lektury on-line

Kategorie

Tom III, wiosna: pożar, śledztwo i święta wielkanocne

Po nocnym pożarze w Lipcach następnego ranka wieś zebrała się na pogorzelisku. Bróg był spalony do cna, a ludzie omawiali stratę i od razu zaczęli obwiniać Antka oraz Jagnę. Wzburzenie rosło, bo do wsi przyjechali pisarz i strażnicy, a ludzie czekali, czy Antka zabiorą do miasta. Wieczorem okazało się, że go nie ma, więc plotki jeszcze się mnożyły. Jedni mówili, że uciekł, inni że strażników pobił, a wszyscy snuli przypuszczenia. Dopiero po pewnym czasie ucichło, choć gniew na Antka i niechęć do Jagny nie znikły.

W tym czasie Hanka przeżywała największy wstrząs, ale też zaczęła się zmieniać. Najpierw była przybita, potem jednak zebrała siły, zajęła się dziećmi, gospodarstwem i coraz twardziej stawiała czoło wsi oraz domownikom. W Popielec poszła do kościoła, długo modliła się przed obrazem Matki Boskiej i szukała w modlitwie oparcia. Potem odwiedziła Borynę i ojca Bylicę. U Bylicy dowiedziała się, że sytuacja Antka i Boryny jest zła, ale sama nie rozpaczała już tak jak wcześniej. Zaczęła myśleć o dzieciach, o gospodarstwie i o tym, że musi sama wytrzymać to, co przyjdzie.

Antkowi coraz bardziej ciężko było w oddzieleniu od wsi. Najpierw nie chodził do roboty, potem kręcił się po karczmie, pił i coraz gwałtowniej mówił o pomście. Nadal schodził się z Jagną, ale ich spotkania stawały się coraz bardziej nerwowe. Jagna bała się go, czuła do niego odrazę i jednocześnie wracała do niego z przyzwyczajenia, ze strachu i z rozpaczy. Kiedy dowiedziała się, że została pogodzona z Boryną i przeniesiona do jego domu, Antka ogarnęła złość i zazdrość. Chciał ją zobaczyć, czatował przy przełazie i pod kościołem, ale nie udawało mu się do niej dotrzeć. Na nieszporach, słuchając „Gorzkich Żali”, przejął się nauką księdza, a potem podczas kazania został publicznie napiętnowany jako syn, który podniósł rękę na ojca. Po tym wystąpieniu uciekł z kościoła załamany i upokorzony, lecz wkrótce wrócił do karczmy jeszcze bardziej rozgoryczony.

Na początku wiosny w Lipcach nadeszły ciężkie roztopy, błoto, choroby i bieda. Ludzie narzekali na brak pracy i brak pieniędzy, a jednocześnie czekali na siewy. W tej sytuacji wybuchła nowa sprawa: dziedzic zaczął ciąć chłopski las. Wieść rozeszła się błyskawicznie i wywołała ogromne wzburzenie. Kłąb posłał chłopaków na zwiady, a potem wieś zebrała się w karczmie, by radzić, co robić. Antek, który coraz bardziej stawał się przywódcą buntu, podjudzał ludzi, że jeśli nie obronią lasu, dwór zabierze im wszystko. W końcu Boryna stanął na czele gromady. Cała wieś ruszyła z kosami, cepami, widłami i kijami do boru. Na miejscu zastali dworskich rębaczy, których przepędzili, a potem przyszła pomoc dworska i wybuchła wielka bójka.

W czasie tej bitwy najtragiczniejsza scena dotyczyła Boryny i Antka. Maciej walczył z borowym, a Antek, widząc ojca w niebezpieczeństwie, najpierw wymierzył do niego z fuzji, lecz nie strzelił. Chwilę później borowy uderzył Borynę kolbą tak mocno, że starzec padł ciężko raniony. Antek rzucił się do ojca, krzycząc, że go zabili, a potem sam, oszalały z rozpaczy, dopadł borowego i zdusił go na śmierć. Bitka skończyła się zwycięstwem chłopów, ale kosztowała ich wielu rannych i ciężko pobitych. Borynę odwieźli do domu nieprzytomnego, z rozbitą głową, a Antek szedł przy saniach, przejęty strachem i żalem, stale wołając do ojca.

Po powrocie do wsi Hanka przejęła całkowicie gospodarstwo. Boryna leżał bezwładnie, półprzytomny, a ona zaczęła strzec majątku przed kowalem, który od razu próbował przejąć komory i szukał pieniędzy. Jagna, pozbawiona dawnego znaczenia, czuła się w domu coraz gorzej. Hanka wyrąbywała w niej wrogość, a Jagna odpowiadała jej zuchwałością. Między kobietami trwała jawna wojna, a nad wszystkim wisiało pytanie o pieniądze Boryny i o przyszłość Antka. Kowal podsuwał Hance myśl, że w domu musi być schowany gotowy grosz, i próbował ją nakłaniać do szukania go. Hanka nie dawała się jednak oszukać i pilnowała, by nikt nie grzebał w komorach.

Wielki Tydzień upłynął na przygotowaniach do świąt, przy czym większość pracy spadła na kobiety. Robiono porządki, bielono izby, pieczono chleb, wypiekano placki, szykowano święcone i porządkowano obejścia. Hanka, mimo własnych trosk, kierowała wszystkim twardo i z uporem. W tym czasie przyszły też wiadomości z miasta: przez Rocha Hanka dowiedziała się, że Antek żyje, nie jest sam w kajdanach i że prosił, aby zabić wieprzka przed świętami. Ta wiadomość podniosła ją na duchu, choć nadal martwiła się o los męża i całej rodziny. W domu zorganizowano świniobicie, a potem zaczęto rozsyłać kiełbasy i mięso po rodzinie i znajomych. Jagna i kowalowa próbowały korzystać z domu, ale Hanka pilnowała wszystkiego coraz mocniej.

Wielki Czwartek, Piątek i Sobota minęły na gorączkowych przygotowaniach do świąt. W sobotę zanieśli do kościoła święcone, a wieczorem Hanka, jeszcze bardziej niż zwykle, myślała o Antku i o własnym bezpieczeństwie w domu. Wreszcie nadeszła Wielkanoc. W kościele odbyła się uroczysta rezurekcja, a ksiądz mówił o Męce Pańskiej, o zmartwychwstaniu i o nadziei dla pokrzywdzonych. Hanka, słuchając tego, uspokoiła się i poczuła siłę. Po nabożeństwie wróciła do domu, gdzie rodzina zjadła święcone, a potem nadszedł dyngus, śmigus i świąteczne zabawy. Witek odzyskał skradzionego bociana, a dzieci i młodzi obchodzili wieś z kogutkiem. Dopiero po świętach wróciła codzienna troska, ale wśród ludzi pozostało poczucie, że w Lipcach zaczyna się coś nowego – choć nadal ciężkiego i niepewnego.

Na końcu tego fragmentu pojawia się też nowa groźba: po świątecznej nocy we wsi wybucha pożar na Podlesiu, dworskim folwarku. Ludzie z Lipiec patrzą na ogień bez pośpiechu do ratunku, bo wciąż pamiętają krzywdy po zabranym lesie i uwięzieniu chłopów. W ogniu płonie stodoła, wołownia i inne budynki, a cała wieś milczy albo szeptem uznaje to za karę boską i odwet za chłopską krzywdę. To wydarzenie zamyka fragment w atmosferze napięcia, gniewu i zbiorowego poczucia sprawiedliwości.

Valid XHTML 1.0 Transitional

Realizacja serwisu: Virtualmedia