lektury on-line

Kategorie

U królowej Tatry, Koncert mistrza Sarabandy i dalsze losy Marysi i Skrobka

W tej części utworu Krasnoludki przywożą sierotę Marysię do chaty ubogiego Skrobka i osiedlają się na stałe w jej pobliżu, w „Słowiczej Dolinie”. Jednocześnie Skrobek zaczyna coraz mocniej myśleć o swoim zapuszczonym polu, a Marysia odbywa długą wędrówkę do królowej Tatry, by prosić o swoje gąski.

Przyjazd do chałupy Skrobka i życie Krasnoludków

Wóz Skrobka dociera nad ranem pod jego własną lepiankę. Krasnoludki widzą biedną chatę: niską, krzywą, z dziurawym dachem i zapuszczonym sadem. Początkowo są oburzone nędzą gospodarstwa, ale król Błystek błogosławi miejsce, w którym „mieszka ubóstwo i praca”. W izbie dostrzegają śpiących na słomie dwóch chłopców Skrobka: Kubę i Wojtka. Król błogosławi dzieci, a potem Krasnoludki układają swoje skarby pod piecem i w mysich norach. Skrobek wyjaśnia, że chłopcy są „najpierw boskie, a potem moje”, bo matka umarła, a resztę dzieci Bóg zabrał wcześniej.

Kiedy Krasnoludki już się osiedlają, Skrobek karze synom nie mówić nikomu o królu, którego podobno widzieli. Chłopcy idą potem po chrust, a Kuba mimo zakazu powtarza bratu: „A ja, com króla widział, tom widział!”. Następnie król Błystek wraz z drużyną wybiera sobie letnią siedzibę niedaleko chaty – w wypróchniałym pniu wierzby. Miejsce to, pełne zieleni, łopianów, śpiewu ptaków i strugi, krasnoludki nazywają „Słowiczą Doliną”.

Król ma w pniu wygodną komnatę, a jego drużyna pomaga mu w gospodarstwie. Najpierw trudno im zdobywać żywność, lecz okolica daje im grzyby, poziomki, jeżyny, nasiona i korzonki. Pietrzyk przynosi też ptasie jajka, wróblęta i odrobinę miodu. Z czasem w wielkiej muszli urządza kuchnię. Wtedy pojawia się żaba Półpanek – pyszałek i samochwała, który staje się ich muzykantem. Chwali się, przygrywa na skrzypkach, ale bardziej myśli o jedzeniu niż o sztuce.

Skrobek, jego pole i muzyka Sarabandy

Król Błystek chce odwdzięczyć się Skrobkowi za gościnę, ale nie przez złoto, tylko przez pomoc w pracy. Skrobek jednak wydaje się przygnieciony biedą i nie ma siły zająć się swoją ziemią. Mówi, że nie ma narzędzi ani sił, by karczować ugór pełen kamieni, pni i chaszczy. Zamiast tego jeździ furmanką do miasteczka, lecz zarobek jest bardzo mały. Krasnoludki troszczą się więc o jego jedyną szkapę: czeszą ją, karmią, poją i pielęgnują. Dzięki nim koń robi się tłusty i silny, a wózek Skrobka jest w coraz lepszym stanie.

Najważniejszy przełom przynosi przybycie mistrza Sarabandy – sławnego muzyka, którego gra porusza całą okolicę. Jego pieśń o ziemi, pracy i chlebie sprawia, że Skrobek po raz pierwszy naprawdę kocha swoją opuszczoną ziemię. Słuchając śpiewu o tym, że „jest w tobie i srebro, i złoto” oraz że ziemię trzeba „miłować”, chłop odczuwa nagle siłę do pracy. Postanawia sam zmierzyć się z ugorem: „Albo ty mnie zmożesz, albo też ja ciebie!”.

Półpanek, choroba i ratunek

Półpanek zazdrości Sarabandzie powodzenia i prosi Modraczka, by zdobył mu nuty jego pieśni. Modraczek, chcąc przypodobać się żabie, przynosi je i liczy na to, że Półpanek będzie nadwornym muzykiem króla. Półpanek ćwiczy się uparcie nad strugą, ale fałszuje tak strasznie, że przeszkadza wszystkim: lilie wodne skarżą się na hałas, a trzciny i tataraki grożą mu i szydzą z jego wrzasku. Żaba nie ustępuje, aż w końcu pęka jej gardziel i Półpanek pada jak martwy.

Wtedy nadchodzi stara babuleńka-zielarka, zbierająca zioła. Rozpoznaje, że żaba jeszcze żyje, i każe Pietrzykowi przynieść z daleka złotą igłę i jedwab. Pietrzyk leci na jaskółce, przynosi potrzebne rzeczy, a babuleńka zszywa pęknięte gardło Półpanka i smaruje je dzięglem. Żaba odzyskuje przytomność, ale gdy chce śpiewać, wydaje tylko głuchy skrzek. Nie może dorównać Sarabandzie.

Wędrówka Marysi do królowej Tatry

Marysia wyrusza do królowej Tatry, idąc przez trzy różne krainy: pola i łąki, bór oraz góry ze strumieniami. W pierwszym dniu prowadzą ją zboża, kwiaty, miedze i ścieżki, a także głos skowronka, który woła: „Tędy, tędy, sieroto!”. Drugi dzień spędza w borze pełnym dębów, sosen, brzóz i grabów; towarzyszą jej szumy lasu, śpiew ptaków i ciche prowadzenie natury. Trzeci dzień to droga przez dzikie góry, skały i huczące zdroje. Marysia bardzo się lęka, ale skały rozstępują się przed nią, a orzeł zrzuca jej pióro, słońce ogrzewa śniegi, a mgła przerzuca srebrny most nad potokiem.

Na szczycie Marysia trafia do zamku królowej Tatry. Najpierw słyszy dwa chóry: jeden mówi o królowej jako strasznej i potężnej, drugi – o jej dobroci i litości. Orzeł pomaga dziewczynce wejść dalej, a ona dociera do komnaty królowej, olśniona światłem. Prosi tylko o jedno: o swoje siedem gąsek, które podusił lis. Królowa spełnia prośbę, bo Marysia nie żąda bogactwa ani poprawy losu, tylko tego, by odzyskać to, co utraciła. Z okna Marysia widzi na własne oczy Głodową Wólkę, a pod lasem siedem żywych gęsek i gąsiora.

Powrót Marysi i nowe życie na wsi

Marysia budzi się już w chacie Skrobka, na ławie przykrytej sianem. Chłopcy – Kuba i Wojtuś – wyjaśniają jej, że ojciec przyniósł ją spod boru, gdy była chora i prawie bez duszy. Mówią też, że gospodyni z Głodowej Wólki nie chciała jej z powrotem i że Skrobek zostawił ją u siebie. Marysia cieszy się, że gąski żyją. Potem zasypia, a gdy budzi się wieczorem, przybiega do niej wierny Gasio. W Głodowej Wólce ludzie dziwią się, że nowa gęsiarka prowadzi znów całe stadko, a lis Sadełko wściekle szuka utraconej zdobyczy. Na tym tle zaznacza się też zmiana w Skrobku: po pieśni Sarabandy budzi się w nim miłość do ziemi i chęć pracy, która prowadzi go do wielkiej decyzji o podjęciu ugoru.

Valid XHTML 1.0 Transitional

Realizacja serwisu: Virtualmedia