chciałem cię poznać — po wtóre ocalić. —
MĄŻ
Wdzięcznym za pierwsze — drugie zdaj na szablę moją. —
PANKRACY
Źródło tekstu: Wolne Lektury.

Valid XHTML 1.0 Transitional

Realizacja serwisu: Virtualmedia