Ramzes, przebywając kolejno w kolejnych nomesach, coraz lepiej poznawał sposób rządzenia prowincją, choć jednocześnie coraz wyraźniej widział, że z raportów i pokazów urzędnicy niewiele mu wyjaśniają. W Sochem nomarcha Otoes najpierw urządzał dla niego uczty, prezentował urzędników i pokazywał z pylonu cały kraj. Następnie Ramzes zaczął pytać o dochody faraona i o rzeczywiste rządy w nomie. Otoes wyjaśniał mu, że pilnuje majątku Ozirisa-faraona, a podatki ściągają podlegli mu ludzie. Na pytanie, dlaczego dochody maleją, wskazał na Seta, który sprowadza choroby, suszę i piaski pustyni. Ramzes zrozumiał, że bogactwo kraju zależy od warunków natury i od wielkiej, niepokonanej siły pustyni.
W kolejnym nomesie Haku urządzono mu podobny pobyt pełen zabaw, a gdy znów pytał o przyczyny ubożenia Egiptu, nomarcha wezwał pisarzy z dokumentami. Wielki pisarz czytał długie i chaotyczne raporty o zbożu, kradzieżach i karach, lecz Ramzes nic z nich nie rozumiał. Dopiero nomarcha wyjaśnił mu swoje obowiązki: sprawdza podatki, spichrze, wojsko, handel i wyroki, a na końcu stwierdził, że dochody maleją mimo pilnowania państwa. Wtedy do rozmowy wkroczył kapłan Mentezufis, który wytłumaczył księciu, że prawdziwa wiedza państwowa należy do świątyń, a bez kapłańskiego wtajemniczenia nie da się poznać tajemnic Egiptu. Ramzes, oburzony, usłyszał też, że jeśli chce poznać te sprawy, musi uczestniczyć w nabożeństwach i modlitwach.
W rozdziale dwudziestym czwartym Ramzes postanowił wejść do świątyni Hator. Został tam przyjęty jako pokutnik, przeszedł przez mroczne korytarze i małą celkę, gdzie czekały go cisza, trawa, woda i skromny placek. Nocą ujrzał procesję kapłanów śpiewających o stworzeniu świata, a potem doświadczył dziwnych wrażeń: miał wrażenie, że ktoś go dotyka, że ręce chwytają go za głowę i nogi, a wreszcie usłyszał głos mówiący: „Będziesz wysłuchany!”. Przestraszony i poruszony upadł na twarz i modlił się. Następnego dnia był już innym człowiekiem: zgodził się na posty, modlitwy, ogolenie głowy, strój kapłański i naukę w świątyni. Wielki prorok pokazał mu szkoły: pisarzy, mierników i lekarzy. W szkole pisarzy nauczyciel opowiadał o potrzebie nauki i o trudach ludzi nieznających pisma, a potem Ramzes oglądał system hieroglifów. W szkole mierników uczono ich wytyczania pól i liczb. W szkole lekarskiej kapłani leczyli ziołami, zaklęciami i wyznaczaniem odpowiednich dni oraz gwiazd, choć sami przyznawali, że wynik zależy od woli bogów. Ramzes wciąż jednak nie otrzymał odpowiedzi na swoje pytania o skarbiec faraona.
W świątyni przybył potem Pentuer, sławny kapłan i doradca ministra wojny. Zgromadzonych uderzyło to, że był skromny i przyjechał sam na oślicy, nie jak wielki pan. Po przygotowaniach zaczął wobec Ramzesa i kapłanów długą naukę o stanie Egiptu. Najpierw porównał bogactwo dawnych czasów z teraźniejszością: za dawnych dynastii dochody były wyższe, armia większa, a dziś skarb i wojsko zmalały. Potem za pomocą figur z ziarn fasoli i barwionych kamyków pokazał, że Egipt stracił znaczną część ludności i ziemi, bo wojny wysłały chłopów na obce wyprawy, gdzie ginęli i nie wracali do pracy nad Nilem. Następnie wykazał, że chłopi dawniej żyli dostatnio, jedli lepiej i byli lepiej ubrani, a dziś są wyniszczeni, bici i umierający z głodu. Urzędnicy natomiast zyskali na tym, że pobierają coraz większe pensje i żyją kosztem ludu. Ramzes zobaczył także przedstawienie, w którym ręce ukrytych Fenicjan odbierały dobra faraona i wyciągały z kraju ludzi na trzyletnią dzierżawę za pożyczone złoto. Pentuer wyjaśnił, że właśnie fenicki handel, pożyczki i dzierżawy najbardziej niszczą Egipt, bo zabierają ziemię, ludzi i dochody. Na końcu kapłan podsumował, że ratunkiem dla państwa jest przywrócenie dobrobytu ludowi, zwiększenie liczby mieszkańców i ograniczenie wpływów Fenicjan.
