On, skoro drzwi otworzył do swoich komnatek,
Siadł na pościeli, zrzucił z siebie chiton miękki
I roztropnej staruszce oddał go do ręki;
A ta, złożywszy gładko fałdzik przy fałdziku,
Zawiesiła przy łóżku na ściennym gwoździku,
Po czym wyszła, drzwi srebrnym przyciągła pierścieniem,
Zasuwkę zasunęła szarpnąwszy rzemieniem. On noc całą w wełnianym puchu ócz nie mruży;
Pallas radziła podróż: myślał o podróży.
Pieśń druga
Zgromadzenie mieszkańców Itaki. Wyjazd Telemacha
Źródło tekstu: Wolne Lektury, tłumaczenie: Lucjan Siemieński.