Po zwycięskiej bitwie Wołodyjowski, Basia i ich towarzysze wracają do Chreptiowa. W stanicy zastają gości przybyłych w ważnej sprawie. Pani Boska z córką Zosią oraz pan Nowowiejski z córką Ewką przyjechali z prośbą o pomoc w wykupieniu pana Boskiego, męża pani Boskiej i ojca Zosi, który od lat pozostaje w niewoli tatarskiej. Wołodyjowski czyta list hetmana Sobieskiego, w którym proszący zostają skierowani do Chreptiowa, bo hetman nie może sam prowadzić całej sprawy. Basia i Michał od razu obiecują pomóc, a pani Boska i Zosia z wdzięcznością przyjmują tę obietnicę.
W czasie rozmów pojawia się temat pobratymstwa między Tatarami. Wołodyjowski wyjaśnia, że chodzi o uroczystą, wzajemną przysięgę przyjaźni i pomocy, ważną zwłaszcza wtedy, gdy jeden z pobratymców zostanie wzięty do niewoli. Michał wyjawia, że ma trzech takich sprzymierzeńców wśród murzów, a Basia z przejęciem słucha tych opowieści. Pada też wieść, że do Krymu ma wyruszyć Piotrowicz, który od dawna pomaga w wykupie jeńców. Wołodyjowski zamierza przekazać mu listy do swoich pobratymców i prosić ich o pomoc w sprawie pana Boskiego.
Najważniejsze wydarzenie następuje jednak podczas wieczoru, gdy do izby wchodzi Mellechowicz. Pani Boska i Ewka rozpoznają w nim dawnego Azję, wychowanego niegdyś w domu Nowowiejskich. Pan Nowowiejski oskarża go, że jest jego zbiegiem i dawnym sługą. Azja najpierw zaprzecza, ale wkrótce wychodzi na jaw, że naprawdę jest synem Tuhaj-beja. Młody Lipkowiec sam to potwierdza, pokazując na piersi znaki od tatarskich ryb. Wszyscy milkną, bo imię Tuhaj-beja budzi grozę. Azja wyjaśnia, że przybrał nazwisko Mellechowicz, by uniknąć pościgu Nowowiejskiego, ale teraz służy Rzeczypospolitej i nie wróci do Krymu.
Po wyjściu Azji wywiązuje się rozmowa o jego pochodzeniu i znaczeniu. Wołodyjowski, Bogusz, Muszalski i inni oceniają, że młody Tatar ma wielką siłę wśród Lipków i Czeremisów właśnie dlatego, że jest synem słynnego Tuhaj-beja. Najmocniej przemawia jednak sam Azja w rozmowie z panem Boguszem w nocy. Tłumaczy, że dzięki swojemu imieniu może skupić wokół siebie Tatarów, a gdyby hetman dał mu wolę i prawo, sprowadziłby do Rzeczypospolitej całe tatarskie rody, obiecując im ziemię, wolność i szlachectwo. Chce utworzyć „naród tatarski” przy Rzeczypospolitej, podobny do kozackiego. Bogusz jest zdumiony, lecz mimo to jedzie do hetmana z tą sprawą.
W Jaworowie Marcin Bogusz przedstawia Sobieskiemu plan Azji. Hetman wysłuchuje go, ale zdecydowanie odmawia. Uznałby taki projekt za niebezpieczny, bo w jego przekonaniu dawanie wolności i przywilejów dzikim ordom oznaczałoby ryzyko nowego buntu i zdrady. Sobieski podkreśla też, że jako hetman chrześcijański nie może nigdy dopuścić do takiego rozwiązania. Dla niego ważniejsza jest służba krzyżowi niż polityczne korzyści. Bogusz wraca z tą odpowiedzią, a Azja przeżywa wielki gniew i rozpacz, bo traci szansę na awans i na Basię, którą kocha.
