lektury on-line

Kategorie

Makbet - William Shakespeare - Strona 19

Zdrada! Drogi Fleance,
Uciekaj! Fleance, uciekaj! uciekaj!
Możesz mnie pomścić. — Podły niewolniku!

/ Umiera. — Fleance i Sługa uchodzą. /
3 MORDERCA
Kto światło zgasił?
1 MORDERCA
Czy nie należało?
3 MORDERCA
Trup jeden tylko; syn uciekł, jak widzę.
2 MORDERCA
Najlepsza czynu połowa chybiona.
1 MORDERCA
Cóż robić! Idźmy powiedzieć, co zaszło.
/ Wychodzą. /
SCENA IV
/ Wielka pałacowa sala. Zastawiona uczta. /
/ Wchodzą: Makbet, lady Makbet, Ross, Lennox, Panowie i Służba. /
MAKBET

Zasiądźcie, proszę; znacie wasze stopnie.
Raz jeszcze jeden z serca was tu witam.

PANOWIE
Dzięki ci, królu!
MAKBET

Zamiarem jest naszym
Mieszać się z kołem gości, jak przystoi
Gospodarzowi. Nasza gospodyni
Zasiędzie krzesło, ale w swoim czasie
O pozdrowienie i od niej poprosim.

LADY MAKBET

W moim imieniu naszym przyjaciołom
Racz me serdeczne oddać pozdrowienie.

/ Pierwszy Morderca pokazuje się przy drzwiach. /
MAKBET

Patrz, jak serdecznie i oni dziękują.
Dwie strony równe; tu w środku zasiędę;
Niech radość dzisiaj hasłem będzie naszym.
Za chwilę pełny puchar pójdzie kołem. —
Zbliżając się do drzwi.
Masz krew na twarzy.

1 MORDERCA
To chyba krew Banka.
MAKBET

Wolę ją widzieć na twoim obliczu,
Niż w jego żyłach. Wyekspediowany?

1 MORDERCA
Własną mu ręką gardło poderżnąłem.
MAKBET

Pierwszego rzędu jesteś rzezigardłem;
Lecz i ten dobry, który tę posługę
Fleansowi oddał; jeśliś ty to zrobił,
Równego tobie nie znajdzie pod słońcem.

1 MORDERCA
Fleance zdołał umknąć, najjaśniejszy panie.
MAKBET

Więc mój paroksyzm znowu mnie napada,
Inaczej byłbym zdrów, jak marmur cały,
Stały jak skała, wolny jak powietrze,
Owiewające skrzydłem ziemię całą;
Lecz teraz jestem znów zapakowany,
Zamurowany, przybity, przykuty
Do szpetnej trwogi i powątpiewania.
Ale przynajmniej Banko jest bezpieczny?

1 MORDERCA

Bezpieczny, królu, w rowie teraz mieszka,
A ran dwadzieścia czerwieni mu głowę,
Z których najmniejszą uciekłoby życie.

MAKBET

Dzięki ci za to! Stary wąż zdeptany;
Robak, co uciekł, jad z czasem wysączy,
Dziś zębów nie ma. Oddal się na teraz,
Jutro obszerniej pogadamy o tym.

/ Wychodzi Morderca. /
LADY MAKBET

Królu i panie, nie zachęcasz gości,
A wszelka uczta jest jakby w oberży,
Jeśli gospodarz często nie dowodzi,
Że ją wydaje z całą serdecznością.
Kto jeść chce tylko, niech ucztuje w domu;
W gościnie, potraw zaprawą uprzejmość,
A bez niej smaku nie ma towarzystwo.

MAKBET

Napominaczko słodka! — Więc, panowie,
Z całej wam duszy życzę apetytu,
Bodaj wam uczta służyła na zdrowie!

LENNOX
Racz zasiąść z nami, miłościwy panie.
/ Wchodzi duch Banka i siada na miejscu Makbeta. /
MAKBET

Całą tej ziemi widziałbym tu chwałę,
Gdyby drogiego nie brakło nam Banka.
Bodajbym skarżyć jego mógł niegrzeczność,
A nie nieszczęście jakie opłakiwać!

ROSS

Nieobecnością łamie dane słowo.
Racz z towarzystwem twoim nas zaszczycić.
Łaskawy królu.

MAKBET
Stół widzę już pełny.
LENNOX
Tu wolne miejsce.
MAKBET
Gdzie?
LENNOX
Źródło tekstu: Wolne Lektury, tłumaczenie: Leon Ulrich.

Valid XHTML 1.0 Transitional

Realizacja serwisu: Virtualmedia