lektury on-line

Kategorie

Tom II, część 4: Zasławek, spacer, wyjazd Izabeli i proces Stawskiej

W Zasławku Wokulski najpierw odnajduje wreszcie chwilę spokoju. Patrząc na obłoki, światło między świerkami i park, przestaje myśleć o pannie Izabeli, a ukojenie natury na moment uspokaja jego serce. Potem jednak schodzi do jadalni, gdzie spotyka prezesową, panią Wąsowską, barona, Ochockiego, pannę Felicję, pannę Ewelinę i Starskiego. Podczas śniadania prezesowa prowadzi rozmowę o gościach, po czym zatrzymuje Wokulskiego i pyta go o opinię o pani Wąsowskiej, baronie i jego narzeczonej. Widać, że jest rozdrażniona, zwłaszcza gdy mówi o majątku, który po jej śmierci miałby przypaść innym niż baron.

Po śniadaniu Wokulski idzie do parku i zwraca uwagę na dziwne, a zarazem budzące współczucie szczegóły życia w Zasławku: łańcuchowego psa, łaskawość wiejskich ludzi, pracę pasiecznika oraz gospodarność prezesowej. Ochocki opowiada mu o baronie Starskim, jego dawnych długach, zalotach do kobiet i planach małżeńskich. Następnie pokazuje mu zabudowania folwarczne należące do prezesowej: mieszkania parobków, ochronkę dla dzieci i przytułek dla starców. Wokulski słucha też z podziwem o bibliotece staruszki i jej zainteresowaniu transformizmem.

Wkrótce dołącza panna Felicja i wspólna wyprawa na ryby kończy się drobnym sporem między nią a Ochockim. Później, w altanie, Starski wygłasza swoje poglądy o małżeństwie z rozsądku i o pieniądzu jako warunku wolności. Prezesowa sprzecza się z nim, a Wokulski odpowiada, że sam ożenił się nie dla majątku, ale dlatego, że musiał pracować i nie chciał umrzeć z głodu. Rozmowa schodzi na panią Wąsowską, która patrzy na Starskiego z wyraźnym rozdrażnieniem, a potem na prezesową, która ostrzega Wokulskiego, by nie liczył na łatwe szczęście. Na końcu wieczoru baron zwierza się Wokulskiemu ze swojego uwielbienia dla panny Eweliny, mówi o swojej chorobie i o pragnieniu czystej, prawie religijnej miłości. Wokulski wychodzi z tego spotkania z przekonaniem, że Ewelina nie kocha barona i że Starski może mieć z nią więcej wspólnego, niż się wydaje.

Następnego dnia Wokulski patrzy na spacer pani Wąsowskiej i wdaje się z nią w długą rozmowę o miłości, kobietach i pustce życia. Pani Wąsowska otwarcie mówi, że ma za sobą wiele przygód i że obecnie szuka „nowego” człowieka, ale zarazem uznaje, że Wokulski jest zbyt poważny i zbyt wierny jednej kobiecie, by pasował do jej sposobu życia. Kiedy Wokulski pomaga jej przy siodle, dochodzi między nimi do niezręcznej sytuacji, a potem do ostrej rozmowy o miłości „wieku pary i elektryczności”. Wokulski oskarża ją o powierzchowność i brak trwałości uczuć, ona zaś zarzuca jemu i całemu światu, że najpierw odbierają kobietom ideały, a potem je potępiają. Ostatecznie pani Wąsowska każe mu jechać dalej sama i przesyła mu Starskiego.

W tym samym czasie do Zasławka przybywa panna Izabela. W drodze myśli o Starskim, baronie i o tym, że Wokulski może być człowiekiem ważniejszym, niż się wydawało. Prezesowa wita ją chłodno, ale życzliwie, i od razu zaczyna wychwalać Wokulskiego jako kupca, szlachcica i człowieka czynu. Izabela słucha, coraz bardziej zainteresowana, lecz jednocześnie urażona tym, że Wokulski nie wybiegł jej naprzeciw, tylko pojechał z panią Wąsowską. Kiedy wreszcie spotyka Wokulskiego przy obiedzie, rozmawia z nim z pozornym spokojem, a Starski i panna Ewelina zachowują się tak, że Wokulski zaczyna podejrzewać romans między nimi. Po wyjściu z obiadu rozmawia jeszcze z Izabelą o Paryżu, arystokracji i pracy. Izabela broni arystokracji, podkreśla znaczenie tradycji i kultury, a Wokulski odpowiada, że prawdziwe zasługi tworzą nie tytuły, lecz praca. Potem wyznaje mu, że żałowała niegdyś jego krzywdy przy kupnie domu Łęckich, i dziękuje mu za pomoc ojcu. Wokulski odchodzi od tej rozmowy przekonany, że może jednak ma przed sobą drogę do jej serca.

