lektury on-line

Kategorie

Makbet - William Shakespeare - Strona 37

Muszą być straty; z przytomnych wnioskując,
Wielkie zwycięstwo kupiliśmy tanio.

MALKOLM
Brak nam Macdufia i twojego syna.
ROSS

Panie, żołnierski dług syn twój zapłacił.
Żył tylko, póki nie wyrósł na męża,
A skoro tego swą dowiódł dzielnością,
Jednego w boju nie cofając kroku,
Jak mąż tam umarł.

SIWARD
Jak to, więc zabity?
ROSS

Tak jest, i z pola bitwy uniesiony.
Jego zasługą twoich smutków nie mierz,
Bo by nie miały końca.

SIWARD
Z przodu ranny?
ROSS
W czoło.
SIWARD

Więc bożym niech będzie żołnierzem!
Gdybym miał synów tyle, co mam włosów,
Piękniejszej śmierci nie pragnąłbym dla nich.
Niech mu to będzie dzwonem pogrzebowym!

MALKOLM
Więcej wart smutku i znajdzie go u mnie.
SIWARD

Nie więcej, panie; mężnie życie stracił,
Swą długu cząstkę uczciwie zapłacił,
Więc Bóg z nim! — Nowa zbliża się pociecha.

/ Wchodzi Makduf z głową Makbeta. /
MAKDUF

Witam cię, królu! Boś królem jest naszym.
Patrz na przeklętą głowę samozwańca.
To czas swobody; widzę wkoło ciebie
Twego królestwa perły, które w myśli
Chętnie wtórują memu powitaniu,
Niechże i głośno krzykną ze mną razem:
Witaj nam, królu Szkocji!

WSZYSCY
Witaj, królu Szkocji!
/ Trąby. /
MALKOLM

Nie będzie trzeba długiego nam czasu,
Byśmy zasługi obliczyli wasze,
I zapłacili, co jesteśmy dłużni.
Tanowie, odtąd jesteście hrabiami,
Pierwsi uczczeni w Szkocji tym tytułem.
Co nam prócz tego wypadnie dokonać,
Aby ojczysty szczep znów odzieleniał,
Przywołać naszych wygnanych przyjaciół,
Uciekających przed tyrana sidłem,
Ścigać siepaczy ległego rzeźnika
I jego żony szatańskiej, co własną,
Jak mówią, dłonią śmierć sobie zadała;
I to, i wszystko, co będzie potrzeba,
Spełnimy w miejscu i czasie, i mierze
Z Bożą pomocą. Dzięki wam, rycerze!
Do Scone was proszę, by tam moje skronie
W monarchów Szkocji zobaczyć koronie.

/ Wychodzą przy odgłosie trąb. /
Źródło tekstu: Wolne Lektury, tłumaczenie: Leon Ulrich.

Valid XHTML 1.0 Transitional

Realizacja serwisu: Virtualmedia