lektury on-line

Kategorie

Lektury › Streszczenia › Potop - Henryk Sienkiewicz - streszczenie

Fragment 1/5: Oleńka, Kmicic, Wołodyjowski i początek wojny szwedzkiej

Wstęp i początek wydarzeń

Na początku utworu narrator przedstawia Laudę i Źmudź jako krainę drobnej, ale bardzo wojowniczej szlachty. Opisuje rody laudańskie, zwłaszcza Billewiczów, ich majątki, zaścianki i zwyczaje. Billewiczowie służyli w wojsku, a ich patriarchą był Herakliusz Billewicz, podkomorzy upicki i pułkownik lekkiego znaku. To on był opiekunem szlachty laudańskiej, a po jego śmierci opieka nad wnuczką, Aleksandrą Billewiczówną, przeszła na całą okoliczną szlachtę. W testamencie zapisał jej Lubicz, a resztę fortuny pozostawił jej z zastrzeżeniem, że ma wyjść za Andrzeja Kmicica, młodego chorążego orszańskiego, z którym nieboszczyk łączył dawną przyjaźń i planowane małżeństwo dzieci.

W testamencie Herakliusz podkreślał też, że jeśli Aleksandra nie zechce wyjść za Kmicica, może obrać życie zakonne. Po śmierci podkomorzego Billewiczówna zamknęła się w Wodoktach i czekała na przyszłość. Myślała o narzeczonym, którego nie widziała od lat, i zastanawiała się, kim jest teraz. O Kmicicu słyszała tylko z opowieści zmarłego dziadka: miał to być „wielkiej fantazji kawaler, choć gorączka okrutny”.

Pierwsze spotkanie Oleńki i Kmicica

W styczniowy wieczór 1655 roku do Wodoktów przyjechał Andrzej Kmicic. Wszedł do czeladnej, gdzie Aleksandra przędła z dziewczętami, i od razu zapytał o pannę. Gdy usłyszał, że to ona stoi przed nim, przedstawił się: „Jam jest Andrzej Kmicic”. Był młody, płowy, smagły, z siwymi oczami i junacką twarzą. Od początku zachowywał się bardzo śmiało, niemal zuchwale, ale przy tym wesoło i swobodnie. Aleksandra była zmieszana, lecz także poruszona jego żywiołowością. Kmicic mówił otwarcie, że po to przyjechał, by oddać jej hołd i przypomnieć o dawnej umowie.

Między nimi szybko rozwinęła się rozmowa, pełna żartu i zalotów. Kmicic zachwycał się urodą panny, klękał przed nią, całował ją po ręce, a ona z jednej strony gromiła jego śmiałość, z drugiej wyraźnie się rumieniła i ulegała wzruszeniu. Po wieczerzy rozmawiali dalej już sam na sam. Kmicic opowiadał o wojnie, o swoim życiu żołnierskim, o chorągwi i o trudnościach służby. Oleńka pytała go o przeszłość i o jego towarzyszy. Gdy wspomniał, że ludzie jego bywają gwałtowni, lecz wierni, ona upomniała go, by szanował starą przyjaźń domu Billewiczów z laudańską szlachtą. Kmicic początkowo nie rozumiał, że ma także liczyć się z opieką tych zaścianków nad Aleksandrą, i obruszył się na myśl, że ktoś miałby nad nim czuwać. Oleńka jednak stanowczo wyjaśniła mu wolę dziadka i prosiła, by nie okazywał dumy.

Wizyta w Mitrunach i coraz większa bliskość

Przez następne dni Kmicic odwiedzał Wodokty codziennie i coraz bardziej przywiązywał się do Aleksandry. Zaplanował dla niej wyjazd saniami do Mitrunów. W czasie kuligu był bardzo czuły, rozmawiał z nią, śpiewał, całował ją, a nawet pytał wprost, czy go miłuje. Ona, choć zawstydzona, odpowiedziała: „Jako duszę własną!”. W drodze panowała radość, lecz nagle nadjechał wachmistrz Soroka z wiadomością, że Upita płonie i że wybuchła tam bójka między żołnierzami a mieszczanami. Kmicic natychmiast odesłał Oleńkę do Wodoktów i sam pojechał do Upity z ludźmi. Tymczasem w Wodoktach panna została sama z niepokojem.