W następnych dniach pada deszcz, więc goście zostają w pałacu. Wokulski zauważa, że pani Wąsowska nagle przestaje go kokietować, a Starski i baron zachowują się inaczej niż dotąd. Potem przychodzi dzień wyjazdu na grzyby. W czasie wspólnej przejażdżki Ochocki zbiega z kozła i siada obok Wokulskiego, by słuchać opowieści o balonie w Paryżu. W lesie pani Wąsowska rozdziela towarzystwo: Ochocki idzie z panną Izabelą, Wokulski z pannie Felicji. Wtedy między Wokulskim a Izabelą dochodzi do ważnej rozmowy. Izabela pokazuje mu las jak wielką świątynię i mówi o naturze, która bywa dla niej zarówno piękna, jak i straszna. Wokulski odpowiada, że natura i ludzie istnieją dla siebie, a nie dla klas uprzywilejowanych. Wreszcie Izabela pyta go, czy wolno mu myśleć o niej, a on wyznaje, że właśnie o niej myślał jeszcze rok wcześniej w Bułgarii. Mówi też, że człowiek z jego sfery ma prawo myśleć o niej i że chce, by oceniała go według czynów, nie pochodzenia. Wzruszona Izabela odpowiada, że ma do niego prawo jak do każdego człowieka. Rozmowa kończy się na tym, że zaczyna patrzeć na Wokulskiego z większym zainteresowaniem.

Po tej scenie następuje kilka dni niemal szczęśliwego odosobnienia. Wokulski i Izabela spędzają czas razem: na łódce po stawie, na spacerach, pod lipą i w parku. Rozmawiają mało, ale dla Wokulskiego każdy dzień staje się „snem szczęścia”. Wreszcie prezesowa wzywa go do siebie i sugeruje wycieczkę do Zasławia, gdzie leży grób jego stryja. Oboje jadą tam z resztą towarzystwa. W Zasławiu Wokulski załatwia sprawę napisania czterowiersza na kamieniu w ruinach zamku. Pomaga mu Węgiełek, rezolutny chłopak, który opowiada historię o śpiącej pannie pod ziemią i o strachach pilnujących skarbu. Izabela, słuchając tej legendy, wzrusza się, czyta napis „Na każdym miejscu i o każdej dobie…” i niemal płacze. Wokulski bierze ją za rękę i mówi: „Obudzisz się, ty, moja królewno…”.

Po powrocie z ruin Wokulski jest na chwilę spokojny, lecz następnego dnia zaczyna go dręczyć myśl, że Izabela może wyjechać. Gdy oznajmia mu to sama, wybucha rozpaczą. Prosi ją, by dała mu znak, czy może liczyć na jej uczucie. Wyznaje, że dla niej porzucił nawet marzenia o wielkim wynalazku, i mówi, że jeśli ona mu nie odpowie, wróci do pracy i odsunie się. Izabela nie daje jednoznacznej odpowiedzi, ale mówi, że może czas wszystko rozstrzygnie. Wokulski pozwala jej odjechać, a potem długo patrzy na łódkę i łabędzie na stawie, aż ogarnia go ogromny smutek. Jeszcze tego samego dnia prezesowa rozmawia z nim o nieudanym małżeństwie Eweliny i o głupocie kobiet, a on coraz bardziej czuje, że musi opuścić Zasławek i wyjechać do Geista.

W następnych dniach baron przychodzi do Wokulskiego z coraz większym niepokojem, mówiąc o zdradach kobiet i o tym, że Starski nie powinien mieć dostępu do jego narzeczonej. Wokulski odpowiada mu, że kobiety nie zawsze są winne i że potrzebna byłaby szczerość w stosunkach ludzkich. Sam jednak dalej cierpi. Ostatecznie postanawia wrócić do pracy i wyjechać z Zasławka. Po drodze wstępuje jeszcze do ruin, gdzie znajduje już gotowy napis na kamieniu, i po chwili bezsilności odjeżdża z Węgiełkiem do Warszawy.

