lektury on-line

Kategorie

Lektury › Odyseja - Homer › Strona 155

Odyseja - Homer - Strona 155

O! gdyby na swą ziemię wrócił Odys żywy,
Wnet te drzwi, choć szerokie i stoją otworem,
Zmykającemu ciasnym byłyby wątorem!”
Na te słowa zawrzało serce w Eurymaku,
Gniewnie spojrzał i rzekł doń: „Dam ci ja, żebraku! Zaraz weźmiesz zapłatę za harde gadanie
I za mężów dostojnych nieuszanowanie. Czyżeś wińskiem się upił, czy tak ze zwyczaju,
Co ślina ci przyniesie, bajesz, hardy baju? Czy ci łeb się zawrócił, żeś zbił Ira, dziada?”
Rzekłszy, chwycił za stołek — wżdy Odys przypada
Do kolan Amfinoma, chroniąc się pocisku
Eurymacha; zaś stołek, lecąc, trafił w ścisku
Cześnika w prawą rękę, aż mu dzban z łoskotem
Wypadł, a on sam na wznak przewrócił się potem. Gachowie na to wszczęli tumult w izbie całej,
I mówili — ich słowa wkoło obiegały:
„O! bodaj ten włóczęga pierwej kark był skręcił,
Nim przyszedł do Itaki i do nas się wnęcił,
By wzniecić taki rozruch! My się tu kłócimy
O dziada! Czy już nigdy spokojnie nie zjemy? Snadź górę u nas wzięła niezgoda przeklęta!”
Wtem Telemach głos zabrał i rzekła moc święta:
„Szalejecie, to nie dziw: sytych i opiłych
Jakiś demon podszczuwa do kłótni niemiłych;
Więc po tłustej wieczerzy iść wam spać do domu,
Kto ma chęć, gdyż nie bronię siedzieć tu nikomu”. To rzekł, a oni wargi przygryźli w podziwie,
Że tak mówił stanowczo i tak natarczywie —
Gdy Amfinom do tłumu rzekł zgromadzonego,
Nisa syn, z Aretiadów rodu królewskiego:
„O druhowie! Telemach sprawiedliwie gada! Niech się nikt nie obraża ani z nim ujada!… Ani też napastuje tego wędrownika,
Ni bądź kogo tu w domu Odysa władnika! A teraz lejcie wino ofiarne w te czasze:
Bogom strząśniem i pójdziem spać na leże nasze. Ten zaś człowiek zachoży niechaj tu zostanie;
Telemach o swym gościu będzie miał staranie”. Skończył, a mowie jego przyklasnęła rzesza. Tymczasem Mulios wodę z winem w krater miesza;
On, wiernek Amfinoma i keryks z Dulichu,
Wszystkim wino podawał po pełnym kielichu. Strząsnąwszy kilka kropel w cześć bogom, gachowie
Pili wino, dające wesołość i zdrowie. Więc obiata spełniona, pragnienie zgaszone
Iposzli na spoczynek, każdy w swoją stronę.

Pieśń dziewiętnasta
Odyseusz rozmawia z Penelopą. Rozpoznanie przez Eurykleję
Źródło tekstu: Wolne Lektury, tłumaczenie: Lucjan Siemieński.

Valid XHTML 1.0 Transitional

Realizacja serwisu: Virtualmedia