Wieść o rozpuście w Lubiczu i zerwanie z Kmicicem

Po kilku dniach do Wodoktów przybyli starsi laudańscy: Pakosz Gasztowt, Kasjan Butrym i Józwa Butrym. Opowiedzieli Oleńce o zachowaniu Kmicicowych ludzi w Lubiczu. Mówili, że strzelali do wizerunków nieboszczyków Billewiczów, sprowadzali dziewki dworskie do rozpusty, rabowali i gwałcili. Aleksandra nie chciała wierzyć, ale z każdą chwilą jej gniew i wstyd rosły. Wezwała sługę Znikisa, a potem własnymi oczyma zobaczyła, jak wygląda życie w Lubiczu: włodarz potwierdził rozpustę i gwałty. Panna uznała, że Kmicic albo wypędzi swoją kompanię, albo utraci jej względy. Gdy później przybyli sami towarzysze Kmicica, ona wyszła do nich spokojna, lecz wyniosła, i kazała im opuścić dom. Warchołowie musieli ulec i odjechali poniżeni.

Wkrótce potem Oleńka dowiedziała się, że Kmicic spalił Wołmontowicze. Przybył do Wodoktów czarny od dymu, krwawy i zrozpaczony, ścigany przez laudańską szlachtę. Aleksandra ukryła go na chwilę, lecz gdy ludzie Butrymów i innych zaścianków wtargnęli do domu, sama wyszła do nich z płomieniem w oczach i wraz z nimi przeklęła Kmicica. Po odejściu szlachty kazała mu uciekać i powiedziała: „Krew na waćpana ręku jako na Kainowym! Precz, na wieki!”.

Pożar Wołmontowicz i narastający konflikt

Następnego dnia przed oczami całej Laudy leżały zgliszcza Wołmontowicz. Zginęli Butrymowie i ludzie Kmicica, a wsie otoczyła żałoba. Panna Aleksandra, pełna smutku i poczucia winy, przyjęła niedobitków i oddała im nawet Mitruny. Gdy do Wodoktów przyjeżdżali starsi i pytali o możliwość dochodzenia krzywd w sądzie, Aleksandra radziła rozwagę i nie pozwalała na natychmiastowy gwałt. Kmicic zniknął, ale po pewnym czasie przysłał do niej list, w którym tłumaczył, że mścił się za śmierć swoich towarzyszy i za dawną niesprawiedliwość. Prosił, by mu wybaczyła i zapewniał, że chce naprawić swoje postępki. Oleńka odpisała, że przebaczenie może przyjść dopiero wtedy, gdy sam odda się pod sąd ludzi, których skrzywdził, i gdy laudańska szlachta mu przebaczy. Posłaniec wrócił do pana Kmicica, a ona dalej modliła się i czekała na wieści.

Wielka wojna i droga do Kiejdan

W tym czasie sytuacja w Rzeczypospolitej stawała się coraz gorsza. Wojska Chowańskiego i Trubeckiego zagrażały od wschodu, a z zachodu nadciągali Szwedzi. Zima i głód pogłębiały nędzę. Na Litwie narastały też konflikty między Radziwiłłami a Gosiewskim. Wiosną i latem 1655 roku zwoływano pospolite ruszenie do Wielkopolski, ale panowały tam bezład, spory i mała gotowość do walki. Wreszcie pod Ujściem Wielkopolanie poddali się Szwedom. Wśród tych wydarzeń Jan Skrzetuski, jego stryjeczny Stanisław i pan Zagłoba usłyszeli o wojnie i postanowili udać się do Kiejdan, by służyć pod Januszem Radziwiłłem. Dołączył do nich Michał Wołodyjowski, który zaciągał chorągiew w Upicie.

W Kiejdanach ujrzeli ogromny dwór, liczne wojsko, cudzoziemskich oficerów i przyjazną, a zarazem niespokojną atmosferę. Wołodyjowski opowiadał o Radziwille, o jego potędze i o tym, że oczekuje się wielkich decyzji. W zamku przebywali też posłowie szwedzcy. Wśród gości panowało napięcie, bo książę Janusz przygotowywał coś wielkiego, a wszyscy czekali na jego ostateczny krok.

