Po zwycięstwie pod Warką pan Czarniecki zamierzał dalej nacierać na Szwedów, a do obozu polskiego przybył pan Charłamp z wiadomościami od Sapiehy. Przyniósł wieść bardzo niepokojącą: król szwedzki Karol Gustaw wyszedł z pułapki pod Sandomierzem i ruszył z jazdą ku Warszawie. Rozmówcy długo rozważali sytuację wojenną, a Czarniecki, otrzymawszy listy od Sapiehy, zrozumiał, że trzeba działać dalej przeciw królowi szwedzkiemu. Następnie wojsko litewskie pod wodzą Sapiehy poszło pod Warszawę, a potem rozpoczęło oblężenie miasta. Wojska polskie i litewskie otoczyły stolicę, a Szwedzi bronili się w Warszawie zaciekle, bo mieli tam zebrane łupy z całej Rzeczypospolitej i wielu najważniejszych dowódców, w tym Wittenberga, Oxenstiernę, Wrangla, Horna, Erskina i innych.
Oblężenie było długie i krwawe. Szwedzi wysyłali wycieczki, mieszczanie cierpieli głód i nędzę, a artyleria polska stopniowo zbliżała się do murów. W szturmach brał udział między innymi Babinicz, czyli Kmicic, który zdobył ważny szaniec przy Bramie Krakowskiej i utrzymał go mimo szwedzkich ataków. W czasie jednego z największych szturmów, 15 czerwca, uderzono na pałac Kazanowskich i klasztor bernardynów. Zawziętą walką kierował Zagłoba, który wysadził bramę pałacu ładunkiem prochowym. Pałac i klasztor zostały zdobyte, a w środku walki Zagłoba wpadł jeszcze do klatki z małpami, co wywołało śmiech żołnierzy. Gdy jednak Szwedzi bronili się w kościele, Zagłoba sprowadził działa pod okna, ostrzelał ścianę i doprowadził do kapitulacji. W tym czasie zbliżyły się także inne oddziały polskie, a Czarniecki wszedł do miasta przez Dom Gdański. Wittenberg musiał się poddać. Król Jan Kazimierz zatwierdził warunki kapitulacji, a Szwedzi wyszli z Warszawy z bronią, ale bez łupów. Wtedy jednak Zagłoba wzburzył pospolite ruszenie i chciał ukarać Wittenberga za wszystkie zbrodnie, lecz król i hetmani zdołali ocalić go przed samosądem, przewożąc do Zamościa.
Po Warszawie Jan Kazimierz i Czarniecki przygotowywali dalsze działania, a Kmicic został wysłany na Litwę, by tam wzniecać opór przeciw Szwedom. Zanim jednak tam dotarł, przez dłuższy czas prowadził walkę z oddziałami szwedzkimi i pruskimi, niszcząc osady i ścigając nieprzyjaciół. Jednocześnie w Taurogach rozgrywały się wydarzenia dotyczące Oleńki, Anusi Borzobohatej, miecznika rosieńskiego, Ketlinga i Sakowicza. Ketling opowiedział Oleńce o prawdziwych zamiarach Bogusława Radziwiłła, który pod pozorem troski i dworności chciał ją zdobyć, a nawet pohańbić. Oleńka zrozumiała, że musi uciekać, ale Ketling, związany służbą i honorem, nie zgodził się jej pomóc. W końcu Oleńka wraz z miecznikiem zaczęła planować ucieczkę z Taurogów, lecz Bogusław wrócił wcześniej niż się spodziewano. Najpierw udawał pojednawcę, a potem poprosił miecznika o rękę Oleńki. Miecznik dał się przekonać i przyjął oświadczyny, a wkrótce przygotowano ślub. Jednak gdy przyszła chwila ceremonii, Oleńka została poinformowana przez Ketlinga, że ślub jest tylko fortelem, układem politycznym, a książę nadal zamierza ją wykorzystać. Wtedy Sakowicz i Bogusław zostali poróżnieni z miecznikiem, doszło do gwałtownej sceny, a Oleńka i miecznik próbowali ratować się ucieczką. Ostatecznie opuścili Taurogi, lecz plany te zostały wielokrotnie pokrzyżowane przez wojnę.
