lektury on-line

Kategorie

Tom V: Płock, Grunwald i powrót do Bogdańca

W Płocku Zbyszko spotkał Tolimę, który opowiedział mu o pobycie giermka w zamku, o tym, że po przywiezieniu Zygfryda giermek odjechał z Jagienką do Płocka, oraz o śmierci Zygfryda. Zbyszko dowiedział się też, że Jagienka przebywa w Płocku jako dwórka księżnej. Informacja ta była dla niego wielkim zdumieniem, bo nie wiedział nic o jej przyjeździe. Potem odnalazł giermka, a obaj długo rozmawiali o śmierci Danusi. Zbyszko wyznał, że jedzie do Malborka po stryja Maćka, który pozostawał w niewoli krzyżackiej. Giermek wyjaśnił mu też, że Jagienka została przywieziona do Spychowa, bo była potrzebna przy Jurandzie, a także dlatego, że mogła wstawić się za Maćkiem u księżnej. Opowiedział o sytuacji politycznej: Krzyżacy naciskali na księżnę Aleksandrę, by skłaniała króla przeciw Witoldowi, ponieważ zależało im na swobodnym działaniu przeciw Litwie.

Na uczcie w Płocku Zbyszko zobaczył Jagienkę wśród dworu księżnej Ziemowitowej i potem po raz pierwszy od dawna rozmawiał z nią. Księżna Januszowa przyjęła go ze współczuciem po śmierci Danusi, a Jagienka wyraźnie wzruszyła się jego losem. Później, podczas nocnego powrotu, pan de Lorche opowiadał o swojej miłości do Agnieszki z Długolasu, a Zbyszko znowu słyszał od niego o niezręcznej próbie „walczenia ze smokiem”, która zakończyła się kompromitacją. Następnego dnia Powała z Taczewa oznajmił Zbyszkowi, że król zaliczył go do rycerzy królewskich i że po Bożym Ciele wyjedzie on z orszakiem do Raciąża. Zbyszko był tym bardzo ucieszony, bo czuł, że zyskał opiekę potężnych rycerzy.

W drodze do Malborka Zbyszko, Powała i Zyndram z Maszkowic widzieli coraz wyraźniej potęgę Zakonu. Mistrz Konrad von Jungingen oprowadzał ich po twierdzy, pokazując nie tylko ogrom murów i zapasów, lecz także całą organizację Zakonu. Zyndram patrzył na Malbork z dużą uwagą i odpowiadał mistrzowi, że każda twierdza może zmienić panów. Rozmowa z Konradem pokazywała zarazem jego słabość: choć był człowiekiem łagodniejszym od wielu braci, nie umiał powstrzymać Zakonu od wojny i sam czuł, że gmach zbudowany na krzywdzie musi kiedyś runąć. W samym Malborku Zbyszko widział bogactwo, wojsko, najemników z wielu krajów i tzw. „wieżę pełną złota”, ale też rozumiała go coraz mocniej świadomość, że Zakon żyje z przemocy i kłamstwa.

Po powrocie do Spychowa Zbyszko spotkał się z Maćkiem. Stary rycerz był ciężko chory po pobycie w podziemiu, ale żył i od razu chciał wiedzieć, co z Danusią. Zbyszko opowiedział mu o jej śmierci, a Maćko słuchał bardzo uważnie. Wtedy też wyznał, że Krzyżacy przetrzymywali go, bo chcieli mieć dowód, iż Polacy pomagają pogańskim Litwinom. Giermek Arnold von Baden usiłował wstawić się za nim, ale najwięcej pomógł mu de Lorche, grożąc Krzyżakom skandalem na zachodnich dworach. Maćko i Zbyszko rozmawiali też o wielkiej wojnie, której obaj zaczynali się obawiać, bo rozumieli już potęgę Zakonu. W kolejnych rozmowach w Spychowie i Bogdańcu Maćko coraz wyraźniej widział, że Krzyżacy są silni, ale zarazem przeżarci pychą i niesprawiedliwością. W końcu jednak Maćko przyznał, że Zakon jest jak rycerz z uszkodzonym popręgiem – wspaniały, ale niestateczny.

Niedługo potem Jagienka i Zbyszko zaczęli mówić o sobie coraz śmielej. Stary rycerz i dziewczyna rozumieli, że oboje darzą się uczuciem, choć Zbyszko długo tego nie umiał nazwać. Jagienka pozostała z nimi, gdy Zbyszko postanowił ruszyć do Witolda na wojnę. Maćko, Jagienka i ksiądz Kaleb próbowali go zatrzymać, ale Zbyszko mówił, że musi wypełnić ślub złożony dla duszy Danusi. Wtedy Jagienka obiecała, że jeśli zechce, zawiezie mu do Krześni truchło Danusi. To wzruszyło Zbyszka i umocniło jego decyzję.

