lektury on-line

Kategorie

Tom I, rozdziały 36–46: traktat z Asyrią, śmierć syna Sary i wojna z Libią

Po przyjęciu Sargona w Pi-Bast narastało przekonanie, że kapłani zawarli z Asyrią tajny układ. Fenicjanie i egipscy możni szeptali, że faraon i Ramzes muszą ulegać stanowi kapłańskiemu, a nastroje te przeradzały się w ciche narady przeciw kapłanom. Mentezufis i Mefres postanowili sprawdzić, jak następca zareaguje na pogłoski o Fenicjanach i o asyryjskim traktacie. Ramzes przyjął ich spokojnie, lecz odrzucił sugestie, że zdradza państwo. Kiedy Mefres spytał o układ z Asyrią, książę oświadczył, że nie podpisze takiego traktatu, nawet gdyby go mieli otruć, lecz jako przyszły faraon będzie robił to, „czego wymagałaby cześć i interes państwa”. Rozmowa utwierdziła kapłanów w przekonaniu, że książę nie jest ich wspólnikiem, a Ramzesa w podejrzeniu, że są oni zdrajcami. Po ich odejściu wybuchł jego gniew, a Tutmozis usłyszał od niego, że kapłani zawarli z Asyrią haniebny układ. Następca zaczął myśleć, że Fenicjanie, choć interesowni, mogą być pożyteczni jako sprzymierzeńcy przeciw Asyrii.

W tym czasie Ramzes pogodził się na krótko z Sarą i odwiedził Kamę, lecz Fenicjanka coraz bardziej niepokoiła go własną zazdrością i lękiem. Zaczęła oskarżać Sarę, że nie ustępuje jej miejsca, oraz wytykać, że syn Ramzesa należy do Żydówki. Gdy książę nie uwierzył jej oskarżeniom, Kama zażądała dowodu i kazała mu iść do Sary. Ramzes poszedł do niej w gniewie, zapytał o imię dziecka i po usłyszeniu odpowiedzi „Seti” stwierdził, że kłamie. Sara padła do jego nóg, ale książę, przekonany, że został oszukany, rozkazał służbie przenieść ją wraz z dzieckiem do izby czeladnej, a nową panią domu uczynił inną kobietę. Sara znosiła to z pokorą. Nocą Ramzes długo rozmyślał o tym, że kapłani odebrali mu pierworodnego syna i że nie może ukarać sprawców od razu. Nazajutrz, dowiedziawszy się, że Sara została upokorzona przez nową panią, nakazał oddzielną izbę dla niej i lepszy pokarm dla dziecka. Sama Sara, mimo upokorzeń, zachowała cierpliwość.

Kapłanka Kama źle zniosła utratę wpływu. Zaczęła chorować, popadać w lęki i urojenia o plamach na twarzy. Ramzes odwiedzał ją rzadziej, a ona oskarżała go o zaniedbanie. Zazdrosna o Sarę, wybuchała gniewem i żądała, by Żydówka została wypędzona z pałacu. Wtedy książę opowiedział jej baśń o Satnim i Tbubui, by dać jej do zrozumienia, że mężczyzna może zostać oszukany przez kobietę. Kama uległa na chwilę, lecz później znów była niespokojna. Tymczasem rozchodziły się wieści o buntach libijskich na zachodniej granicy. Ramzes, zajęty uczuciowymi i politycznymi sporami, początkowo nie reagował, choć złościł się na kapłanów, którzy rozpuszczali najemników i nie zawiadamiali go o niczym. W końcu otrzymał od Mentezufisa rozkaz objęcia naczelnego dowództwa i wyruszenia przeciw Libijczykom. W obozie zaczął gorączkowo organizować wojsko i szykować marsz.

W przeddzień wymarszu Ramzes dowiedział się od Tutmozisa, że jego ojciec jest ciężko chory, a kapłani ukrywają to przed nim. Zrozumiał też, że kapłani zawierają z Asyrią układ kosztem Fenicji i Egiptu. Wściekły przysiągł, że jeśli dojdzie do władzy, zmiażdży kapłaństwo. Następnie przyjął Kamę z większą obojętnością. Ponieważ nie ufał Fenicjance, kazał ją śledzić, a kiedy ogarnęły ją podejrzenia i urojenia o zatrutym welonie, Ramzes zaczął mieć dość jej kaprysów. W tym samym czasie Tutmozis przywiózł z Memfisu wiadomość, że faraon rzeczywiście jest ciężko chory, a sprawa Fenicji została odłożona do czasu objęcia tronu przez Ramzesa. Jednak kapłani rozpuścili dwadzieścia tysięcy najemników, co rozwścieczyło księcia i tylko umocniło jego niechęć do nich.

W obozie libijskim z rozpuszczonych żołnierzy i z ludzi z oaz szybko powstała nowa armia. Musawasa uwierzył w obietnice egipskich dygnitarzy, którzy podburzali go przeciw Egiptowi, i wysłał do ataku syna Tehennę. Ramzes podjął marsz ku granicy, prowadząc wojsko przez pustynię i dolinę Sodowych Jezior. Bitwa rozpoczęła się wśród straszliwego upału. Egipscy procarze i piechota, dobrze ustawieni przez Ramzesa, stopniowo rozbijali libijskie szeregi. Patrokles zaatakował tyły nieprzyjaciela, a Mentezufis zajął drugie skrzydło. Ramzes, choć nieustannie musiał wydawać rozkazy, prawie nie widział samej walki, tylko chmurę pyłu, krzyki i rozsypujące się kolumny. Gdy bitwa była już wygrana, udał się w pościg za uciekającym Musawasą, choć Pentuer ostrzegał go przed pułapką i męczącym upałem. W pustyni wybuchła burza piaskowa, potem spadł deszcz i noc. Ramzes, Pentuer i reszta oddziału przeszli przez burzę dzięki wskazaniom kapłana i jego tajemniczemu bożkowi. Książę zrozumiał, że Pentuer zna wiele rzeczy i że nie zdradzi bogów, ale może mu pomagać. W tej wędrówce przez pustynię kapłan opowiadał też o losie ludu egipskiego i zapewniał, że Ramzes mógłby go podźwignąć, jeśli obniży podatki i przestanie uciskać chłopów. Następca przysiągł, że tak uczyni.

Nazajutrz bitwa i pościg zostały wznowione. Ramzes dopędził Tehennę, wziął go do niewoli i przyjął poddanie Musawasy. Podczas triumfalnego powrotu do obozu dowiedział się od Pentuera, że Kama uciekła z Grekiem Lykonem, a także że jego syn z Sary nie żyje. Wstrząśnięty, pytał o szczegóły. Pentuer ujawnił, że Kama została ukarana trądem i odesłana do kolonii trędowatych, natomiast Sara zmarła w więzieniu po oskarżeniu o zabójstwo własnego dziecka. Ramzes zaczął rozumieć, że po śmierci syna i upadku Sary jego życie zostało naznaczone przez działania kapłanów, choć jeszcze nie wszystko było dla niego jasne. W finale tego fragmentu obserwuje triumf Ramzesa nad Libijczykami, ale zarazem jego nagłe, bolesne uderzenie wiadomością o śmierci dziecka i upadku dawnych związków.

Valid XHTML 1.0 Transitional

Realizacja serwisu: Virtualmedia