lektury on-line

Kategorie

Dziady, część III - Adam Mickiewicz - Strona 44

SOWIETNIK
/ pokazując Senatora /

Drze ich, to prawda, lecz zaprasza,
Takiemu dać się drzeć nie żal.

STAROSTA

Po turmach siedzi młodzież nasza,
Nam każą iść na bal.

OFICER ROSYJSKI
/ do Bestużewa /

Nie dziw, że nas tu przeklinają,
Wszak to już mija wiek,
Jak z Moskwy w Polskę nasyłają
Samych łajdaków stek.

STUDENT
/ do Oficera /

Patrz, jak się Bajkow, Bajkow rucha,
Co to za mina, co za ruch!
Skacze jak po śmieciach ropucha,
Patrz, patrz, jak nadął brzuch.
Wyszczerzył zęby, nazbyt łyknął,
Patrz, jak otwiera gębę on,
Słuchaj, ach, słuchaj, Bajkow ryknął.

/ Bajkow nuci /
/ do Bajkowa /
Mon Général, quelle chanson!
BAJKOW
/ śpiewa pieśń Beranżera /

Quel honneur, quel bonheur!
Ah! monsieur le sénateur!
Je suis votre humble serviteur, etc. etc.

STUDENT
Général, ce sont vos paroles?
BAJKOW
Oui.
STUDENT
Je vous en fais compliment.
JEDEN Z OFICERÓW
/ śmiejąc się /

Ces couplets sont vraiment fort drôles,
Quel ton satirique et plaisant!

MŁODY CZŁOWIEK

Pour votre muse sans rivale
Je vous ferais académicien.

BAJKOW
/ w ucho, — pokazując Księżną /
Senator dziś będzie rogal.
SENATOR
/ w ucho, — pokazując narzeczoną Bajkowa /
Va, va, je te coifferai bien.
PANNA
/ tańcząc, do Matki /
Nazbyt ohydni, nazbyt starzy.
MATKA
/ z prawej strony /
Jeśli ci zbrzydnął, to go rzuć.
SOWIETNIKOWA
/ z prawej strony /
Jak mojej córeczce do twarzy.
STAROSTA
Jak od nich rumem czuć.
SOWIETNIKOWA DRUGA
/ do córki stojącej obok /

Tylko, Zosieńku, podnieś wzrok.
Może Senator cię obaczy.

STAROSTA

Jeżeli o mnie się zahaczy,
Dam rękojeścią

/ biorąc za karabelą /
— w bok
LEWA STRONA
/ chórem /

Ach, jaka świetność, przepych jaki!
Ah, quelle beauté, quelle grâce!

PRAWA STRONA

Ach, szelmy, łotry, ach, łajdaki!
Żeby ich piorun trzasł.

*Z PRAWEJ STRONY MIĘDZY MŁODZIEŻĄ*
JUSTYN POL
/ do Bestużewa, pokazując na Senatora /

Chcę mu scyzoryk mój w brzuch wsadzić
Lub zamalować w pysk.

BESTUŻEW

Cóż stąd, jednego łotra zgładzić
Lub obić, co za zysk?
Oni wyszukają przyczyny,
By uniwersytety znieść,
Krzyknąć, że ucznie jakubiny,
I waszą młodzież zjeść.

JUSTYN POL

Lecz on zapłaci za męczarnie,
Za tyle krwi i łez.

BESTUŻEW

Cesarz ma u nas liczne psiarnie,
Cóż, że ten zdechnie pies.

POL
Nóż świerzbi w ręku, pozwól ubić.
BESTUŻEW
Ostrzegam jeszcze raz!
POL
Pozwól przynajmniej go wyczubić.
BESTUŻEW
A zgubić wszystkich was.
POL
Ach, szelmy, łotry, ach, zbrodniarze!
BESTUŻEW
Muszę ciebie wywieść za próg.
POL

Czyż go to za nas nikt nie skarze?
Nikt się nie pomści?

/ odchodzą ku drzwiom /
KS. PIOTR
— Bóg!
/ Nagle muzyka się zmienia i gra arią Komandora /
TAŃCZĄCY
Co to jest? — co to?
GOŚCIE
Jaka muzyka ponura!
JEDEN
/ patrząc w okna /
Jak ciemno, patrz no, jaka zebrała się chmura.
/ zamyka okno — słychać z dala grzmot /
SENATOR
Cóż to? Czemu nie grają?
DYREKTOR MUZYKI
Źródło tekstu: Wolne Lektury.

Valid XHTML 1.0 Transitional

Realizacja serwisu: Virtualmedia