— Mnie również żal — spokojnie, lecz z widocznym zadowoleniem odparł Colin. — Teraz, jak będę żył, musi biedak skwitować z odziedziczenia Misselthwaite.
— No tak, dlatego też mi go żal — odparła Mary — ale teraz to myślałam sobie, że to dla niego musiało być okropnie męczące być przez dziesięć lat uprzejmym dla chłopca, który był zawsze grubiański. Ja bym nigdy nie potrafiła tego dokazać.
— Uważasz, że jestem grubiański? — zapytał Colin zupełnie niewzruszony.
— Gdybyś był jego synem, a on takim tatusiem, co to lubi bić — odparła — to by cię porządnie trzepał.
— Ależ mu nie było wolno — rzekł Colin.
— Nie, nie było mu wolno — odpowiedziała Mary, rozpatrując tę sprawę bez uprzedzeń. — Nikomu nie było wolno robić tego, czegoś nie chciał, bo niby miałeś umierać i inne jeszcze głupstwa… Takiś był biedny!
— Ale teraz wcale nie będę biedny — oświadczył Colin z uporem. — I nie chcę, by ludzie tak o mnie myśleli. Przecież dziś popołudniu stałem na własnych nogach.
— I to ta własna wola we wszystkim zrobiła z ciebie takie dziwadło — ciągnęła Mary, głośno myśląc.
Colin odwrócił się, brwi zmarszczył.
— Uważasz, żem dziwadło? — spytał.
— Tak — rzekła Mary — straszne. Ale nie powinieneś się gniewać — dodała spokojnie — bo wszakże i ja jestem dziwadło i Ben Weatherstaff. Ale nie jestem już nim tak, jak byłam, zanim zaczęłam lubić ludzi i zanim odkryłam ogród.
— Nie chcę być dziwakiem — rzekł Colin. — I nie będę — dodał, marszcząc czoło z silnym postanowieniem.
Był to chłopiec bardzo dumny. Chwilkę leżał cicho, myśląc, po czym Mary dostrzegła cudny uśmiech z wolna rozjaśniający się i przemieniający mu zupełnie twarzyczkę.
— Przestanę być dziwakiem, jeśli co dzień chodzić pocznę do ogrodu — mówił. — Tam są czary, wiesz, takie dobre czary. Pewien jestem, że są.
— Ja także pewna jestem — odparła Mary.
— Jeżeli to nawet nie są prawdziwe czary, to może nam się zdawać, że są. W każdym razie *Coś* tam jest, jest *Coś*.
— Są czary — odrzekła Mary — ale nie czarne, tylko białe jak śnieg.
Źródło tekstu: Wolne Lektury, tłumaczenie: Jadwiga Włodarkiewiczowa.