Książę Jeremi Wiśniowiecki prowadzi wojska przez spustoszony kraj ku Machnówce. Po drodze widzi ślady zniszczenia: spalone wsie, wymordowaną ludność, „świece” kozackie i zgliszcza po przejściu Krzywonosa. W Chmielniku dociera wieść, że to nie sam Krzywonos, lecz jego syn oblega Machnówkę z wielką siłą, a zamek pod wodzą pana Lwa wciąż się broni. Książę zostawia część wojsk i sam z wojewodą kijowskim, panem Krzysztofem Tyszkiewiczem, oraz innymi żołnierzami rusza na pomoc.
Po drodze spotykają rannego pana Lwa, który potwierdza upadek zamku. Na miejscu książę widzi miasto i zamek w ogniu oraz szykujące się do bitwy pułki Zaporożców i czerń. Wojska polskie ustawiają się w porządku: w środku chorągwie wojewody kijowskiego, pana Aksaka i Tyszkiewicza, za nimi dragonia Baranowskiego i husaria książęca, w której jest pan Jan Skrzetuski. Podczas pierwszego uderzenia wojewoda prowadzi chorągiew z wielką siłą, lecz z rozwagą, a bitwa szybko zamienia się w krwawą walkę z czernią i Zaporożcami.
W boju wyróżnia się Iwan Burdabut, podpułkownik kalnicki, który sieje śmierć i zabija kolejnych Polaków. Giną między innymi bracia Sieniutowie, młody kniaź Połubiński, pan Urbański i pan Żytyński. Burdabut dopada też wojewodę kijowskiego, ale ratuje go pacholik Silnicki, który rzuca się na watażkę. W końcu Jeremi wprowadza do walki dragonów Baranowskiego i husarię. Na jego komendę Skrzetuski prowadzi szarżę; husarze krzyczą „Jarema! Jarema!”, a sam widok książęcego wodza łamie ducha Zaporożców. Młody Krzywonos ucieka, a panią jednego z krótszych starć rozstrzyga sam Skrzetuski, który go obezwładnia i zabija buzdyganem. Pościg kończy się rozproszeniem wojsk kozackich.
W czasie bitwy pan Longinus Podbipięta walczy na drugim końcu linii i zadaje niezwykłe cięcia. Po zwycięstwie wojsko książęce zdobywa miasto, uwalnia szlachtę z zamku i rusza w pogoń za taborem, ale nie może go doścignąć, bo Kozacy palą mosty. Między księciem a wojewodą kijowskim dochodzi do ostrej rozmowy o dalszym pościgu. Wojewoda nie chce gonić pobitego nieprzyjaciela, książę zaś domaga się jego zniszczenia. Wreszcie do obozu przybywają posłańcy z Połonnego, prosząc o ratunek przed starszym Krzywonosem. Książę obiecuje pomoc i decyduje, że trzeba najpierw pobić Krzywonosa, a potem ruszyć na Połonne.
Następnego dnia, w Rylcowie, Jeremi wysyła Skrzetuskiego do Osińskiego i Koryckiego po posiłki. Pan Jan jedzie nocą i spotyka obu pułkowników przy Wiszowatym Stawie, ale oni odmawiają przyłączenia się z powodu zakazu księcia Dominika Zasławskiego. Skrzetuski wraca strapiony, bo wie, że bez tych wojsk księcia czeka ciężkie zadanie. Po drodze napotyka w lesie watahę chłopstwa, która nocuje w jarze. Na jego rozkaz semenowie otaczają obóz i z zaskoczenia wpadają na rezunów. Rozpoczyna się krwawy pogrom. Wśród napastników pan Jan rozpoznaje przebranych ludzi, a wśród nich – pana Zagłobę. Z więźnia zrywa się radością, gdy dowiaduje się, że Helena żyje i przebywa bezpieczna w Barze. Zagłoba opowiada, że wyprowadził ją z obozu Chmielnickiego, a później została przewieziona do Baru przez panią Sławoszewską.
Po tej wieści Skrzetuski jest wstrząśnięty szczęściem, ale też spragniony spotkania z Heleną. W końcu wraca do obozu księcia, gdzie wkrótce dochodzi do nowego rozczarowania: Jeremi dowiaduje się, że Osiński i Korycki nie przyłączą się do niego. Książę przeżywa ciężki kryzys – czuje się pominięty przez Rzeczpospolitą, zawiedziony przez regimentarzy i zmęczony wojną. Gdy przybywają posłańcy z Połonnego, Jeremi obiecuje ratunek, ale wie już, że nie może dłużej liczyć na wsparcie i musi sam rozstrzygnąć sprawę buntu.
