To nie uda!
Dośrubuj męstwo do ostatnich gwintów,
A rzecz się uda. Skoro Duncan zaśnie —
Męcząca podróż sen mu ześle łatwy —
Dwóch jego dworzan tak winem upoję,
Że pamięć wszelka, ta mózgu strażnica,
W dym się ulotni, siedlisko rozumu
W alembik przejdzie; kiedy w śnie zwierzęcym,
Jak gdyby w śmierci, natura ich legnie,
Czegóż z Duncanem nie potrafim zrobić?
Trudnoż nam będzie na pijanych dworzan
Naszego dzieła całą zwalić winę?
MAKBET
Ródź tylko synów! Twój hart nieugięty
Mężów jedynie powinien kształtować!
Naszemu słowu czyż świat nie uwierzy,
Gdy krwią pobroczym izby jego stróżów,
Do czynu własnej broni ich użyjem,
Że to ich sprawa?
LADY MAKBET
Kto by się odważył
Inaczej myśleć, gdy krzyki usłyszy
Boleści naszej nad Duncana śmiercią?
MAKBET
Postanowiłem. Do strasznego czynu
Przywołam wszystkie duszy mej potęgi.
Idźmy pozorem pięknym zwodzić gości,
Serc kłamstwo ukryć w twarzy kłamliwości!
/ Wychodzą. /
AKT DRUGI
SCENA I
/ Inverness. Dziedziniec zamkowy. /
/ Wchodzą: Banko i Fleance, przed nimi Sługa z pochodnią. /
BANKO
Jak noc daleko?
FLEANCE
Już księżyc się schował,
Lecz nie słyszałem bijącej godziny.
BANKO
Księżyc zachodzi dziś koło północy.
FLEANCE
Lecz ja bym myślał, ojcze, że jest później.
BANKO
Weź miecz mój. — Niebo, myślę, przez oszczędność
Wszystkie swe lampy zgasiło. — I to weź.
Senność, jak ołów, cięży mi na oczach,
A spać bym nie chciał. Litosne potęgi,
Brońcie mnie, proszę, od myśli przeklętych,
Którym natura we śnie daje przystęp! —
Daj mi miecz.
Wchodzi Makbet i Sługa z pochodnią.
Kto tam?
MAKBET
Przyjaciel.
BANKO
Co, panie,
Jeszcze nie w łóżku? Król spać się położył.
Dziś był nadzwyczaj dobrego humoru,
Sługom twym drogie rozdał podarunki,
A ten diament twej posyła żonie,
Najuprzejmiejszej swojej gospodyni.
Pełny radości wszedł do swej komnaty.
MAKBET
Gościnność nasza nieprzygotowana
Była koniecznych niedostatków sługą,
A chęciom naszym nie mogła wystarczyć.
BANKO
Wszystko jest dobrze. — Miałem sen tej nocy
O trzech przeznaczeń siostrach; co do ciebie,
Słowa ich trochę zawierały prawdy.
MAKBET
Nie myślę o nich. Później jednakowo,
Jeśli sposobna nadarzy się pora,
Chciałbym słów kilka w sprawie tej powiedzieć,
Gdybyś mnie zechciał słuchać.
BANKO
Każdej chwili.
MAKBET
Gdy me podzielisz zdanie, a czas przyjdzie,
Rzecz by ci mogła przysporzyć honoru.
BANKO
Bylem nic z tego, co mam, nie uronił,
Pragnąc przysporzyć, bylem mógł zachować
Sumienie czyste i wiarę bez skazy,
Posłucham rady.
MAKBET
Tymczasem, dobranoc!
BANKO
Dzięki! Racz przyjąć wzajemne życzenie
/ Wychodzi. /
MAKBET
Źródło tekstu: Wolne Lektury, tłumaczenie: Leon Ulrich.