Tymczasem Kmicic, już jako Babinicz, coraz skuteczniej walczył na Litwie i w Prusach. Zadał cios Bogusławowi, zyskał sławę i przyczynił się do wiktorii pod Prostkami. W drodze do tej bitwy został wysłany przez hetmana Gosiewskiego przeciw połączonym siłom prusko-szwedzkim. Pod Prostkami doszło do wielkiej bitwy, w której litewskie chorągwie, Tatarzy Kmicica i jazda polska rozbiły nieprzyjaciela. Kmicic osobiście ścigał Bogusława, a po wielkim pościgu dogonił go i stoczył z nim pojedynek. W walce zwyciężył, zranił księcia i powalił go na ziemię. Gdy miał go dobić, Bogusław wyznał, że wydano rozkazy, by Oleńka została stracona, jeśli on zginie. Kmicic, chcąc ocalić dziewczynę, darował mu życie i oddał go Tatarom w niewolę. Później jednak dowiedział się, że Bogusław został pojmany i że zwycięstwo pod Prostkami rozbiło całe wojsko nieprzyjacielskie. Po bitwie Kmicic otrzymał list od Anusi Borzobohatej, a także list od Sapiehy, który kazał mu ruszać na południe, bo nadciągał nowy potop: Rakoczy z Węgrami, Siedmiogrodzianami i Kozakami. Kmicic długo się wahał, nie chcąc rozstawać się z nadzieją rychłego spotkania z Oleńką, lecz po wewnętrznej walce i modlitwie uznał, że musi iść za ojczyznę.
Losy Oleńki i Kmicica zbiegły się ponownie dopiero później, gdy Kmicic wrócił z wojny ciężko ranny. W drodze z Magierowa został przewieziony do Lubicza, a potem do Wodoktów. Oleńka, usłyszawszy, że to on leży na wozie, wezwała księdza i modliła się za jego życie przez całą noc. Gdy po kilku dniach odzyskał siły, zaczęła znów rozważać jego winy, lecz jednocześnie coraz wyraźniej czuła, że nie może całkiem wyrzec się dawnych uczuć. Miecznik pytał ją, co myśli o chorążym orszańskim, a ona odpowiadała, że nie chce o nim myśleć, ale też nie potrafi całkiem go potępić. Wreszcie sama przyznała, że jeśli ocalił ojczyznę i odkupił winy, to Bóg może mu przebaczyć, ale ona nie chce już niczego więcej niż jednego: by zmazał dawne przewiny.
Ostateczne pojednanie nastąpiło w kościele w Upicie. Po powrocie Kmicica, już po licznych wojennych czynach jako Babinicz, odczytano list królewski, w którym Jan Kazimierz ogłaszał, że wszystkie jego dawne winy mają zniknąć wobec późniejszych zasług. W kościele ujawniono, że Babinicz to Kmicic, zwycięzca spod Częstochowy, pod Warszawą, pod Prostkami i w Prusach. Zebrani laudańscy i mieszkańcy świątyni wiwatowali na jego cześć. Oleńka, słysząc odczyt listu i wspomnienie jego czynów, nie mogła już dłużej ukrywać wzruszenia. Podeszła do niego, a potem wyszła z miecznikiem przez zakrystię. Kmicic został sam jeszcze chwilę, niezdolny ruszyć za nią, lecz później ludzie zaprowadzili go przed kościół, gdzie czekały tłumy. Wkrótce wszyscy ruszyli do Wodoktów, gdzie doszło do zaręczyn i ślubu Kmicica z Oleńką. Na uczcie Zagłoba wzniósł toast za przyszłe pokolenia, a Kmicic i Wołodyjowski otrzymali życzenia, by wychowali nowe zastępy obrońców ojczyzny.
W końcu Kmicic osiadł z Oleńką w Wodoktach, a po kolejnych wojnach wrócił jeszcze świeżą chwałą okryty. Otrzymał chorąstwo orszańskie, żył już w zgodzie z Laudą i cieszył się powszechnym szacunkiem. Oleńka natomiast myślała jeszcze o klasztorze, lecz ostatecznie jej życie ułożyło się przy boku Kmicica. W zakończeniu wspomniano też, że wojna jeszcze trwała, ale Rzeczpospolita powoli powstawała z upadku, a Kmicic, który przeszedł drogę od winy do zasługi, został w pamięci jako wierny sługa króla i ojczyzny.