Promulgacja ugody i zdrada Radziwiłła

Podczas uczty książę Janusz ogłosił ugodę ze Szwecją. Zgromadzonym odczytano dokument, według którego Wielkie Księstwo Litewskie miało przejść pod protekcję Karola Gustawa. Szlachta i żołnierze byli wstrząśnięci. Stankiewicz, Jan Skrzetuski, Stanisław Skrzetuski, Zagłoba, Wołodyjowski i wielu innych zaprotestowali. Wołodyjowski rzucił buławę pod nogi księcia, a inni powtarzali: „Zdrajca!”. Janusza broniła tylko część oficerów cudzoziemskich i nieliczni stronnicy. Wśród protestujących był także Kmicic, który z początku nie wiedział, co robić. Oleńka, obecna na sali, zobaczyła go obok hetmana i z przerażeniem i bólem wykrzyknęła, by wybierał między nią a Radziwiłłem. Kmicic stanął wobec strasznego wyboru, lecz nie odszedł od księcia. Gdy szlachta zrzucała buławy i wykrzykiwała obelgi, Kmicic pozostał na miejscu, zrozpaczony i jakby bez życia. Oleńka odwróciła się od niego ze wstrętem i nazwała zdrajcą.

Rozmowa Kmicica z Radziwiłłem i nowa przysięga

Po uczcie Radziwiłł wezwał Kmicica do siebie i wyjaśnił mu swoje plany. Twierdził, że nie zdradza ojczyzny, lecz ratuje Litwę i całą Rzeczpospolitą. Mówił, że podpisał układ ze Szwedami tylko po to, by później odzyskać siły, zjednoczyć kraj i zbudować nową potęgę. Otworzył przed Kmicicem swoją wizję: najpierw trzeba ocalić Litwę i osłabić przeciwników, potem odzyskać Koronę i stworzyć wielkie państwo pod swoim przewodnictwem. Kmicic, wzruszony jego potęgą i mową, złożył mu przysięgę wierności na krucyfiksie. Radziwiłł ogłosił go przyszłym wojewodą i hetmanem, obdarzył nadzieją i siłą, a Kmicic, choć wciąż rozdarty, dał się całkowicie porwać tej wizji.

Pojmanie i rozmowa w piwnicy

Po protestach podczas uczty Kmicic, Jan i Stanisław Skrzetuscy, Wołodyjowski oraz Zagłoba trafili do zamkowego podziemia jako więźniowie. Zagłoba próbował wymyślić sposób ucieczki, ale wszyscy byli zrozpaczeni. Nad ranem weszli Szkoci z bronią, a Kmicic został wezwany przed oblicze księcia. Radziwiłł tłumaczył mu jeszcze raz, że jego działania mają służyć ratunkowi kraju. Powiedział wprost, że potrzebuje ludzi takich jak Kmicic i że to on może pomóc zbudować nową siłę. Wreszcie wyznał, że chce korony i że tylko on może uratować Litwę oraz przekształcić Rzeczpospolitą. Kmicic wahał się, ale ostatecznie, pod wpływem księcia, uznał, że zostanie przy nim do końca. Radziwiłł zapowiedział mu nagrodę i wielką przyszłość. W tym samym czasie wciąż nie znikał obraz Oleńki, a Kmicic czuł, że traci ją coraz bardziej.

Ujście, zagłada Wielkopolski i droga do dalszych wydarzeń

W dalszej części fragmentu narrator wraca do wydarzeń w Wielkopolsce. Opisuje rozgardiasz obozu polskiego pod Ujściem, niezgodę szlachty, spory, brak dyscypliny i przewagę Szwedów. Wittenberg prowadzi dobrze wyszkolone, liczne wojsko, podczas gdy pospolite ruszenie wielkopolskie zachowuje się jak tłum na jarmarku. Mimo chwilowych zrywów odwagi i przyjazdu dygnitarzy, obóz polski poddaje się 24 lipca. Wojewoda poznański, Krzysztof Opaliński, i inni podpisują ugodę ze Szwedami. W obozie wybucha gniew i poczucie zdrady. Zagłoba, Jan i Stanisław Skrzetuscy, Wołodyjowski i inni usłyszawszy o tym, reagują rozpaczą i gniewem, lecz jednocześnie postanawiają udać się do Kiejdan, by działać dalej.

Na końcu fragmentu Jan, Stanisław i Zagłoba docierają do domu Skrzetuskich, a potem do Białowieży, gdzie Helena i dzieci znajdują bezpieczne schronienie. Następnie wszyscy jadą do Kiejdan, gdzie mają spotkać się z Wołodyjowskim i księciem Radziwiłłem. Tam właśnie rozgrywa się dalsza część historii, w której Kmicic staje się coraz bardziej związany z księciem, a Aleksandra widzi go już w zupełnie innym świetle.

Valid XHTML 1.0 Transitional

Realizacja serwisu: Virtualmedia