Po odjeździe bernardyna Robaka do Soplicowa Protazy, woźny, rusza do domu Hrabiego z pozwem. Tropi puste podwórze i folwark, po czym odkrywa, że Hrabia z dworem wyjechał zbrojnie do Dobrzyna. W opisie zaścianka pojawia się charakterystyka Dobrzyńskich: stary, zubożały ród szlachecki, zachowujący mazurską mowę, zwyczaj, przydomki i własne obyczaje. Wśród nich najważniejszy jest Maciej Dobrzyński, zwany Kurkiem na kościele, Zabokiem, Królikiem, a przez Litwinów „Maćkiem nad Maćkami”. Jest on dawnym konfederatem barskim, człowiekiem doświadczonym, pamiętającym wojny i zajazdy, cieszącym się wielkim autorytetem.
W Dobrzynie zbiera się szlachta, zaniepokojona wieścią o wydarzeniach. Na naradzie pojawiają się różne głosy. Bartek zwany Prusakiem radzi ostrożność, proponuje czekać na Robaka, wysłać szpiegów i uzbrajać okolicę po cichu. Z kolei Maciej Chrzciciel, zwany Kropicielem, żąda natychmiastowego działania i wojny z Moskalem. Do sporu włącza się Buchman, komisarz z Klecka, człowiek wykształcony, który wygłasza mowę o władzy, kontrakcie społecznym i potrzebie uporządkowania spraw publicznych. Słowa Buchmana nie zyskują jednak poparcia. Dobrzyńscy i część zebranych chcą walczyć pod wodzą Maćka, inni domagają się równości i wspólnego głosowania.
Na środku izby pojawia się Gerwazy z dobytym Scyzorykiem. Opowiada o wielkiej wojnie, która ma nadejść, i przekonuje szlachtę, że trzeba skorzystać z chwili, gdy cesarz francuski walczy z carem. Przypomina też krzywdę rodu Horeszków i wskazuje Soplicę jako winnego dawnych nieszczęść. Wznieca to gwałtowny okrzyk: „hajże na Soplicę!”. Prusak próbuje bronić Sędziego, mówiąc o jego uczciwości i polskości, a także o dobrej opinii Soplicowa. Na nic się to nie zdaje. Jankiel nawołuje do rozwagi i proponuje czekać na rozwój wypadków, lecz Gerwazy zarzuca mu zdradę i przypomina zasługi Horeszków wobec Dobrzyńskich. W końcu niemal wszyscy przechodzą na stronę Klucznika i zaczynają przygotowywać się do zajazdu.
Maciej wreszcie przemawia, ganiąc zebranych za to, że przy sprawie publicznej zaczęli się spierać o urazy prywatne. Jego słowa nie kończą narady, bo na dziedziniec przybywa Hrabia z uzbrojonymi ludźmi. Szlachta wita go okrzykami. Po chwili Gerwazy, z pomocą Hrabiego, organizuje ucztę i rozdaje beczki z miodem, wódką i piwem. Również niechętni wcześniej ludzie zaczynają się skłaniać ku Horeszkom. Wśród zamieszania dochodzi do pierwszych starć, a część zebranych rusza z Hrabim w stronę Soplicowa.
W Soplicowie zapada wieczorna cisza przed burzą. Po wieczerzy goście i domownicy wychodzą na dziedziniec. W tle rozgrywa się bogaty opis nocy: dźwięki puszczyka, nietoperzy, ćm, świerszczy, derkacza, bąków, bekasów i dwóch stawów, które zdają się prowadzić wieczorny dialog. Wojski opowiada o gwiazdach, wskazuje na niebie różne znaki i zauważa kometę, którą lud bierze za zły omen. Podkomorzy odpowiada, przywołując własne wspomnienia i dawną obserwację komety za króla Jana III Sobieskiego. Sędzia przyjmuje te rozważania spokojnie, a Wojski widzi w komecie zapowiedź kłótni i nieszczęścia.
Po rozmowach o niebie Sędzia zostaje wezwany do pilnej sprawy. Tadeusz, chodząc po sieniach, podsłuchuje rozmowę Sędziego z Robakiem. Widzi, jak obaj obejmują się i płaczą. Robak wyznaje, że do tej pory zachowywał tajemnicę, ale teraz, gdy grozi zamieszanie w Dobrzynie, musi działać. Wyjaśnia, że źle zrozumiano jego plany, że Hrabia pobiegł do Dobrzyna, a on sam musi tam jechać, choćby zginął. W końcu wychodzi przez okno. Potem Tadeusz wyznaje Sędziemu, że chce natychmiast wyjechać i wziąć udział w pojedynku z Hrabią, ponieważ nie może dłużej mieszkać w Soplicowie. Sędzia podejrzewa, że chodzi także o sprawy miłosne i wypytuje go o Zosię oraz Telimenę. Tadeusz przyznaje, że kocha Zosię, a stryj wspomina, że mógłby ją z nim swatać. Młodzieniec wyjeżdża jednak nadal zdecydowany, bo uważa, że musi służyć w wojsku i opuścić dom.
