lektury on-line

Kategorie

Tom I, dalszy ciąg: Łazienki, spółka i licytacja kamienicy Łęckich

W tym fragmencie dalej rozwija się kilka wątków związanych z Wokulskim, panną Izabelą, domem Łęckich i wyścigami. Najpierw Rzecki obserwuje niepokojące zmiany w zachowaniu Mraczewskiego i ludzi związanych ze sklepem, a potem sam Wokulski coraz mocniej angażuje się w sprawy arystokracji i interesów finansowych.

Wokulski coraz częściej bywa u pani Meliton, która dostarcza mu wiadomości o rodzinie Łęckich i o środowisku salonowym. To ona podsuwa mu pomysł, by kupić kamienicę Łęckich, a także zachęca go do działania w sprawie wyścigowej klaczy baronowej Krzeszowskiej. Wokulski jest coraz bardziej pochłonięty myślą o pannie Izabeli. Kiedy spaceruje z panią Meliton lub jedzie do Łazienek, żyje tylko kolejnym spotkaniem z nią. Czas przed takim spotkaniem dłuży mu się i męczy go niecierpliwość. Gdy wreszcie widzi pannę Izabelę w Łazienkach, jest rozdarty między zachwytem a poczuciem własnej małości. Ona początkowo uważa go za kupca, który chce się wedrzeć do arystokracji, ale jednocześnie widzi, że jest człowiekiem energicznym i wyjątkowym.

Wokulski poznaje też Juliana Ochockiego, kuzyna Łęckich i młodego wynalazcę. Podczas wspólnego spaceru Ochocki mówi mu o swoich zainteresowaniach nauką i o marzeniu zbudowania machiny latającej. Wokulski, który sam kiedyś myślał o wynalazkach, podziwia go i zazdrości mu siły idei. Rozmowa z Ochockim staje się dla niego bolesnym porównaniem: młody uczony ma przyszłość, a on sam czuje, że jego życie zostało zdominowane przez uczucie do panny Izabeli. Z jednej strony Wokulski uważa Ochockiego za rywala, z drugiej dostrzega w nim człowieka większego od siebie.

Ważnym epizodem jest też zakup klaczy barona Krzeszowskiego. Wokulski za pośrednictwem Maruszewicza kupuje konia za 800 rubli od baronowej, a później, już pod swoim nazwiskiem, przejmuje go do wyścigów. Regularnie jeździ do maneżu, dogląda klaczy, karmi ją cukrem i zaczyna przypisywać jej stanowi znaczenie symboliczne: jeśli klacz wygra, to będzie to znak powodzenia w sprawie Izabeli. Wokulski coraz wyraźniej popada w stan rozstroju i przesądu. Z jednej strony krytykuje samego siebie, z drugiej coraz mocniej wierzy, że od wyścigów zależy jego los uczuciowy.

W końcu nadchodzą wyścigi. Wokulski od rana jest rozdrażniony i niecierpliwy. Jedzie na tor, szuka panny Izabeli, ale początkowo jej nie widzi. Dopiero później dostrzega jej powóz i zbliża się do hrabiny, prezesowej, pana Łęckiego oraz panny Izabeli. Ta, widząc, że jego klacz zwyciężyła, jest wyraźnie zadowolona. Po wyścigu Wokulski oddaje jej pieniądze z nagrody i ze sprzedaży konia, a ona przyjmuje je z uśmiechem. Chwilę później dochodzi jednak do awantury z baronem Krzeszowskim, który publicznie okazuje złość i obraża pannę Izabelę, sugerując, że triumf Wokulskiego odbył się jej kosztem. Wokulski odsuwa go na bok i wyzywa na pojedynek.

Wokulski po wyścigach jedzie do Szumana i oznajmia mu, że będzie się pojedynkował. Szuman, choć zgadza się być sekundantem, ocenia całą sprawę bardzo surowo. Następnego dnia wraz z Rzeckim jedzie do hrabiego–Anglika, który ma być świadkiem barona. Ustalają warunki pojedynku: pistolety gwintowane, odległość dwudziestu pięciu kroków, strzał do pierwszej krwi, termin następnego ranka. Baron początkowo jest hardy, ale potem coraz bardziej się boi. Ostatecznie na Bielanach dochodzi do pojedynku. Baron strzela pierwszy i rani Wokulskiego w ramię, natomiast Wokulski trafia przeciwnika w głowę tak, że ten doznaje powierzchownej, ale widocznej rany twarzy i traci ząb. Po wszystkim obaj przeciwnicy podają sobie ręce, a baron nawet przeprasza Wokulskiego. Dla Izabeli ważne staje się to, że Wokulski stanął w jej obronie.

