lektury on-line

Kategorie

Makbet - William Shakespeare - Strona 31

Jak człowiek ją zniosę,
Ale jak człowiek czuć ją równie muszę,
Muszę pamiętać, że były stworzenia
Droższe nad wszystko dla mojego serca.
I Bóg to widział i strony ich nie wziął?
Grzeszny Makdufie, za ciebie zginęły!
O ja nikczemny! Boć nie za ich grzechy,
Ale za moje, mord na ich spadł dusze.
Teraz im, Boże, wieczny daj spoczynek!

MALKOLM

Na tym kamieniu szablę twoją naostrz;
Żal na gniew przemień, serca nie przytępiaj,
Rozwściekl je raczej!

MAKDUF

Jażbym grał oczyma
Rolę kobiety, językiem junaka?
Lecz, dobry Boże, znieś wszelkie przewłoki,
Tego szatana Szkocji i mnie postaw
Twarz w twarz, na długość mojego oręża,
A jeśli ujdzie, to i ty mu przebacz!

MALKOLM

To męża słowo. Więc śpieszmy się teraz
Pożegnać króla; wszystko już gotowe;
Makbet już dojrzał, ażeby go strząsnąć;
Przygotowało niebo swe narzędzia.
Idźmy, gdzie z zemstą pociecha zawita:
Po długiej nocy w końcu ranek — świta.

/ Wychodzą. /
AKT PIĄTY
SCENA I
/ Dunsinane. Pokój w zamku. /
/ Wchodzą: Doktor i Dama pałacowa. /
DOKTOR
Dwie noce z tobą czuwałem, ale nie mogłem sprawdzić twojego opowiadania. Kiedy przechodziła się po raz ostatni?
DAMA
Od czasu jak J. K. Mość wyciągnął w pole, widziałam, jak wstała z łóżka, zarzuciła na siebie nocną odzież, otworzyła komnatę, wzięła papier, złożyła, napisała list i odczytała, a zapieczętowawszy go, wróciła do łóżka, wszystko w śnie najgłębszym.
DOKTOR
Wielki nieład natury! Korzystać ze snu dobrodziejstwa, a razem dopełniać funkcje czuwania! W tym śnie niespokojnym, prócz przechadzki i innych czynności, czy słyszałaś ją kiedykolwiek mówiącą?
DAMA
Słyszałam rzeczy, których nie chcę po niej powtórzyć.
DOKTOR
Możesz je mnie powtórzyć, jest nawet koniecznością, żebyś je powtórzyła.
DAMA
Ani tobie, panie, ani nikomu innemu, bo nie mam świadków na potwierdzenie słów moich. Wchodzi Lady Makbet ze świecą. Ale, patrz! nadchodzi! Właśnie, jak mówiłam, a na moje życie, głęboko uśpiona. Patrz, patrz! Zbliża się.
DOKTOR
Skąd wzięła to światło?
DAMA
Miała je przy sobie. Lampa pali się przy niej bez ustanku; taki jej rozkaz.
DOKTOR
Widzisz, że oczy jej są otwarte.
DAMA
Ale zamknięty ich zmysł widzenia.
DOKTOR
Co teraz robi? Patrz! Jak trze ręce.
DAMA
To ruch jej zwyczajny, jakby omywała ręce. Widziałam ją tak zajętą cały kwadrans bez przerwy.
LADY MAKBET
Ale tu zawsze jest plama.
DOKTOR
Cicho! Mówi! Zapiszę każde słowo z ust jej wychodzące dla większej pewności.
LADY MAKBET
Precz stąd, przeklęta plamo! Precz! Powtarzam. — Raz, dwa! A więc czas już wziąć się do dzieła. Czarne jest piekło! Wstydź się, mój mężu, wstydź się! Być żołnierzem a trwożyć się! Czemuż się mamy lękać, że wie ktoś o tym, skoro nikt nie może zawezwać naszej potęgi do zdania liczby? Kto by jednak mógł myśleć, że starzec miał jeszcze tyle krwi w swoich żyłach!
DOKTOR
Czy słyszysz?
LADY MAKBET
Tan Fife'u miał żonę; a gdzie ona teraz? Jak to? Nigdyż te ręce nie będą czyste? Dość tego! Mój mężu, dość tego! Twoje szaleństwo psuje wszystko.
DOKTOR
Źródło tekstu: Wolne Lektury, tłumaczenie: Leon Ulrich.

Valid XHTML 1.0 Transitional

Realizacja serwisu: Virtualmedia