lektury on-line

Kategorie

Stacje kompanii i droga w głąb lądu

Po opuszczeniu pierwszej stacji Marlow idzie z karawaną przez wnętrze kraju. Droga prowadzi przez opustoszałe tereny, opuszczone wsie i ścieżki wydeptane w wysokiej trawie. Tragarze niosą ciężkie ładunki, a co jakiś czas jeden z nich pada martwy. Wśród nocy słychać bębny, których znaczenia Marlow nie potrafi odczytać. Po drodze spotyka białego z eskortą chorych Zanzibarczyków oraz otyłego Europejczyka, który mdleje na słońcu, a mimo to przyznaje bez wahania, że przyjechał „żeby zrobić pieniądze”.

Wreszcie Marlow dociera do stacji centralnej nad rzeką. Dowiaduje się tam, że jego parowiec zatonął, gdy dyrektor wyruszył nim nagle w górę rzeki. Marlow musi więc od razu zająć się wydobyciem i naprawą statku. Stacja centralna okazuje się miejscem jeszcze bardziej nieuporządkowanym niż wcześniejsze placówki. Dyrektor, człowiek przeciętny, ale trudny do odczytania, budzi w Marlowie niepokój właśnie dlatego, że niczego po nim nie można się domyślić. Dyrektor mówi o Kurtzu z mieszaniną uznania i zazdrości: Kurtz jest najlepszym agentem i zagraża pozycji innych. Marlow zaczyna rozumieć, że spółka jest areną małych intryg, walki o stanowiska i nieuczciwej rywalizacji, a nie żadną misją cywilizacyjną.

Na stacji pojawia się również młody Rosjanin w kolorowym, łatanym ubraniu, nazwany później Arlekinem. To on opowiada o Kurtzu więcej niż ktokolwiek wcześniej. Według niego Kurtz jest kimś niezwykłym: potrafił zdobyć wpływ na okoliczne plemiona, prowadził wyprawy w głąb lądu i zgromadził ogromne ilości kości słoniowej. Rosjanin przyznaje też, że Kurtz groził mu śmiercią, gdy chciał zatrzymać część kości dla siebie. Mimo to Rosjanin pozostaje wobec niego całkowicie oddany i uważa, że Kurtz „wzbogacił mu duszę”.

Marlow widzi także ślady działalności Kurtza: w domu przy stacji centralnej znajduje książkę o marynarskich zagadnieniach, w której Kurtz robił notatki po rosyjsku, oraz szkic kobiety z zasłoniętymi oczami i pochodnią. Spotyka również murzyńskich tragarzy, pielgrzymów z kijami i liczne przejawy jałowej rywalizacji białych pracowników. W międzyczasie rośnie w nim niepokój związany z nitym, bo bez nich nie może naprawić parowca. Dopiero z czasem otrzymuje potrzebne części, a przy ich wydobywaniu pomaga mu mechanik kotlarz, prosty człowiek oddany pracy i gołębiom. W pobliżu stacji pojawia się też ekspedycja nazwana „wyprawą z Eldorado”, złożona z chciwych ludzi, którzy chcą zdobyć bogactwo kraju, nie mając żadnych wyższych zamiarów.

W tej części Marlow coraz mocniej widzi rozdźwięk między oficjalnym językiem „misji” a rzeczywistymi interesami ludzi. Jednocześnie Kurtz staje się dla niego postacią coraz ważniejszą, choć wciąż pozostaje kimś odległym i nieuchwytnym.

Valid XHTML 1.0 Transitional

Realizacja serwisu: Virtualmedia