Na dworze Tadeusz spotyka Telimenę. Kobieta oskarża go o niewdzięczność i zdradę, wypomina mu, że ją porzuca, choć sama wcześniej oddała mu serce. Tadeusz tłumaczy, że wyjazd jest konieczny, a służba wojskowa nakazana przez ojca. Telimena prosi tylko o jedno słowo potwierdzenia, że była przez niego kochana. Tadeusz zapewnia ją o uczuciu, ale zaraz dodaje, że nie może się z nią ożenić i że nie ma zamiaru zostawać. Kiedy chce odejść, Telimena zatrzymuje go gwałtownym wyrzutem. Wzburzony Tadeusz odchodzi, a w jego sercu zostaje poczucie winy. Rozmyśla też o Zosi i o tym, że stryj mógłby ją mu przeznaczyć. Następnie chce rzucić się w staw, ale Telimena biegnie za nim i zatrzymuje go. W tym samym czasie nad stawami pojawia się Hrabia, zachwycony nocnym krajobrazem. Tadeusz, biegnąc w stronę wody, wpada na jego zbrojne stanowisko. Hrabia rozkazuje pochwycić Tadeusza i wdziera się z ludźmi do Soplicowa.
Wkrótce następuje właściwy zajazd. Hrabia obwieszcza, że chce skarcić Sędziego za dawne i świeże krzywdy. Sędzia protestuje, a słudzy szykują się do obrony. Z drugiej strony nadciąga Gerwazy z hasłem „Hajże na Soplicę!”. Wybucha chaos, do którego wtrąca się także Asesor, próbujący zatrzymać napad w imieniu władzy rosyjskiej, lecz zostaje odepchnięty. Hrabia początkowo powstrzymuje najgorsze, zamyka rodzinę Sopliców w domu i każe stawić straże. Jednak napastnicy wdzierają się na dziedziniec i do kuchni. Widok jedzenia i zapach potraw osłabiają zapał do walki, a szlachta przechodzi do plądrowania i jedzenia. Gerwazy zmusza Protazego do ogłoszenia intromisji Hrabiego, a woźny protestuje, po czym ucieka w konopie. Mimo to dwór zostaje opanowany, a napastnicy przejmują beczki z trunkami i urządzają nocną ucztę.
Nocne oblężenie Soplicowa przeradza się w prawdziwą bitwę, gdy do śpiących szlachciców wpadają pierwsi Moskale. Większość ludzi budzi się dopiero wtedy, gdy zostaje skrępowana. Konewka, który nie spał do końca, orientuje się, że obóz został zdradziecko otoczony, i próbuje się bronić. Kropiciel też zrywa się do walki, krzyczy „Zdrada!” i wywołuje alarm. Gerwazy spostrzega, że napastnikami są Moskale. Wkrótce przychodzi rozkaz od oficera, a szlachta i jegrzy zostają rozdzieleni. Do walki dołącza także oddział rosyjski z majorem Płutem.
Major Płut, Polak z pochodzenia, ale służący Rosjanom, próbuje wymusić okup za jeńców i grozi sprawą przed wojskowym prawem. Kapitan Ryków usiłuje łagodzić sytuację, ale Płut żąda pieniędzy i traktuje pojmaną szlachtę brutalnie. Nagle do dworu przyjeżdża ksiądz Robak z posiłkami: z Maciejem, Prusakiem, Zanzem, Mickiewiczem i innymi. Robak, choć zakonnik, zachowuje się wesoło i natychmiast przejmuje dowodzenie moralne nad sytuacją. Na śniadaniu u Sędziego Płut, Ryków i pozostali oficerowie jedzą i piją, po czym major zaczyna zalecać się do dam, zwłaszcza do Telimeny. Gdy zbyt natarczywie chwyta jej rękę i próbuje ją całować, Tadeusz uderza go w twarz. Robak podaje Tadeuszowi krócicę, a ten strzela do Płuta, trafia jednak tylko blisko i osmalą mu twarz.
Po tym strzale rozpoczyna się otwarta walka. Wojski broni Tadeusza jednym ruchem noża, Maciej z Rózgą wpada do sieni i wypiera Moskali na dziedziniec. Tam Chrzciciel, uwolniony z kłody, chwyta karabin i bije wrogów z niezwykłą siłą. Kiedy pojawiają się kolejne rosyjskie oddziały, rozpoczyna się walka wręcz: bagnety, szable, kosy, pałasze, pięści i ręce pracują na przemian. Ryków ustawia żołnierzy do formowania szyku, ale w zamieszaniu szlachta i jegrzy mieszają się ze sobą. Maciek staje naprzeciw dobrze walczącego gifrejtera i pokonuje go sprytem oraz jednym cięciem. Chrzciciel zostaje na chwilę schwytany za włosy, ale Gerwazy ratuje go Scyzorykiem. Potem Kropiciel odnajduje własne „Kropidło” i walczy dalej z synem Sakem, który także broni dworu Zosi.
Walki przenoszą się pod stodołę i ogród. Hrabia, uwolniony z wcześniejszego zamknięcia, prowadzi jazdę na pomoc, lecz jego koń pada pod kulami. Robak osłania Hrabię własnym ciałem i ratuje go spod ognia. Tadeusz z dubeltówki zabija rosyjskich oficerów i osłabia szyk przeciwnika. Gdy dochodzi do pojedynku Hrabiego z Rykowem, pojawia się zdrada ze strony Płuta, który każe strzelać do Tadeusza. Ryków i Hrabia walczą szpadami, ale bitwa nadal trwa wokół nich. W końcu na polu zostaje rozbita rosyjska piechota, a szlachta zwycięża. Jegrów jest wielu zabitych i rannych, część ucieka, część kryje się w sadzie, w chmielach i nad rzeką. Robak nakazuje dalej nacierać, lecz Ryków wycofuje resztki swoich ludzi i ustawiają ich do ostatniej obrony. W walce odznaczają się Maciej, Chrzciciel, Konewka, Brzytewka i Gerwazy. Bitwa nie kończy się jeszcze całkowicie, ale w tym fragmencie przewaga stopniowo przechyla się na stronę Soplicowa i szlachty litewskiej.