W Chreptiowie tymczasem rozwija się druga, cichsza historia: miłość Azji do Ewy Nowowiejskiej. Basia, chcąc pomóc obojgu, rozmawia z Tatarzynem i z Ewką osobno. Najpierw pyta Azję o jego uczucia, udając, że chodzi jej o wyznanie do kogoś ukochanego. Azja, przekonany, że Basia domyśla się jego miłości, rzuca się do jej nóg, całuje jej stopy i błaga o litość. Basia bierze to za wyznanie uczuć do Ewy i mówi mu, że Ewka go kocha. Azja odchodzi wstrząśnięty, a Ewka po tej rozmowie zupełnie w nim się rozkocha. Później Basia wprost wypytuje Ewkę, a dziewczyna przyznaje, że Azja wyznał jej miłość już wcześniej, w lamusie, i że potem ojciec dotkliwie go pobił. Basia postanawia pomóc obojgu i obiecuje rozmówić się z Michałem oraz z panem Zagłobą.
Rozmowy te prowadzą do jeszcze jednego odkrycia: Basia i Zagłoba dochodzą do wniosku, że dla szczęścia Ewy trzeba starać się o zgodę pana Nowowiejskiego. Tymczasem sam Nowowiejski, po rozmowie z Azją, zaczyna widzieć w nim nie dawnym chłopie, lecz wybitnym wojowniku i synu Tuhaj-beja. Z czasem zgadza się na zbliżenie młodych, zwłaszcza gdy dowiaduje się, że Azja jest nadal wierny Rzeczypospolitej. W końcu Wołodyjowski pozwala na wyjazd Basi i Ewy do Raszkowa wraz z Azją i jego ludźmi. Basia ma zająć się sprawą i dopilnować, by Ewa i Azja mogli porozumieć się z ojcem dziewczyny.
Przed samym wyjazdem Wołodyjowski starannie przygotowuje wyprawę. Sanie zostają wyścielone skórami, jedzie też dzianet Basi, aby w razie potrzeby mogła przesiąść się na konia. Michał rozkazuje zachować wszelką ostrożność, wysyłać ludzi przodem i nie zatrzymywać się poza komendami. Rankiem kolumna rusza: na czele idą Czeremisowie i Lipkowie, potem sanie z Basią i Ewką, dalej kolejne wozy i straż. W Jaryszowie spotykają kupca ormiańskiego, który dziękuje Basi za bezpieczeństwo dróg po wygnaniu Azby-beja. W Mohilowie Basia i Ewka poznają rozkazy i niepokoje związane z ruchem ordy, a Azja zostawia tam pięćdziesięciu ludzi. W Jampolu Basia przeżywa lęk, wspominając krwawe dzieje tego miejsca, ale wyrusza dalej.
W drodze do Raszkowa Basia i Ewka rozmawiają o swoich uczuciach. Ewka bardzo boi się ojca, ale ufa Azji. Basia zapewnia ją, że pomoże i będzie rozmawiać z Michałem. Azja z kolei, po otrzymaniu surowego listu od Bogusza, w którym hetman stanowczo odrzuca jego projekt, wpada w gniew i rozpacz. Traci nadzieję na buławę i na zdobycie Basi, a nawet myśli o zemście. Jednak po rozmowie z Basią odzyskuje spokój i z nową siłą rusza do działania. W końcu przygotowuje ludzi do dalszej drogi, wysyła Halima z rozkazami do Kryczyńskiego i innych rotmistrzów, a sam ma czekać na odpowiedź hetmana.
W ostatniej części opisu kolumna jedzie dalej przez zimowe puszcze ku Mohilowowi i Raszkowowi. Po drodze znowu pojawiają się informacje o ruchach ordy i o niepewności na stepie. Mimo zimy i niebezpieczeństw podróż postępuje, a Basia, Ewka i Azja znajdują się coraz bliżej celu: Raszkowa, gdzie mają zapaść dalsze decyzje dotyczące ich losu.