W obozie w Zbarażu narasta jednak obóz wojenny i polityczne spory. Do księcia przybywa wieść o rozpoczętych układach z Chmielnickim, co wywołuje w nim oburzenie. W obecności pułkowników wygłasza długą mowę przeciw ugodom i przeciw hańbie, jaką przynoszą Rzeczypospolitej. W końcu pyta starszyznę, czy ma wojować dalej. Większość odpowiada „Wojna!”, a książę przyjmuje to jako rozkaz sumienia i decyduje się iść dalej swoją drogą. Pod koniec tej części pan Skrzetuski otrzymuje pozwolenie na wyprawę do Baru, by odwieźć Helenę, która jest już bezpieczna w zamku.
Na osobnym etapie opowieści zaczyna się pobyt Bohuna i Heleny w Czortowym Jarze. Bohun wiezie ją w kołysce przez dzikie, pełne strachów okolice. Towarzyszy mu Horpyna, która zna czary i wróżby. Bohun wyznaje, że kocha Helenę i nie może pogodzić się z jej odrzuceniem. Horpyna obiecuje czuwać nad dziewczyną i chronić ją przed ludźmi oraz duchami. W siedlisku Horpyny Helena budzi się w pięknie urządzonym wnętrzu i z przerażeniem poznaje Bohuna. Ataman mówi, że przyniósł ją tu, by ją ocalić i prosi, by została z nim jako pani. Helena stanowczo odmawia, oświadcza, że nigdy go nie pokocha i woli śmierć niż hańbę. Bohun, zraniony jej słowami, znów wpada w rozpacz, a Horpyna ratuje Helenę po omdleniu.
Następnego dnia Horpyna wróży w młyńskim kole. Bohun pyta o swoją przyszłość i o Helenę. Wróżba pokazuje mu śmierć brata, bitwę, zdradę druha, a potem widzi Helenę w białej sukni z jastrzębiem nad głową. Horpyna tłumaczy, że Bohun będzie jeszcze wielkim wojownikiem, ale z kobietą nie zazna spokoju. Mimo to ataman postanawia ruszyć do Krzywonosa. Przed wyjazdem jeszcze raz rozmawia z Heleną, błaga ją o dobre słowo, ale ona żąda wolności. Bohun odjeżdża z nadzieją, że kiedy wróci, może ją jeszcze zyska.
Później Zagłoba, który po bitwie wraca do kwatery, naradza się z Wołodyjowskim i Podbipiętą, jak odnaleźć Helenę. Podejrzewa, że Bohun mógł ją znowu porwać. Żołnierze postanawiają szukać wieści zarówno od ludzi Bohuna, jak i od jeńców. Wkrótce Skrzetuski, przybity wiadomościami o Helenie, prosi księcia o pozwolenie na wyprawę. Jeremi, widząc jego ból, zgadza się i daje mu ludzi, a także pozwala Wołodyjowskiemu i Podbipięcie ruszyć z nim. Jednak po drodze dochodzi do starcia z Łaszczen, który obraża Skrzetuskiego. Dochodzi do bójki, ale książę po wysłuchaniu relacji Zaćwilichowskiego karze Łaszcza i nadaje Skrzetuskiemu nominację na porucznika husarii. Wkrótce oddział Skrzetuskiego wyrusza z obozu.
W dalszej drodze Zagłoba, prowadząc własny oddział, napotyka chłopskie wesele. Początkowo bierze je za podjazd nieprzyjaciela, lecz gdy okazuje się, że to weselnicy z Husiatyna, daje się ubłagać i wraz z żołnierzami bierze udział w uczcie. W czasie zabawy Zagłoba zostaje jednak uśpiony lub odurzony, a nad ranem budzi się związany w chlewie. Okazuje się, że w ręce wpadł mu Bohun. Zagłoba w więzieniu przegryza więzy własną szablą, wspina się na strych i przez otwór w dachu obserwuje, jak mołojcy szykują się do drogi. Gdy straże odkrywają jego ucieczkę, rozpoczyna się szturm na chlew. Zagłoba odpiera napastników, zabija kilku z nich, a w końcu w szczytowym momencie obrony do wsi wpada Wołodyjowski z polskim oddziałem. Następuje krwawa bitwa, w której żołnierze Wołodyjowskiego rozbijają ludzi Bohuna. Sam Bohun zostaje rozbity przez Wołodyjowskiego i znika z pola walki. Zagłoba wychodzi wolny, dumny ze swego zwycięstwa, a Wołodyjowski uznaje, że mimo wszystko dzielnie się bronił.
Po rozgromieniu Bohunowego oddziału Wołodyjowski i Zagłoba ruszają razem do Jarmolińców. Po drodze Bohun, pozbawiony sławy, rannych ludzi i koni, ucieka do Krzywonosa, który – mimo klęski – nie karze go, lecz przygarnia i leczy. Tymczasem czterej przyjaciele wracają do Jarmolińców, gdzie mają odpocząć i zdać sobie nawzajem sprawę z wyprawy.