Równolegle rozpoczyna się kolejny wątek pamiętnika Rzeckiego. Stary subiekt notuje wydarzenia roku 1879 i coraz bardziej wierzy, że Wokulski powinien być szczęśliwy. Pisze o jego interesach, o sprzedaży kamienicy i sklepu, o rosnącej pozycji Szlangbauma, a także o procesie pani baronowej Krzeszowskiej z panią Heleną Stawską. Rzecki opisuje wizyty u Stawskiej, codzienne obserwacje baronowej, która szpieguje lokatorów, oraz Maruszewicza, który wciąż kręci się wokół spraw kamienicy. Z biegiem czasu zauważa, że Wokulski coraz częściej bywa u pani Stawskiej, a ona sama staje się dla niego coraz ważniejsza. Rzecki postanawia pomóc w ich zbliżeniu.

Najpierw pojawia się sprawa anonimowego listu i plotek o Wokulskim, potem narastają podejrzenia wokół sprzedaży sklepu i przejścia interesu w ręce Szlangbauma. Następnie Rzecki rozmawia z doktorem Szumanem, który tłumaczy mu, że pieniądz rządzi światem, a Wokulski przegrywa, bo oddał się marzeniom i miłości do panny Łęckiej. Szuman twierdzi, że Wokulski powinien był szukać praktycznego związku, a nie żywić się romantycznymi złudzeniami. Rzecki nie chce jednak pogodzić się z takim obrazem przyjaciela. W końcu postanawia otwarcie działać: stara się połączyć Wokulskiego z panią Stawską i przekonuje Misiewiczową, że to właśnie Helena jest dla niego odpowiednią kobietą.

Równolegle rozwija się sprawa z baronową, studentami i mieszkaniem nad nią. Podczas rozprawy sądowej wychodzi na jaw, że Maleski i Patkiewicz wywoływali u baronowej awantury, a ona sama chce ich wyrzucić za niepłacenie komornego. Ich zachowanie przed sędzią, komiczna obrona i finał z trupią główką oraz „nieboszczykiem” wywołują w sądzie śmiech. Baronowa przegrywa sprawę. Niedługo potem przychodzi do pani Stawskiej z pozorną skruchą i chce się z nią pogodzić. W tym czasie Rzecki i Wokulski podejmują decyzję, by wesprzeć panią Helenę pracą w sklepie Milerowej, a Wokulski kupuje też lalkę dla Heluni. Dzięki temu Stawska otrzymuje posadę kasjerki, a jej życie poprawia się materialnie.

Następnie dochodzi do wielkiej sceny o lalkę. Baronowa oskarża panią Stawską o kradzież ukochanej zabawki po zmarłej córce. Sąd rozpatruje sprawę, a Wokulski, Rzecki, Misiewiczowa, Helunia i inni pojawiają się na rozprawie. W końcu okazuje się, że lalka została kupiona w sklepie Wokulskiego i nie została skradziona. Sędzia otwiera lalkę, znajdując wewnątrz firmę „Jan Mincel i Stanisław Wokulski”. Prawda wychodzi na jaw, a pani Stawska zostaje uniewinniona. Po procesie Wokulski natychmiast myśli o tym, jak pomóc pani Helenie, a Rzecki widzi w tej sprawie początek ich większego związku. Stara się też przekonać Misiewiczową, że Wokulski jest samotny i nieszczęśliwy oraz że właśnie Helena może go ocalić.

W końcowej części tego fragmentu Rzecki rozwija swoją teorię jeszcze dalej. Po rozmowach z panią Stawską i po kolejnych wizytach Wokulskiego widzi, że oboje coraz częściej i coraz swobodniej ze sobą rozmawiają. Wokulski bywa u Heleny, pomaga jej i wspiera ją. Ona zaś zaczyna myśleć o nim z wdzięcznością, podziwem i coraz większym wzruszeniem. Stary subiekt dochodzi do przekonania, że proces o lalkę, pomoc Wokulskiego i wspólne spotkania doprowadzą w końcu do tego, że Wokulski i Helena się pobiorą. Jednocześnie obserwuje, jak Szlangbaum przejmuje interesy sklepu, a Szuman zmienia swoje poglądy na pieniądz, Żydów i przyszłość. Tak kończy się ta część opowieści: Wokulski coraz bardziej oddala się od panny Izabeli, a coraz bliżej wiąże się z panią Stawską, choć sam jeszcze nie zdaje sobie w pełni sprawy z kierunku, w jakim zmierza jego życie.

Valid XHTML 1.0 Transitional

Realizacja serwisu: Virtualmedia