/ na stronie /
Glamis, tan Kawdoru,
A potem — potem — jeszcze tytuł wyższy!
do Rossa i Angusa
Przyjmcie me dzięki!
do Banka
Czy się nie spodziewasz,
Że kiedyś dzieci twe królami będą,
Gdy mają na to od tych obietnice,
Które mi taństwo Kawdoru przyrzekły?
BANKO
Wiara w ich słowa może w tanie Kawdor
Rozbudzić także myśli o koronie.
To dziwna! Nieraz ciemności narzędzia,
Żeby do naszej pociągnąć nas zguby,
Prawdę nam mówią; chwytają nam dusze
Zwodną ponętą uczciwych drobnostek,
Aby nas potem popchnąć w ciemną przepaść. —
Kuzynie, słowo.
MAKBET
/ na stronie /
Dwie ich przepowiednie
Już się spełniły, jak szczęśliwy prolog
Do królewskiego w przyszłości dramatu. —
Raz jeszcze dzięki składam wam, panowie! —
na stronie
Nadprzyrodzone trzech istot podszepty
Złe być nie mogą, nie mogą być dobre.
Jeśli złe, czemu prawdą zaczynają
I pomyślności dają mi zadatek?
Jestem Kawdoru tanem. Jeśli dobre,
Dlaczego ucho nadstawiam pokusom,
Na których straszny obraz włos się jeży,
Mężne me serce w mych się tłucze piersiach
Z siłą naturze ludzkiej niezwyczajną?
Strach mniej jest straszny, mniej ma w sobie grozy
W rzeczywistości niż strach w wyobraźni.
Myśl, której tylko marzeniem morderstwo,
Wstrząsa tak słabą ludzką mą naturą,
Że siły duszy mdleją w przypuszczeniach
I nie istnieje tylko to, co nie jest.
BANKO
Patrzcie, towarzysz nasz jak zadumany!
MAKBET
/ na stronie /
Jeśli chce los mój, abym królem został,
Bez mej pomocy los zrobi mnie królem.
BANKO
Zaszczyt dla niego jak nowa jest odzież,
Czasu jej trzeba, by przylgła do ciała.
MAKBET
/ na stronie /
Niech co chce będzie; czas i sposobności
Burz najgroźniejsze znoszą przeciwności.
BANKO
Makbecie, na twe czekamy rozkazy.
MAKBET
Przebaczcie, proszę, ale mózg mój ciężki
Dręczyły sprawy dawno zapomniane.
Wasze usługi wciągnąłem do księgi,
W której codziennie jedną czytam kartę.
Idźmy do króla. — Myśl o tym, co zaszło,
Przy wolnej chwili, po dobrej rozwadze,
Otworzym sobie naszych serc tajniki.
BANKO
Chętnie.
MAKBET
Tymczasem dość na tym. Idziemy.
/ Wychodzą. /
SCENA IV
/ Forres. Sala w pałacu. /
/ Przy odgłosie trąb wchodzą: król Duncan, Malkolm, Donalbein, Lennox, Służba. /
KRÓL DUNKAN
Czy egzekucja Kawdora spełniona?
Czy komisarze nasi powrócili?
MALKOLM
Jeszcze nie, królu, lecz miałem sposobność
Rozmawiać chwilę z świadkiem jego śmierci.
Na rusztowaniu zdradę swoją wyznał,
O twe królewskie błagał przebaczenie,
Swój żal serdeczny za zbrodnię objawił.
Nic piękniejszego nie miał w swoim życiu,
Jak chwila, w której z życiem się tym żegnał;
Umarł, jak człowiek, co umrzeć się uczył;
Skarb swój najdroższy oddał obojętnie,
Jak liche cacko.
KRÓL DUNKAN
Źródło tekstu: Wolne Lektury, tłumaczenie: Leon Ulrich.