lektury on-line

Kategorie

Lektury › Streszczenia › Lalka - Bolesław Prus - streszczenie

Tom I, początki: sklep, Rzecki i przyjazd Wokulskiego

W początkach roku 1878 Warszawa żyje nie tylko wielką polityką, ale też plotkami o przyszłości sklepu galanteryjnego pod firmą J. Mincel i S. Wokulski. W jadłodajni przy Krakowskim Przedmieściu kupcy i bywalcy dyskutują o wojnie, Anglii i o tym, czy Wokulski zbankrutuje. Pan Deklewski i radca Węgrowicz od dawna przepowiadają mu ruinę, bo nie pilnuje się jednego fachu i po śmierci żony pojechał na wojnę turecką „robić majątek”. Ajent handlowy pyta o powody tej niechęci, a radca opowiada dawne losy Wokulskiego: był on kiedyś subiektem u Hopfera, potem próbował nauki w Szkole Przygotowawczej i Szkole Głównej, ale porzucił studia i związał się z wojną, a później odziedziczył sklep i pieniądze po żonie Minclowej. Mimo czarnych przepowiedni sklep nie upada, a nawet dobrze prosperuje, szczególnie od chwili, gdy Wokulski wyjechał z Warszawy i zaczęli się zgłaszać rosyjscy kupcy. Sklep ocalał także dzięki jego pracownikowi, panu Ignacemu Rzeckiemu.

Rzecki jest starym subiektem i zarazem przyjacielem Wokulskiego. Od dwudziestu pięciu lat mieszka w pokoiku przy sklepie, który prawie się nie zmienia: ma w nim ciemne okno, stół, łóżko, pudełko z gitarą, miednicę i szafę. Jego dzień przebiega zawsze tak samo. Wstaje o szóstej, myje się, pije herbatę, otwiera sklep i odczytuje z notatnika plan zajęć. Potem sprawdza towary, obmyśla wystawy, rozmawia z subiektami i pilnuje porządku. Z jego ust padają uwagi o polityce, zwłaszcza o bonapartyzmie; Rzecki wierzy w Napoleona jako w siłę, która ma przywrócić światu sprawiedliwość. Z nudy i samotności prowadzi pamiętnik. Wspomina w nim dzieciństwo, ojca woźnego, który uczył go czytać, pisać i przede wszystkim musztrować się, a także własne wejście do sklepu Mincla. Jako chłopiec lubił patrzeć na zabawki za szybą i uważał sklep za miejsce surowe, lecz rodzinne. Stary Jan Mincel był wymagający, bił dyscypliną za drobne przewinienia, ale umiał też uczyć rachunków, towarów i podstaw handlu. W sklepie pracowali także jego synowcy, Franc i Jan, oraz punktualny August Katz. W domu Minclów panowała codzienna rutyna: kawa przygotowywana przez matkę pryncypała, wspólne posiłki, oszczędzanie i nauka.

Rzecki wspomina również dawne przekonania polityczne i rodzinne spory. Jan Mincel był zwolennikiem Napoleona i wierzył, że Bonapartowie przywrócą porządek, a Franc był bardziej sceptyczny i skłócony z bratem. Gdy w 1846 roku doszły wieści o ucieczce Ludwika Napoleona, sklep przeżywał chwile niepokoju, a stary Mincel tak gwałtownie sprzeciwiał się Bonapartemu, że aż został w końcu aresztowany po podejrzeniu, iż sam wybił szybę w sklepie. Niedługo potem umarł, oparty brodą na księdze handlowej i trzymając sznurek od skaczącego kozaka. Później Franc i Jan podzielili sklep; Jan przeniósł interes na Krakowskie Przedmieście, ożenił się z Małgorzatą Pfeifer, a po jej śmierci przekazała rękę i majątek Wokulskiemu. Rzecki, zżyty z tym światem handlu, marzył jednak o podróży na wieś i o życiu poza sklepem, choć najczęściej pozostawał przy pamiętniku i własnych wspomnieniach.