Ramzes wyszedł z tej nauki głęboko poruszony. Z jednej strony zrozumiał, że Egipt potrzebuje więcej ziemi i więcej ludzi, z drugiej – nadal wierzył, że rozwiązaniem może być wojna z Azją i zdobycie nowych krajów. Jednak spotkanie z Pen tuerem i opowieść o nadużyciach Fenicjan zasiały w nim niepokój. Później zaczął podejrzewać kapłanów o ukrywanie przed nim prawdy, zwłaszcza gdy dowiedział się od pewnego lekarza o rzekomej egipskiej „smole roztopionej” i o kapłańskich przedstawieniach udających cuda. Wciąż myślał, że być może świątynia manipuluje ludźmi tak samo, jak wcześniej lud oszukiwano podczas procesji Apisa.
Następnie Ramzes pojechał do Pi-Bast, gdzie przyjmowano go bardzo uroczyście, choć wyczuwał, że pod pozorami świętowania kryje się coś niepokojącego. Tam Fenicjanie zaczęli rozpowiadać, że przyszły faraon może wypędzić ich z Egiptu, a kapłani zdradzają tajemnice polityczne. Hiram, stary książę tyryjski, wyjaśnił Ramzesowi, że Asyria chce podporządkować sobie Fenicję i że w układach z nią biorą udział także niektórzy kapłani egipscy, między innymi Herhor, Mefres i Pentuer. Potem Hiram mówił też o olbrzymich daninach, jakie Egipt powinien otrzymywać od ludów Azji, oraz o możliwej wojnie z Asyrią. Ramzes przyjął te słowa z rosnącym podnieceniem. Zdecydował, że wojna z Asyrią mogłaby dać Egiptowi niewolników, skarby i zwycięstwo, a także uniezależnić go od kapłanów. Uwierzył też, że Fenicjanie mogą mu służyć, jeśli ich poprze przeciw Asyrii.
W tym czasie Hiram, Dagon i inni Fenicjanie zorganizowali pożyczkę dla Ramzesa, by zjednać go sobie i przygotować do dalszych planów. Ramzes otrzymał sto talentów i dzięki temu mógł zaspokoić potrzeby dworu. Jednocześnie cały czas udawał przed kapłanami beztroskiego młodzieńca, a przed Fenicjanami – przychylnego sprzymierzeńca. Potem Hiram zaprowadził go nocą do świątyni Astoreth, gdzie Ramzes zobaczył wielopiętrowy gmach, a w nim kapłankę Kamę. Podczas pierwszej wizyty zachwyciła go jej uroda i śpiew Greka, lecz dopiero przy kolejnych spotkaniach stała się dla niego prawdziwie niebezpieczną namiętnością. Kama była kapłanką fenicką, a jednocześnie przyjmowała względy Sargona, asyryjskiego dostojnika, który przybył do Pi-Bast jako pielgrzym do bogini Astoreth. Hiram wyjaśnił Ramzesowi, że Fenicjanie wystawili kapłankę i jej świątynię jako część gry politycznej. Ramzes zobaczył też, jak Asyryjczyk Sargon otwarcie popisuje się siłą w cyrku, ratując go przed rozjuszonym bykiem i zdobywając podziw tłumu. To upokorzyło księcia i rozbudziło w nim głęboką nienawiść do Asyryjczyków.
W końcu Ramzes odwiedził też Sarę i swojego syna, lecz mimo narodzin dziecka nie czuł już dawnej radości. Myślał o politycznych intrygach, o Kamie, o Fenicjanach i o Asyryjczykach. Gdy później spotkał Mentezufisa, kapłan zakazał mu mówić z Sargonem o daninach i tłumaczył, że Egipt nie ma dość sił, by wymusić na Asyrii płacenie. Ramzes jednak tym bardziej zaczął marzyć o wojnie. Kapłan pokazywał mu też, czym naprawdę jest bitwa – nie przewidywalnym manewrem, ale grą niepewności, w której los co chwila stawia wojownikowi nowe pułapki. Te słowa nie zniechęciły księcia, lecz jeszcze bardziej utwierdziły go w przekonaniu, że musi zebrać wojsko, odzyskać daniny i uderzyć na Azję.