lektury on-line

Kategorie

Przygody Tomka Sawyera - Mark Twain - Strona 95

— Powiedz, Huck, jeżeli znajdziemy tutaj skarb, to co zrobisz ze swoją częścią?
— Codziennie będę sobie kupował kawałek tortu i szklankę wody sodowej i będę chodził do każdego cyrku, który do nas przyjedzie. To dopiero będzie życie!
— I nic nie będziesz odkładał na przyszłość?
— A po co mam odkładać?
— No, żebyś miał później z czego żyć.
— To by się na nic nie zdało, bo kiedy pewnego dnia mój stary wróci do naszego miasta, to zaraz położy łapę na wszystkich pieniądzach, których nie zdążę wydać. Gwarantuję ci, że on by się szybko uporał z moim skarbem. A ty, Tomek, co zrobisz ze swoją połową?
— Kupię sobie nowy bęben, prawdziwy miecz, czerwony krawat i małego buldoga, a potem się ożenię.
— Ożenisz się?
— Aha!
— Tomek! Czyś ty zwariował?!
— Poczekaj tylko, a sam zobaczysz.
— Człowieku, przecież to jest najgorsze głupstwo, jakie można zrobić! Popatrz na moich starych. Nic, tylko się bili. Tłukli się dosłownie bez przerwy. Dobrze to pamiętam!
— I co z tego? Dziewczyna, z którą ja się ożenię, nie będzie się biła.
— Daj spokój, Tomek! One wszystkie są takie same. Ty się lepiej poważnie zastanów. A jak się nazywa ta twoja dziewucha?
— To nie dziewucha, tylko dziewczyna.
— Wszystko jedno. I tak wychodzi na to samo. No więc jak ona się nazywa?
— Powiem ci kiedyś, ale jeszcze nie teraz.
— Jak chcesz, nie pali się. Tylko, że jak ty się ożenisz, to ja już zostanę zupełnie sam na świecie.
— Coś ty! Będziesz mieszkał razem z nami! No, ale teraz trzeba wstać i zabrać się do kopania.
Przez pół godziny pracowali w pocie czoła. Bez rezultatu. Męczyli się następne pół godziny — znowu nic. Pierwszy nie wytrzymał Huck:
— Czy oni zawsze tak głęboko zakopują? — wysapał.
— Czasami, ale nie zawsze. Na ogół nie. Chyba wybraliśmy złe miejsce.
Wybrali więc inne i zaczęli kopać na nowo. Szło im ciężko, ale praca posuwała się naprzód. Jakiś czas kopali w milczeniu. Wreszcie Huck oparł się na łopacie, otarł rękawem pot z czoła i zapytał:
— Gdzie chcesz kopać potem, gdy tu skończymy?
— Może zabierzemy się do tego starego drzewa na wzgórzu Cardiff, za domem wdowy Douglas?
— Zdaje się, że to będzie dobre miejsce. Ale czy wdowa nie odbierze nam skarbu? Przecież to jest jej ziemia.
— Ha! Niech tylko spróbuje zabrać! Zakopany skarb należy do tego, kto go znalazł. Nieważne, na czyim był terenie.
To uspokoiło Hucka. Znowu podjęli pracę. Po pewnym czasie Huck powiedział:
— Do licha! Chyba znowu kopiemy w złym miejscu. Jak myślisz?
— Wiesz, Huck, to jest bardzo podejrzane. Nie rozumiem, dlaczego tym razem nie trafiliśmy na właściwe miejsce. Czasami przeszkadzają czarownice. Zdaje się, że to któraś z nich weszła nam w drogę.
— Bzdura! Przecież w dzień czarownice nie mają żadnej mocy!
— Prawda, nie przyszło mi to do głowy… Już wiem! Wiem, co jest grane! Ale z nas osły! Przecież najpierw trzeba sprawdzić, gdzie pada cień drzewa o północy, a dopiero potem kopać w tym miejscu!
Źródło tekstu: Wolne Lektury, tłumaczenie: Jan Biliński.

Valid XHTML 1.0 Transitional

Realizacja serwisu: Virtualmedia