lektury on-line

Kategorie

Świętoszek - Molière - Strona 22

Zmuszona chyba przyjmie udział w tym zamiarze.
ORGON

Tak, wyrodku, dziś w wieczór zrobi, co ja każę.
Wyzywam wszystkich dzisiaj, dowiodę wam snadnie,
Żem ja tu panem, że mnie słuchać wam wypadnie.
Zaraz wszystko odwołaj, łotrze bez imienia,
Klęknąwszy u nóg jego błagaj przebaczenia.

DAMIS
Jak to! ja? tego łotra co nas chwycił w kleszcze.
ORGON

Opierasz się łajdaku i śmiesz go lżyć jeszcze.
Kija, kija!

/ do Tartuffe’a /
Nie będziesz mnie powstrzymać w stanie.
/ do syna /

Dalej! natychmiast opuść moje pomieszkanie!
Wynosić mi się z domu i bez zwłoki czasu…

DAMIS
Wyniosę się, lecz…
ORGON

Prędko! nie robić hałasu,
Wydziedziczam, cię żmijo! nic ci nie zostaje,
A w dodatku przekleństwo ojcowskie ci daję.

SCENA VII
/ Orgon, Tartuffe /
ORGON
Taką świętą osobę śmie znieważać w szale!
TARTUFFE

Mękę, którą mi zadał, przebacz mu wspaniale.
Nie wiesz, co to za straszna boleść idzie za tem!
Widzieć, jak mnie oczernić chcą przed moim bratem.

ORGON
Ach!
TARTUFFE

O tej niewdzięczności sama myśl straszliwa
Tak duszę moją rani, tak piersi rozrywa,
Czuję ból tak okropny, serce mi tak bije!…
Nie mogę mówić, chyba tego nie przeżyję!

ORGON
/ biegnąc skłopotany do drzwi, którymi wypędził syna /

Łajdaku, żal mi, żem cię wypuścił stąd cało,
Bo zabić cię na miejscu tutaj wypadało.

/ do Tartuffe'a /
Uspokój się, mój bracie, błagam cię w pokorze.
TARTUFFE

Tak, przestańmy już mówić o tym przykrym sporze.
Widzę, że ja niepokój wnoszę tutaj srogi;
Trzeba, abym opuścił domu twego progi.

ORGON
Jak to? żartujesz!
TARTUFFE

Wszyscy mnie tu nienawidzą
I podejrzeń w twym sercu budzić się nie wstydzą
Przeciwko mnie.

ORGON
Wszak widzisz, nie słucham ich wcale.
TARTUFFE

Lecz oni nie ustaną w namiętnym zapale,
A doniesienie, które dziś cię nie poruszy,
Kto wie, czy innym razem nie trafi do duszy.

ORGON
Nigdy! mój bracie, nigdy!
TARTUFFE

Ach, mój bracie, żona
O czym chce tylko męża z łatwością przekona.

ORGON
Nie, nie.
TARTUFFE

Puść mnie, puść prędko, jam odejść gotowy,
Wychodząc stąd usunę im powód obmowy.

ORGON
Musisz zostać, bez ciebie jutra bym nie dożył.
TARTUFFE

W takim razie potrzeba, bym się upokorzył.
Jednakże, gdybyś ty chciał?…

ORGON
Ach!
TARTUFFE

Niech i tak będzie.
Lecz ja wiem, jak potrzeba postąpić w tym względzie,
Honor jest bardzo czuły i przyjaźń mi każe
Usuwać powód plotek, uprzedzać potwarze.
Twojej żony unikać będę, jak to czyni…

ORGON

Nie, na złość wszystkim, pragnę abyś siedział przy niéj.
Gdy się świat wścieka, radość mam niewysłowioną.
Niechaj cię w każdej chwili widzą z moją żona,
Nie dość tego, dziś jeszcze bardziej im pochlebię,
Bo nie chcąc mieć innego dziedzica, jak ciebie,
W tej chwili zapis mego majątku ci zrobię
I wszystko, co mam tylko prawnie oddam tobie.
Dobry przyjaciel i zięć jest dla mnie najpewniéj
Wart więcej, niż syn, żona i niż wszyscy krewni.
Wszak dar mój odrzucony przez ciebie nie będzie?
Kategorie: Barok · Szkoła średnia
Źródło tekstu: Wolne Lektury, tłumaczenie: Kazimierz Zalewski.

Valid XHTML 1.0 Transitional

Realizacja serwisu: Virtualmedia