lektury on-line

Kategorie

Świętoszek - Molière - Strona 13

Nie! posłuszeństwo ojcu córki obowiązek,
Choćby ci dał za męża małpę, nie człowieka,
Czego się panna skarży? świetny los cię czeka.
Do miasta, skąd pochodzi, w nowym koczobryku
Pojedziecie z nim razem; tam znajdziesz bez liku
Wujów, kuzynów jego, a co pójdzie za tem,
Wkrótce poznasz się w mieście z całym wielkim światem;
Z ławnikiem, burmistrzową, z całą miejską władzą,
Przez szacunek miejsce ci na kanapie dadzą.
Później, możesz nadzieję mieć, że w karnawale
W takim mieście dla ciebie będą dawać bale,
Gdzie do tańca przygrywać będą kobzy ładnie,
A może i fagoty sprowadzić wypadnie.
Z mężem, by ta rozrywka nie była jedyną,
Pójdziesz na marionetki czasem…

MARIANNA

O Doryno!
Poradź mi, zamiast męczyć.

DORYNA
Jestem panny sługą.
MARIANNA
Przez litość, chcesz mnie zabić, męcząc mnie tak długo.
DORYNA
Nie, za karę potrzeba, aby się tak stało.
MARIANNA
Moja droga!
DORYNA
Nie!
MARIANNA
Duszę odkrywam ci całą.
DORYNA

Nie chcę, próżne błagania będą z panny strony;
Pokosztujesz Tartuffe'a, dla panny stworzony.

MARIANNA

Wszak jam ci wszystko była powierzyć gotową,
Zrób to.

DORYNA
Nie, będziesz panna panią Tartuffe'ową.
MARIANNA

Dobrze, kiedy niedola moja cię nie wzrusza,
Zostaw mnie, a w rozpaczy pogrążona dusza
Wynajdzie sobie środek: tak jest, w samej rzeczy
Znam lekarstwo, które mnie z wszystkiego uleczy.

/ chce odchodzić /
DORYNA

Wróć się panna. Po cóż brać moją złość tak ściśle,
Mimo to co mówiłam, pomagać ci myślę.

MARIANNA

Gdyby się wola ojca gwałtem w tym uparła,
Potrzeba, widzisz sama, ażebym umarła.

DORYNA

Niech się panna nie martwi, znajdziemy w tej biedzie
Sposób. Ach! pan Walery właśnie tutaj idzie.

SCENA IV
/ Walery, Marianna, Doryna /
WALERY

Doszła mnie tu przed chwilą nowina wesoła
Proszę pani, o której nie wiedziałem zgoła.

MARIANNA
Co?
WALERY
Że w pani Tartuffe'a mam powitać żonę.
MARIANNA
To zamiary przez mego ojca ułożone.
WALERY
Przez ojca pani…
MARIANNA

Tak jest i wskutek tej zmiany,
Przed chwilą mi przedstawiał nowe swoje plany.

WALERY
Na serio?
MARIANNA

O! nie było tu mowy o żarcie,
Zalecał mi ten związek głośno i otwarcie.

WALERY
A jakiż wola pani obrót w tym przybiera?
MARIANNA
Ja nie wiem.
WALERY

To odpowiedź uczciwa i szczera.
Nie wiesz?

MARIANNA
Nie.
WALERY
Nie?
MARIANNA
Niech pańskie rady drogę wskażą.
WALERY
Ja radzę pójść za niego, gdy tak pani każą.
MARIANNA
Radzisz mi pan?
WALERY
Tak.
MARIANNA
Szczerze?
WALERY

Nie można uczciwiéj;
Związek ten, tak zaszczytny, panią uszczęśliwi.

MARIANNA
Przyjmuję pańską radę.
WALERY

Cokolwiek wypadnie,
Spełnić tę radę przyjdzie pani bardzo snadnie.

MARIANNA
Tak jak jej udzielenie pańską duszę rani.
WALERY
Jam to powiedział, aby spodobać się pani.
MARIANNA
Jam ją także dlatego wypełnić gotowa.
Kategorie: Barok · Szkoła średnia
Źródło tekstu: Wolne Lektury, tłumaczenie: Kazimierz Zalewski.

Valid XHTML 1.0 Transitional

Realizacja serwisu: Virtualmedia