lektury on-line

Kategorie

Nad Niemnem - Eliza Orzeszkowa - Strona 112

— Dlaczegóż nie? — dodał — jeżeli pani żąda posłyszeć tę historię, to o moją fatygę bynajmniej… Ja owszem… Nikt jej nie opisywał i w książkach nie drukował… Jeden człowiek opowiadał ją drugiemu i tak ona z daleka, jak rzeka przez różne kraje, przez przeddziadów, dziadów i ojców naszych przepłynęła aż do nas. Mnie jej nauczył stary Jakub, gdy jeszcze boso latałem i cielęta pasłem, a jego uczył nie wiadomo kto, może dziadek, może przeddziadek, bo w ich familii wszyscy długo żyją.
Stolarskie narzędzie położył na stronie i na jednym z wgłębień olbrzymiego kamienia siedząc, uśmiechał się jeszcze.
— Gadaj gadkę! Bajki babom, a to, co ja powiem, nie bajka!
Wysoki zrąb kamienia, siwym mchem w tym miejscu porosły, służył za oparcie przygarbionym jego plecom, a na baranią czapkę i aż na ramiona opadały mu cienkie gałęzie ożynowego krzaku.
Źródło tekstu: Wolne Lektury.

Valid XHTML 1.0 Transitional

Realizacja serwisu: Virtualmedia