lektury on-line

Kategorie

Romeo i Julia - William Shakespeare - Strona 13

Panienko, jejmość pani matka prosi.
ROMEO
Któż jest jej matką?
MARTA

Jej matką? Bajbardzo!
Nikt inny, jeno pani tego domu;
I dobra pani, mądra a cnotliwa.
Ja byłam mamką tej, coś z nią pan mówił.
Smaczny by kąsek miał, kto by ją złowił.

ROMEO

A więc Kapulet! O dolo zbyt sroga!
Życie me jest więc w ręku mego wroga.

BENWOLIO
Wychodźmy, wieczór dobiega już końca.
ROMEO
Niestety! Z wschodem dla mnie zachód słońca.
KAPULET
/ do rozchodzących się gości /

Ejże, panowie, pozostańcie jeszcze;
Mają nam wkrótce dać małą przekąskę.
Chcecie koniecznie? Muszę więc ustąpić.
Dzięki wam, mili panowie i panie.
Dobranoc. Światła! Idźmyż spać.

/ do Drugiego Kapuleta /

Braciszku,
Zapóźniliśmy się; idę wypocząć.

/ Wychodzą wszyscy prócz Julii i Marty. /
JULIA
Czy nie wiesz, nianiu, kto to jest ten pan?
MARTA

Ten,tu?
To syn starego Tyberia.

JULIA

A tamten,
Co właśnie ku drzwiom zmierza?

MARTA

To podobno
Młody Petrycy.

JULIA

A ów, tam na prawo,
Co nie chciał tańczyć?

MARTA
Nie wiem.
JULIA

Spytaj, proszę,
Jak się nazywa. Jeżeli żonaty,
Całun mnie czeka zamiast ślubnej szaty.

MARTA

Zwie się Romeo, jest z rodu Montekich,
Synem waszego największego wroga.

JULIA

Jako obcego za wcześnie ujrzałam!
Jako lubego za późno poznałam!
Dziwny miłości traf się na mnie iści,
Że muszę kochać przedmiot nienawiści.

MARTA
Co to jest? Co to takiego?
JULIA

To wiersze,
Których mię jeden tancerz dziś nauczył.

MARTA
Pójdź spać, waćpanna.
/ Głos za sceną: „Julio!” /

Dalej! dalej!
Wołają pannę i pusto już w sali.

/ Wychodzą. /
AKT DRUGI
PROLOG
Przełożył Jan Kasprowicz
CHÓR

Dawna namiętność już w całunach leży,
W jej miejscu władnie siła żądzy nowej;
Piękną przestała być przy Julii świeżej
Piękność, dla której umrzeć był gotowy.

Dziś jest Romeo kochany i kocha,
W oczach obojga żar jednaki płonie;
Lecz on, w niej wroga przypuszczając, szlocha,
A ona miłość z wędki grozy chłonie.

On się nie zbliży i przed nią nie złoży
Przysiąg serdecznych, uważan za wroga;
I jej, choć w łonie namiętność się sroży,
Zejścia się z lubym zamkniętą jest droga.

Lecz w żądzy siła: po wielkich katuszach
Wielką im radość czas zgotuje w duszach.

SCENA PIERWSZA
/ Pusty plac przytykający do ogrodu Kapuletów. Wchodzi Romeo. /
ROMEO

Mamże iść dalej, gdy tu moje serce?
Cofnij się, ziemio, wynajdź sobie centrum!

/ wchodzi na mur i spuszcza się do ogrodu /
/ Wchodzą Merkucjo i Benwolio. /
BENWOLIO
Romeo! Bracie! Romeo!
MERKUCJO

Ma rozum;
Powietrze chłodne, więc dyrnął do łóżka.

BENWOLIO

Pobiegł tą drogą i przelazł przez parkan.
Wołaj, Merkucjo!

MERKUCJO
Źródło tekstu: Wolne Lektury, tłumaczenie: Józef Paszkowski.

Valid XHTML 1.0 Transitional

Realizacja serwisu: Virtualmedia