Zanim jednak wyjechał, Maćko zajął się sprawą Spychowa i zaczęła się rozmowa o przyszłości. Jagienka zaproponowała, by gospodarzem został Hlawa, a gdy Czech przyznał, że bez niej czułby się samotny, Jagienka sprowadziła do izby Anulę Sieciechównę. Wtedy Hlawa poprosił ją o błogosławieństwo. Nazajutrz Zbyszko wyjechał sam, a Jagienka, Maćko i pozostali odprowadzili go z wielkim wzruszeniem. Po kilku tygodniach Maćko uregulował sprawy z Hlawą, a sam z Jagienką i wozami pełnymi majątku ruszył do Bogdańca. Jagienka później zapytała go, czy gdyby Zbyszko prosił, zgodziłaby się za niego wyjść – odpowiedziała, że nie zostanie mniszką, jeśli Zbyszko wróci i ją pokocha.

Po powrocie do Bogdańca Maćko i Zbyszko odtworzyli dawny dom i zaczęli gospodarować. Kiedy Jagienka z czasem została żoną Zbyszka, urodziła bliźnięta, a potem kolejnego syna, Zycha. W Bogdańcu stanął kasztel, zbudowany ciężką pracą Maćka, a obok niego rozwijały się Moczydoły i inne dobra. W międzyczasie Krzyżacy nadal naciskali na Królestwo, a po śmierci Konrada von Jungingena ich nowy mistrz Ulryk von Jungingen przyjął ostrzejszą, wojowniczą postawę. Maćko przewidywał, że do wojny w końcu dojdzie, i nie mylił się.

Gdy doszło do wielkiej wojny, Maćko, Zbyszko i Jagienka ruszyli na wezwanie. W obozie pod Grunwaldem spotykali najznakomitszych rycerzy Królestwa: Zawiszę Czarnego, Powałę z Taczewa, Zyndrama z Maszkowic i wielu innych. W noc przed bitwą ksiądz proboszcz pokazał im na księżycu znak walki mnicha z królem, co wszyscy uznali za złą wróżbę. O świcie 15 lipca 1410 roku obie armie stanęły naprzeciw siebie. Król Jagiełło modlił się przed bitwą, choć z ciężkim sercem, bo nie chciał rozlewu krwi. Krzyżacy przysłali dwa nagie miecze i wyzwanie do walki, które król przyjął jako znak zwycięstwa.

Bitwa zaczęła się od ataku Litwy na lewe skrzydło Krzyżaków. Litwini zostali ciężko rozbici, a część ich wojsk uciekała, lecz trzy pułki smoleńskie stawiły opór. Potem do walki weszły chorągwie polskie. Zbyszko bił się w chorągwi sieradzkiej, Maćko obok niego, szukając Kunona Lichtensteina. Wokół walczyli Powała, Zawisza, Paszko, Lis i inni słynni rycerze. W pewnym momencie chorągiew krakowska z orłem upadła, co wywołało rozpacz, lecz Polacy natychmiast odbili ją z rąk Niemców. Zyndram wprowadził do boju polską piechotę i kmieci, którzy z kosami i cepami ruszyli na Krzyżaków. Kiedy Litwa wróciła na pole bitwy, sytuacja odwróciła się ostatecznie. Mistrz Ulryk von Jungingen zginął, a jego hufce zostały rozbite. W ferworze walki Zbyszko spotkał Henryka, komtura człuchowskiego, i nie zabił go, lecz powalił. Maćko natomiast dopadł Kunona Lichtensteina, przypomniał mu dawny wyrok i zabił go w walce.

Po bitwie na pobojowisku leżały dziesiątki tysięcy trupów. Zwycięzcy rozpoznawali poległych: mistrza Ulryka, Kunona Lichtensteina, Fryderyka Wallenroda, wielkiego szatnego, wielkiego skarbnika i wielu innych. Król nakazał uczcić ciało Ulryka jako rycerza, choć był on wrogiem. Zakon krzyżacki został niemal doszczętnie rozbity. Po bitwie Zbyszko i Maćko wrócili do Bogdańca. Stary rycerz dożył jeszcze wielu spokojnych lat, a Zbyszko doczekał chwili, gdy do Malborka wjeżdżały już wojskowe chorągwie polskie, a krzyżacki mistrz wyjeżdżał ze łzami w oczach. Ostatecznie spełniło się więc to, co zapowiadała wojna – upadek potęgi Zakonu i powrót sprawiedliwości dla Królestwa.

Valid XHTML 1.0 Transitional

Realizacja serwisu: Virtualmedia