Później jej trochę należało umrzeć;
Na słowa takie czas jeszcze nie przyszedł.
Jutro po jutrze i po jutrze jutro,
Wolnym się krokiem od dnia do dnia czołga,
Aż do ostatniej wszech czasów sylaby,
A wszystkie wczoraj nasze przyświecały
Głupcom na drodze do prochów mogiły.
Zgaśnij, o zgaśnij świeco krótkotrwała!
To życie tylko cieniem jest przelotnym,
Nędznym aktorem, co przez swą godzinę
Na scenie świata pawi się i puszy,
I milknie potem; to opowiadana
Z krzykiem i furią powieść przez idiotę,
Nic nie znacząca.
Wchodzi Posłaniec.
Przynosisz mi wieści?
Więc mów, a krótko!
POSŁANIEC
Łaskawy mój królu,
Chciałbym powiedzieć, com z pewnością widział,
Lecz nie wiem, jak to zrobić.
MAKBET
Spróbuj jednak.
POSŁANIEC
Stojąc na czatach, gdy z wierzchołka góry
Ku Birnam oczy moje obróciłem,
Aż mi się zdało, las począł się ruszać. —
MAKBET
/ uderzając go /
Nikczemny kłamco!
POSŁANIEC
Jeśli to nie prawda,
Niech gniew twój cały spadnie na mnie, królu!
O trzy mil drogi sam możesz zobaczyć
Las cały w marszu.
MAKBET
Jeśli fałsz donosisz,
Na pierwszym drzewie żywcem cię powieszę,
Aż z głodu uschniesz. Jeśli mówisz prawdę,
Nie dbam, gdy ze mną ty zrobisz to samo. —
W postanowieniu swym chwiać się zaczynam,
I dwuznaczników diabła się domyślać,
W którego prawdzie kłamstwo: „bądź bez trwogi,
Aż do Dunsinane las przyjdzie birnamski”;
I do Dunsinane las zbliża się teraz.
Do broni! Naprzód! Wyruszmy na pole!
Jeśli to prawda, a nie przywidzenia,
Uciekać, zostać, sprawy mej nie zmienia.
Już mnie zaczyna światło trudzić słońca,
I chciałbym świata doczekać się końca.
Uderzcie w dzwony! Wichrze, wiej ruinę!
Jak mąż w przyłbicy i z orężem zginę!
/ Wychodzą. /
SCENA VI
/ Dunsinane. Płaszczyzna przed zamkiem. /
/ Wchodzą przy odgłosie bębnów, z chorągwiami; Malkolm, stary Siward, Makduf itd. i armia z gałęziami. /
MALKOLM
Odrzućcie teraz zasłony liściaste,
I jak jesteście, pokażcie się wrogom!
Ty, zacny stryju, z twym szlachetnym synem
Szyk prowadź pierwszy, ja, z dzielnym Makdufem,
Biorę spełnienie reszty planów naszych.
SIWARD
Bądź zdrów! Gdy spotkam zastępy tyrana,
Jeżeli na nie pierwszy się nie rzucę,
Niech z placu boju pobity nie wrócę.
MALKOLM
Uderzcie w bębny, niechaj tyranowi,
Dźwięk ich łoskotny krew i śmierć zapowie!
/ Wychodzą. — Ciągły alarm. /
SCENA VII
/ Okolica Dunsinane. Inna część płaszczyzny. /
/ Wchodzi Makbet. /
MAKBET
Jak przywiązany do słupa, nie mogę
Uciekać, muszę jak niedźwiedź tu walczyć. —
Gdzie mąż, którego nie rodzi kobieta?
Takiego tylko lękać mi się trzeba.
/ Wchodzi młody Siward. /
MłODY SIWARD
Jakie twe imię?
MAKBET
Zadrżysz, gdy się dowiesz.
MłODY SIWARD
Nie, choćby nawet gorętszego miana
W piekle nie było!
MAKBET
Imię moje Makbet!
MłODY SIWARD
Diabeł by nie mógł nazwiska wymówić
Dla moich uszu nienawistniejszego.
MAKBET
Ni groźniejszego.
MłODY SIWARD
Źródło tekstu: Wolne Lektury, tłumaczenie: Leon Ulrich.