lektury on-line

Kategorie

Makbet - William Shakespeare - Strona 34

Daj psom twą sztukę, słyszeć o niej nie chcę.
Pomóż mi zbroję włożyć; daj buławę;
Wyślij patrole. Słyszałeś doktorze,
Jak uciekają ode mnie tanowie? —
Śpiesz się! — Doktorze, gdybyś ty potrafił
Z wody mojego królestwa wyśledzić
Jego chorobę i zdrowie mu wrócić,
Imię bym twoje wszystkim echom podał,
By je po całej rozgłosiły ziemi. —
Odepnij, mówię! — Powiedz mi, doktorze,
Jaki rabarbar, senna albo purgans
Mógłby tę ziemię z Anglików oczyścić?
Czyś słyszał o nich?

DOKTOR

Słyszałem; wieść o nich
Przygotowania królewskie mi dały.

MAKBET

Ponieś to za mną. Nie wprzódy me serce
Na widok wroga w trwodze się pogrąży,
Aż las birnamski do Dunsinane zdąży.

/ Wychodzi. /
DOKTOR

Dzień będzie błogi, gdy Dunsinane rzucę.
Za skarby świata drugi raz nie wrócę.

/ Wychodzi. /
SCENA IV
/ Okolica w bliskości Dunsinane. Las na widoku. /
/ Wchodzą przy odgłosie bębnów z chorągwiami: Malkolm, stary Siward i Syn jego, Makduf, Menteith, Caithness, Angus, Lennox, Ross, Żołnierze. /
MALKOLM

Dzień niedaleki, w Bogu mam nadzieję,
W którym bezpieczne domy nasze będą.

MENTEITH
Tak myślim.
SIWARD
Co to za las jest przed nami?
MENTEITH
To las birnamski.
MALKOLM

Niechaj każdy żołnierz
Niesie przed sobą gałąź tam uciętą,
Bo tak zastępy nasze osłonione
Zmylą rachuby poczt nieprzyjacielskich.

ŻOŁNIERZE
Wypełnim rozkaz.
SIWARD

Wszystko przekonywa,
Że tyran ufny w mury Dunsinane'u
Na oblężenie czeka.

MALKOLM

Tam jest cała
Jego nadzieja, bo lud i panowie,
Gdzie się im tylko zdarzyła sposobność,
Podnieśli rokosz, a ci, co mu służą,
Służą z przymusu; serca ich daleko.

MAKDUF

Niechaj wypadki postanowieniami,
A mądrość naszą kieruje odwagą.

SIWARD

Czas niedaleki, w którym ujrzym snadnie,
Co będzie nasze, co oddać wypadnie;
Nadzieje płodzą czcze myśli marzenia,
Miecz tylko myśli na pewność przemienia;
Do tej pewności idźmy teraz śmiało.

/ Wychodzą. /
SCENA V
/ Dunsinane. W zamku. /
/ Przy odgłosie bębnów z chorągwiami wchodzą: Makbet, Seyton, Żołnierze. /
MAKBET

Na murach twierdzy zatknijcie chorągwie.
Straż ciągle woła: „idą!” Silny zamek
Ze śmiechem patrzy na ich oblężenie;
Niechaj zalegną pola okoliczne,
Póki ich febra i głód nie wytępią.
Gdyby nie zastęp, co w pomoc im przyszedł,
A co po naszej stać powinien stronie,
Twarz w twarz im spojrzeć moglibyśmy śmiało
I z Szkocji wygnać.
Słychać krzyki za sceną.
Co to są za krzyki?

SEYTON
Dobry mój królu, to są krzyki niewiast.
MAKBET

Prawiem zapomniał, jak smakuje trwoga.
Minęły czasy, w których moje zmysły
Drętwiały we mnie na lada krzyk nocny,
Gdy moje włosy na okropną powieść
Wstawały wszystkie, jak gdyby żyjące.
Lecz nasyciłem się okropnościami,
A strach tak z moją pobratał się myślą,
Że nic nie może drżenia we mnie zbudzić.
Dlaczego płaczą?

SEYTON
Królowa umarła.
MAKBET
Źródło tekstu: Wolne Lektury, tłumaczenie: Leon Ulrich.

Valid XHTML 1.0 Transitional

Realizacja serwisu: Virtualmedia