Właśnie mówię, widzi Pan Dobrodziéj,
Że jest sposób wykładać dzieje i dla młodzi.
Lecz po co zawsze prawić o republikanach.
Zawsze o Ateńczykach, Spartanach, Rzymianach.
PELIKAN
/ do jednego ze swoich towarzyszów, pokazując Doktora /
Patrz, patrz, jak za nim łazi pochlebca przeklęty,
I wścibi się mu w łaskę — co to za wykręty!
/ podchodzi do Doktora /
Ale cóż o tym mówić, czy to teraz pora;
Zważ no, czy można nudzić pana Senatora.
LOKAJ
/ do Senatora /
Czy Pan rozkaże wpuścić te panie — kobiety —
Pan wie — co wysiadają tu co dzień z karety —
Jedna ślepa, a druga —
SENATOR
Ślepa? któż to ona?
LOKAJ
Pani Rollison
PELIKAN
Matka tego Rollisona.
LOKAJ
Co dzień tu są.
SENATOR
Odprawić było —
DOKTOR
Z Panem Bogiem!
LOKAJ
Odprawiamy, lecz siada i skwierczy pod progiem.
Kazaliśmy brać w areszt, — ze ślepą kobiétą
Trudno iść, lud się skupił, żołnierza wybito.
Czy mam wpuścić?
SENATOR
E! rady sobie dać nie umiesz —
Wpuścić, tylko aż do pół schodów — czy rozumiesz?
A potem ją sprowadzić — aż w dół — o tak tęgo;
/ z gestem /
Żeby nas nie nudziła więcej swą włóczęgą.
/ Drugi Lokaj wchodzi i oddaje list Bajkowowi /
No, czegóż stoisz, pójdźże —
BAJKOW
Elle porte une lettre.
/ oddaje list /
SENATOR
Któż by to za nią pisał?
BAJKOW
La princesse peut-être.
SENATOR
/ czyta /
Księżna! skąd jej to przyszło? na kark mi ją wpycha.
Avec quelle chaleur! — Wpuścić ją, do licha.
/ Wchodzą dwie Damy i Ksiądz Piotr /
PELIKAN
/ do Bajkowa /
To stara czarownica, mère de ce fripon.
SENATOR
/ grzecznie /
Witam, witam, któraż z pań jest pani Rollison?
P. ROLLISON
/ z płaczem /
— Ja — mój syn! Panie Dobrodzieju…
SENATOR
Proszę — chwilę,
Pani masz list, a po cóż przyszło tu Pań tyle?
DRUGA DAMA
Nas dwie.
SENATOR
/ do Drugiej /
I po cóż Panią mam tu honor witać?
DRUGA
Pani Rollison trudno drogi się dopytać,
Nie widzi. —
SENATOR
Ha! nie widzi — a to wącha może?
Bo co dzień do mnie trafia.
DRUGA
Ja tu ją przywożę,
Ona sama i stara, i nie bardzo zdrowa.
P. ROLLISONOWA
Na Boga…!
SENATOR
Cicho.
/ do Drugiej /
Pani któż jesteś?
DRUGA
Kmitowa.
SENATOR
Lepiej siedź w domu i miej o synach staranie,
Jest na nich podejrzenie.
KMITOWA
/ bladnąc /
Jak to, jak to? Panie!
/ Senator śmieje się /
P. ROLLISONOWA
Panie! litość — ja wdowa! Panie Senatorze!
Słyszałam, że zabili — czyż można, mój Boże!
Moje dziecko! — Ksiądz mówi, że on jeszcze żyje;
Ale go biją, Panie! któż dzieci tak bije! —
Jego zbito — zlituj się — po katowsku zbito.
/ płacze /
SENATOR
Gdzie? kogo? — gadaj przecie po ludzku, kobiéto.
P. ROLLISONOWA
Źródło tekstu: Wolne Lektury.