Po pojedynku Wokulski nadal działa bardzo energicznie. Pomaga baronowi poprzez pośredników, angażuje się w sprawy różnych ludzi, a także planuje kupno kamienicy Łęckich. Za pośrednictwem Szlangbauma uzgadnia, że dom zostanie kupiony za dziewięćdziesiąt tysięcy rubli, choć formalnie nabywcą będzie Szlangbaum. Adwokat księcia pomaga przygotować dokumenty i zabezpieczenie transakcji. Wokulski nie ukrywa, że chodzi mu o to, by zapewnić Łęckim pieniądze i nie dopuścić do ich całkowitego upadku. Jednocześnie wybiera się do Łazienek, gdzie spotyka pannę Izabelę. Rozmowa z nią jest dla niego wielkim przeżyciem. Ona zaczyna traktować go łagodniej, pyta o sprawę Krzeszowskiego i dziękuje mu za pomoc, którą okazał jej przez pojedynek. Wokulski prosi tylko o to, by mogła mu pozwolić służyć jej zawsze i we wszystkim. Panna Izabela zgadza się na te słowa z pewną rezerwą, ale już bez dawnej pogardy.

Po tym spotkaniu Wokulski wychodzi z Łazienek w stanie niezwykłego uniesienia. Czuje, że panna Izabela zaczyna go inaczej oceniać. Zaczyna też patrzeć na świat bardziej serdecznie: współczuje ludziom, chce pomagać słabszym, uważa, że powinien czynić dobro. W sklepie pomaga Obermanowi, któremu brakowało pieniędzy, a potem myśli o stworzeniu lepszych warunków dla młodej szwaczki Marii, dawnej „magdalenki”. Za pośrednictwem furmana Wysockiego organizuje jej mieszkanie i pracę, daje pieniądze na urządzenie się i kieruje ją do szycia bielizny. Wszystko to ma dla niego znaczenie moralne: chce czynić dobro i wierzy, że tak powinien postępować człowiek, który ma środki i wpływ.

W tym samym czasie panna Izabela coraz wyraźniej zmienia swój stosunek do Wokulskiego. Najpierw widzi w nim kupca, potem człowieka użytecznego, a w końcu zaczyna myśleć o nim jako o kimś, kto może stać się jej powiernikiem. Po wyścigach dowiaduje się, że to dzięki Wokulskiemu baron Krzeszowski przegrał i że sam baron napisał do niej list pojednawczy, wysyłając nawet własny ząb jako symbol zgody. To utwierdza ją w przekonaniu, że Wokulski rzeczywiście działa dla niej, choć wciąż pozostaje dla niej człowiekiem z niższej sfery. Prosi ojca, by zaprosił go na obiad. Pan Tomasz, widząc korzyści z jego zamożności i energii, zgadza się bez wahania.

Kończy się to sceną obiadu u Łęckich. Wokulski przychodzi w fraku, rozmawia z panem Tomaszem, panną Izabelą i panną Florentyną. W czasie posiłku zachowuje się swobodnie, nawet celowo łamie niektóre zasady etykiety, np. je ryby nożem. To robi na pannie Izabeli wrażenie. Potem zostają we dwoje w salonie i rozmawiają już bardziej osobiście. Panna Izabela dziękuje mu za pomoc, a on prosi, by mógł jej nadal służyć. Ona przyjmuje jego oddanie, ale zaznacza, że chodzi jedynie o zwykłe ludzkie stosunki. Mimo to to spotkanie staje się dla Wokulskiego wielkim przełomem: odtąd wierzy jeszcze mocniej, że zbliżył się do niej i że jego uczucie nie jest już zupełnie beznadziejne.

Najważniejsze wydarzenia tego fragmentu

  • Wokulski coraz mocniej angażuje się w sprawy panny Izabeli i Łęckich.
  • Pojawia się Julian Ochocki i rozmowa o machinie latającej.
  • Wokulski kupuje klacz barona Krzeszowskiego i wiąże z nią nadzieje uczuciowe.
  • Klacz wygrywa wyścig; Wokulski zdobywa uwagę panny Izabeli.
  • Dochodzi do awantury z baronem Krzeszowskim i do pojedynku.
  • Wokulski zostaje lekko ranny, ale zwycięża moralnie i zyskuje uznanie Izabeli.
  • Uzgadniany jest zakup kamienicy Łęckich.
  • Wokulski pomaga ubogim i organizuje mieszkanie dla Marii z Tamki.
  • Następuje obiad u Łęckich i pierwsza naprawdę bliska rozmowa Wokulskiego z panną Izabelą.

Valid XHTML 1.0 Transitional

Realizacja serwisu: Virtualmedia