Do pamiętnika Rzecki dopisuje historię własnej młodości. Po śmierci ojca i rodzinnych naradach wybrał sklep, trafił do Mincla i nauczył się tam handlu. W czasie wojen i zawirowań politycznych sam postanowił pójść do wojska. Wyruszył na Węgry i razem z Augustem Katzem przeżył kampanię 1848 roku. Opisuje marsze, noclegi pod gołym niebem, bitwę, szturm, huk armat i ostrzał piechoty. Razem z oddziałem przeżyli zwycięstwo, a potem klęskę. Po kapitulacji twierdzy musiał uciekać przez lasy i bezdroża do Turcji, a później włóczył się po Europie. Gdy wrócił do Warszawy, zastał dawny sklep i dawny porządek. Jego relacja pokazuje, że ceni odwagę, wierność i przywiązanie do dawnych ideałów.

W drugiej części fragmentu pojawia się sam Wokulski. Rzecki od miesięcy czeka na jego powrót z Bułgarii. Kiedy wraca, Ignacy przyjmuje go z wzruszeniem w swoim pokoiku. Wokulski jest zmęczony, ale zadowolony z interesów. Opowiada, że dzięki pracy, ryzyku i dobremu wspólnikowi przywiózł z wojny około dwustu pięćdziesięciu tysięcy rubli, a po sprzedaży banknotów będzie miał ponad trzysta tysięcy. Mówi też, że zarobił uczciwie, choć ciężko i wśród niebezpieczeństw, i że w Bułgarii nie chodziło mu tylko o pieniądze. Przyznaje, że przez lata męczył go „spokojny chleb” i ciągłe przypominanie mu, iż zawdzięcza wszystko pracy Minclów i żony. Nie chciał już dłużej żyć w roli człowieka, który stoi w cieniu cudzej pracy. Wyjechał więc, by samemu sprawdzić swoją wartość. Rzecki próbuje mówić o interesach i o sklepie, ale Wokulski pyta przede wszystkim o pannę Łęcką. Słyszy, że nie wyszła za mąż, a jej ojciec jest bliski bankructwa. Wtedy wyznaje przyjacielowi, że podczas pobytu na wojnie bardzo za nim i za Warszawą tęsknił. Opowiada o samotności, o Dunaju i obcych krajach, gdzie czuł się odcięty od wszystkiego. Z jego słów wynika, że przywiózł majątek także po to, by coś znaczyć w oczach ludzi i może osiągnąć cel związany z panną Izabelą.

W tym samym czasie do sklepu przychodzi panna Izabela Łęcka. Wcześniej poznajemy jej dom na Alei Ujazdowskiej, wygodne, eleganckie mieszkanie i całe jej środowisko. Ojciec, pan Tomasz Łęcki, choć dumny i dobrze ułożony, jest już prawie bez pieniędzy, a cała rodzina żyje w niepewności. Panna Izabela jest piękna, przyzwyczajona do luksusu, żyje w świecie salonów, teatrów i wykwintnych rozmów. Z góry patrzy na „niższy świat”, choć czasem okazuje mu sentymentalną dobroczynność. Nie zamierza wychodzić za mąż bez majątku i pozycji. Gdy Wokulski po raz pierwszy robi na niej wrażenie, postrzega go jako człowieka surowego i nieprzyjemnego.

Wokulski coraz bardziej zajmuje miejsce w jej otoczeniu. Pan Tomasz planuje wykorzystać jego energię do swoich przedsięwzięć handlowych i uważa go za odpowiedniego wspólnika. Z kolei panna Izabela, widząc, że ojciec zbliża się do kupca, czuje niepokój. Jej niechęć miesza się z ciekawością. Ostatecznie poznaje Wokulskiego bliżej podczas kwest na grobach i w sklepie. W Wielką Sobotę i Wielkanoc spotyka go w kościele i w domu hrabiny Karolowej. W tych scenach Wokulski pomaga ludziom biednym, ale też obserwuje panujące wokół niego stosunki towarzyskie. W kościele widzi hrabinę, pannę Izabelę, prezesową Zasławską, biednych modlących się i ludzi traktujących kwesty jak okazję do salonowej gry. Po nabożeństwie rozmawia z prezesową, która okazuje się dawną znajomą jego zmarłego stryja i prosi go o postawienie nagrobka w Zasławiu. W tym samym domu Wokulski zostaje przedstawiony jako człowiek energiczny, bogaty i użyteczny dla towarzystwa. Widzimy, że jego pozycja rośnie, ale on sam nadal szuka przede wszystkim spojrzenia panny Izabeli i miejsca w jej świecie.

Valid XHTML 1.0 Transitional

Realizacja serwisu: Virtualmedia