lektury on-line

Kategorie

Hamlet - William Shakespeare - Strona 38

Nie mogę, doprawdy.
GILDENSTERN
Czego, mości książę?
HAMLET
Dać panom zdrowej odpowiedzi, bom chory na głowę: na jaką wszakże będę się mógł zdobyć, taką im służyć będę albo raczej matce mojej. Dlatego przystąpmy wprost do rzeczy, bez korowodów. Mówicie więc, panowie, że moja matka…
ROZENKRANC
Nie tai tego, że postępowanie waszej książęcej mości w podziw ją i zdumienie wprawia.
HAMLET
O dziwny synu, który tak możesz zdumiewać matkę twoją! A czy nie ma tam czasem jakiego postscriptum pod tym macierzyńskim podziwem? Powiedzcie no, panowie.
ROZENKRANC
Życzeniem jej jest, abyś się książę z nią widział w jej gabinecie, nim się udasz na spoczynek.
HAMLET
Będę jej posłuszny, choćby była dziesięć razy moją matką. Czy macie, panowie, co więcej do powiedzenia?
ROZENKRANC
Mości książę, był czas, żeś mię lubił.
HAMLET
Na Bakcha i Merkurego! i teraz jeszcze.
ROZENKRANC
Łaskawy książę, co cię udręcza? Dobrowolnie zamykasz drzwi swobodzie, ukrywając troski swoje przed przyjacielem.
HAMLET
Nie mam widoków, mój panie.
ROZENKRANC
Jak to? kiedy sam król zapewnia waszej książęcej mości następstwo duńskiego tronu!
HAMLET
Tak, ale znasz pan przysłowie: dostał koń owsa… koniec trochę niesmaczny
/ Muzykanci wchodzą. /
Otóż i gędźba. Pozwól no mi, bracie, swego fletu.
/ biorąc Gildensterna na stronę /
Dlaczego tak tropisz wokoło mnie, jak gdybyś mię chciał w lisią jamę zapędzić?
GILDENSTERN
O panie! Jeśli mię żarliwość uczyniła za śmiałym, przywiązanie moje słusznie możesz nazwać nieokrzesanym.
HAMLET
Nie rozumiem tego dobrze. Zagraj no, proszę, na tym flecie.
GILDENSTERN
Nie umiem, mości książę.
HAMLET
Proszę cię.
GILDENSTERN
Nie umiem doprawdy.
HAMLET
Jak mnie kochasz.
GILDENSTERN
Nie potrafię z niego wydobyć głosu, mości książę.
HAMLET
To tak łatwo przecie jak kłamać. Przebieraj po tych dziurkach palcami, włóż ten koniec w usta i zadmij, a wydobędziesz ton najdźwięczniejszy. Patrz, tu są klapy.
GILDENSTERN
Ale ja ich użyć nie umiem do wydania jakiej bądź melodii, nie znam się na tym.
HAMLET
Patrzże teraz, za jakiego mnie masz bajbardzo. Chciałbyś grać na mnie, wmawiasz w siebie, że znasz mój mechanizm? Chciałbyś wyrwać ze mnie rdzeń mej tajemnicy, wycisnąć ze mnie całą skalę tonów, od najniższej nuty aż do dyszkantu; a w tym tu marnym instrumencie tyle jest głosu, tyle harmonii, jednakże nie możesz go skłonić do przemówienia. Cóż u kata! I czy sądzisz, że na mnie łatwiej zagrać niż na flecie? Miej mię, za jaki chcesz, instrument: przedąć, rozstroić mię potrafisz, ale zagrać na mnie — nigdy.
/ Wchodzi Poloniusz. /
Witam waćpana dobrodzieja.
POLONIUSZ
Mości książę, królowa jejmość życzy sobie z waszą książęcą mością pomówić, i to zaraz.
HAMLET
Czy widzisz tam waćpan tę chmurę z kształtu podobną do wielbłąda?
POLONIUSZ
W rzeczy samej, istny wielbłąd.
HAMLET
Zdaje mi się, że jest podobniejsza do łasicy.
POLONIUSZ
Prawda, z boku podobniejsza do łasicy.
HAMLET
Albo raczej do wieloryba.
POLONIUSZ
Bardzo podobna do wieloryba.
HAMLET
No, to dobrze; zaraz pójdę do matki. Z tymi głupcami trzeba by zgłupieć naprawdę. Zaraz idę.
POLONIUSZ
Źródło tekstu: Wolne Lektury, tłumaczenie: Józef Paszkowski.

Valid XHTML 1.0 Transitional

Realizacja serwisu: Virtualmedia