lektury on-line

Kategorie

Makbet - William Shakespeare - Strona 16

Tak jest, panie,
A czas spóźniony śpieszyć się nam radzi.

MAKBET

Życzę wam koni szybkich, pewnonogich,
A ich grzbietowi obu polecając,
Żegnam was.
Wychodzi Banko.
Każdy jest teraz panem swego czasu,
Do siódmej wieczór, żeby towarzystwo
Tym milsze było dla nas przy wieczerzy,
Kilka tych godzin przepędzim samotnie;
Tymczasem Bogu wszystkich was polecam.
Wychodzą: Lady Makbet, Panowie, Panie itd.
Słuchaj! Czy ludzie ci są już gotowi?

SŁUGA
U bram pałacu na rozkaz czekają.
MAKBET

Więc ich przyprowadź.
Wychodzi Sługa.
Być królem jest niczym,
Jeśli nie mogę być królem bezpiecznie.
Ten Banko serce trwogą mi napełnia,
W królewskiej jego duszy to panuje,
Co bojaźń rodzi: śmiały jest na wszystko,
A przy swej myśli harcie nieugiętym
Posiada mądrość, która męstwo jego
Bezpieczną drogą do celu prowadzi.
On jeden tylko z żyjących mnie trwoży;
Geniusz mój w jego słabnie obecności,
Jak powiadają geniusz Antoniusza
Tam, gdzie był Cezar. On siostrom nakazał,
Gdy mnie królewskim pozdrowiły mianem,
I sobie także przyszłość prorokować;
One go ojcem królów powitały.
Więc bezowocną na głowę koronę,
Jałowe berło w ręce me złożyły,
Które ma później obca dłoń mi wydrzeć,
Kiedy następcą mym nie syn mój będzie.
Jak to? Więc duszę moją pokalałem
Dla Banka synów? I dla ich wielkości
Zamordowałem dobrego Duncana?
W kielich pokoju mego gorycz wlałem,
Wieczny mój klejnot na pastwę oddałem
Ludzkiego rodu wspólnemu wrogowi,
żeby ich zrobić królami? Królami
Banka nasienie? Nigdy! Raczej, losie,
Wejdź ze raną w szranki do walki na zabój!
Kto tam?
Wchodzi Sługa z dwoma Mordercami.
Drzwi pilnuj, póki nie zawołam.
Wychodzi Sługą.
Czy to nie wczoraj z wami rozmawiałem?

1 MORDERCA
Wczoraj, mój królu.
MAKBET

Dobrze; czy me słowa
Wzięliście potem na pilną rozwagę?
Wiedzcie, że dotąd jego tylko sprawą
Fortuna wasza nie mogła zakwitnąć,
O co, niesłusznie, mnie oskarżaliście.
Wszystkom to wczoraj dokładnie wyłożył,
Jak was zwodnymi łudził nadziejami,
A tajnie szkodził, jakie były środki,
Kto ich używał, i tysiąc spraw innych,
Których słuchając, człek nawet półduszny
I półrozumny, rzekłby bez wahania:
To Banko zrobił.

1 MORDERCA
Dowiodłeś nam, królu.
MAKBET

Dowiodłem. Później napomknąłem sprawę,
Która jest celem dzisiejszej rozmowy.
Czy cierpliwości taki macie zasób,
Żeście gotowi wszystko płazem puścić?
Jestże w was tyle cnót ewangelicznych,
Żeby się modlić za tego uczciwca
I za ród jego, gdy on, ciężką dłonią,
Zgiął was do grobu, na żebraków zmienił?

1 MORDERCA
Jesteśmy, królu, mężami.
MAKBET
Źródło tekstu: Wolne Lektury, tłumaczenie: Leon Ulrich.

Valid XHTML 1.0 Transitional

Realizacja serwisu: Virtualmedia