lektury on-line

Kategorie

Lektury › Streszczenia › Sonety krymskie - Adam Mickiewicz - streszczenie

„Sonety krymskie”: od Stepu akermańskiego do Bakczysaraju

Wprowadzenie i „Stepy akermańskie”

Utwór rozpoczyna motto z Goethego oraz dedykacja „Towarzyszom podróży krymskiej”. Następnie pojawia się pierwszy sonet, „Stepy akermańskie”, w którym podmiot opisuje podróż przez rozległe stepy. Porównuje je do oceanu, a wóz do łódki brodzącej w zieleni i kwietnych falach. Zmierzcha się, droga i kurhany znikają z oczu, więc podróżny szuka na niebie gwiazd, które mają wskazywać kierunek. W oddali myli błysk obłoku z jutrzenką, lecz okazuje się, że to odbijający światło Dniestr i lampy Akermanu. W głębokiej ciszy słyszy odgłosy natury: przelot żurawi, ruch motyla na trawie i dotknięcie węża do ziół. Cisza jest tak wielka, że wydaje mu się, iż mógłby usłyszeć głos z Litwy. Kończy się to wezwaniem do dalszej jazdy, bo „nikt nie woła”.

„Cisza morska” i „Żegluga”

Kolejny sonet, „Cisza morska”, pokazuje spokojne morze na wysokości Tarkankutu. Wiatr ledwie porusza wstążkę pawilonu, woda jest cicha i jasna, a okręt kołysze się łagodnie. Żagle przypominają chorągwie po zakończonej wojnie, majtek odpoczywa, a podróżni rozśmieszają się i odprężają. W zakończeniu podmiot porównuje morze do miejsca, gdzie na dnie śpi polip, a w jego głębi czai się „hydra pamiątek”, która budzi się w chwili spokoju i zatapia szpony w sercu.

W „Żegludze” atmosfera gwałtownie się zmienia. Narasta szum morza, majtek wspina się na drabinę i daje znak, by przygotować się na wiatr. Okręt rzuca się i walczy z żywiołem: przewala się, nurkuje, wznosi, rozbija fale i pędzi przez niebo, jakby miał skrzydła. Wraz z tym pędem ożywia się także duch podróżnego. Wyobraźnia unosi się razem z żaglami, a on sam mimowolnie krzyczy, wyciąga ręce i pada na piersi okrętu. Odczuwa lekkość, świeżość i radość, jakby naprawdę stawał się ptakiem.

„Burza”

W sonecie „Burza” następuje kulminacja niebezpieczeństwa. Zostają zdarte żagle, pęka ster, woda ryczy, a pompy wydają złowieszcze jęki. Ostatnie liny wyrywają się majtkom z rąk, a zachodzące krwawo słońce zapowiada utratę nadziei. Wiatr triumfuje, a na wzburzone morze wstępuje „geniusz śmierci” i zbliża się do okrętu jak żołnierz szturmujący zrujnowane mury. Na pokładzie jedni leżą półmartwi, inni załamują ręce, żegnają się z przyjaciółmi albo modlą się przed śmiercią. Jeden podróżny siedzi z boku w milczeniu i dochodzi do gorzkiego wniosku, że szczęśliwy jest ten, kto stracił siły, potrafi się modlić albo ma z kim się pożegnać.

„Widok gór ze stepów Kozłowa. Pielgrzym i Mirza”

Następny utwór przenosi uwagę ze statku na góry widziane ze stepów Kozłowa. Pielgrzym pyta z podziwem, czy to Allah postawił przed nim ścianę lodu, tron z zamrożonej chmury albo mury wzniesione przez Diwy, by zatrzymać „gwiazd karawanę”. Dostrzega też na szczycie niezwykłą łunę i pyta, czy to pożar Carogrodu. Mirza odpowiada, że tam był i widział zimę siedzącą na stokach, potoki i rzeki pijące z jej gniazda. Opowiada, że wchodząc wyżej, oddechem z ust sypał śnieg, a on sam docierał tam, gdzie orły nie znają dróg i gdzie kończy się jazda chmur. Minął grom drzemiący w obłokach, aż stanął pod Czatyrdahiem, gdzie nad jego turbanem była już tylko gwiazda. Na to Pielgrzym reaguje krótkim okrzykiem zdziwienia.

„Bakczysaraj”

W sonecie „Bakczysaraj” ukazana zostaje dawna siedziba Girajów jako miejsce wielkości już pustej i zrujnowanej. Z ganków i przedsieni, po których kiedyś chodziły basze, pozostały ruiny, a dawne sofy i trony, będące symbolem potęgi i schronieniem miłości, są niszczone przez szarańczę i gady. Rośliny wdzierają się przez kolorowe okna na głuche ściany i sklepienia, przejmując dzieło ludzi w imię natury. W ruinach zapisuje się słowo „RUINA”, jakby samo miejsce potwierdzało upadek dawnej świetności. W środku sali stoi marmurowe naczynie, które zwraca uwagę jako jeden z ostatnich śladów dawnego przepychu.

Valid XHTML 1.0 Transitional

Realizacja serwisu: Virtualmedia