lektury on-line

Kategorie

Dziady, część III - Adam Mickiewicz - Strona 39

To on wie? — poczciwy! —
No zgoda, zgoda, — dobrze, — Cesarz sprawiedliwy;
Cesarz księży nie wzbrania, owszem sam posyła,
Aby do moralności młodzież powróciła.
Nikt jak ja religiji nie ceni, nie lubi —

/ wzdycha /

Ach, ach, brak moralności, to, to młodzież gubi.
Eh bien, żegnam więc Panie.

P. ROLLISONOWA
/ do Panny /

Ach, Panienko droga!
Wstaw się ty jeszcze za mną, ach, na rany Boga!
Mój syn mały; — rok siedzi o chlebie i wodzie,
W zimnym, ciemnym więzieniu, bez odzieży, w chłodzie.

PANNA
Est-il possible?
SENATOR
/ w ambarasie /

Jak to, jak to? on rok siedział?
Jak to, imaginez-vous — jam o tym nie wiedział!

/ do Pelikana /

Słuchaj, trzeba tę sprawę najpierwej rozpatrzyć,
Jeśli to prawda, uszy komisarzom natrzyć.

/ do Rollisonowej /
Soyez tranquille, przyjdź tu o siódmej godzinie.
P. KMITOWA

Nie płacz tak, pan Senator nie wie o twym synie,
Jak się dowie, obaczysz, może oswobodzi.

P. ROLLISONOWA
/ uradowana /

Nie wie? — chce wiedzieć? o, niech mu Pan Bóg nagrodzi.
Ja to zawsze mówiłam ludziom: — być nie może
Tak okrutny, jak mówią, on stworzenie boże,
On człowiek, jego matka mlekiem wykarmiła —
Ludzie śmieli się; widzisz, jam prawdę mówiła.

/ do Senatora /

Tyś nie wiedział! — te łotry wszystko tobie tają.
Wierz mi, Panie, tyś łotrów otoczony zgrają;
Nie ich pytaj, nas pytaj, my wszystko powiemy,
Całą prawdę —

SENATOR
/ śmiejąc się /

No dobrze, o tym pomówiemy,
Dziś nie mam czasu, adieu. — Księżnej powiedz, Pani,
Że co można, to wszystko każę zrobić dla niej.

/ grzecznie /
Adieu, Madame Kmit, adieu — co mogę, to zrobię.
/ do Księdza Piotra /
Waść, księże, zostań, parę słów mam szepnąć tobie.
/ do Panny /
J'y suis dans un moment.
/ Wszyscy odchodzą prócz dawnych osób /
SENATOR
/ po pauzie do Lokajów /

A szelmy, łajdaki!
Łotry, stoicie przy drzwiach i porządek taki?
Skórę wam zedrę, szelmy, służby was nauczę:

/ do jednego Lokaja /
Słuchaj — ty idź za babą —
/ do Pelikana /

Nie, Panu poruczę.
Skoro wyjdzie od Księżnej, daj jej pozwolenie
Widzieć syna i prowadź aż tam — tam, w więzienie,
Potem osobno zamknij, — tak, na cztery klucze.
C'en est trop — a łajdaki, służby was nauczę!

/ rzuca się na krzesło /
LOKAJ
/ ze drżeniem /
Pan kazał wpuścić —
SENATOR
/ schwytując się /

Co? co? — ty śmiesz, ty! mnie gadać?
Toś wyuczył się w Polsce panu odpowiadać.
Stój, stój, ja cię oduczę. — Wieść go do kwatery
Policmejstra — sto kijów i tygodnie cztery
Na chleb i wodę —

PELIKAN

Niech Pan Senator uważy,
Iż mimo tajemnicy i czujności straży
O biciu Rollisona niechętne osoby
Wieść roznoszą, i może wynajdą sposoby
Oczernić przed Cesarzem nasze czyste chęci,
Jeśli się temu śledztwu prędko łeb nie skręci.

DOKTOR

Właśnie ja rozmyślałem nad tym, Jaśnie Panie.
Rollison od dni wielu cierpi pomieszanie;
Chce sobie życie odjąć, do okien się rzuca,
A okna są zamknięte…

PELIKAN
Źródło tekstu: Wolne Lektury.

Valid XHTML 1.0 Transitional

Realizacja serwisu: Virtualmedia