lektury on-line

Kategorie

Tom II: Zbyszko, Jagienka, Jurand i wyprawa do Malborka

W Krakowie najpierw rozstrzygnięto sprawę uwolnienia Zbyszka. Dzięki starodawnemu obyczajowi, według którego zasłona rzucona przez niewinną dziewczynę na skazanego mogła ocalić mu życie, tłum zażądał, by oddać sprawę kasztelanowi. Po rozmowie z kasztelanem i księżną Anną Danutą uznano moc tego zwyczaju i Zbyszko został ocalony. Księżna zarządziła jednak, że nie może dojść do pokładzin bez woli Juranda ze Spychowa.

Następnie Maćko i Zbyszko, już po wyroku, naradzali się u kupca Amyleja, co robić dalej. Stary rycerz, ciężko ranny, chciał wracać do Bogdańca, bo spodziewał się śmierci i chciał być pochowany w rodowym miejscu. Zbyszko opowiadał mu o planach: najpierw trzeba odwieźć stryja do domu, potem odzyskać ziemię i wyruszyć przeciw Lichtensteinowi, by zdobyć pawie czuby i dopełnić ślubu danego Danusi. Wtedy do izby przyszło dwóch jeńców tureckich, podarowanych Zbyszkowi przez Zawiszę. Wkrótce pojawili się też Zawisza, Powała, Paszko Złodziej, Lis, Farurej, Krzon, Marcin z Wrocimowic i Zyndram z Maszkowic, którzy obdarowali Zbyszka przed rozstaniem. Rycerze rozmawiali również o klęsce Witolda nad Worsklą i o groźbie najazdu Tatarów. Potem jednak nadeszła wiadomość, że do Krakowa przybył Jurand ze Spychowa.

Jurand zjawił się u księżnej, a Zbyszko, choć bardzo przejęty, poszedł do niego z pokorą. W mrocznej komnacie ujrzał ogromnego rycerza z jednym okiem. Jurand najpierw milczał, potem spytał o Lichtensteina i o to, czy Zbyszko bił się dla Danusi. Młody rycerz przyznał, że tak, że Danusia go ocaliła, a on ślubował jej wierność i nie odstąpi jej nigdy. Gdy jednak wspomniał, że Danusia nałożyła mu na głowę nałęczkę i powiedziała „Mój ci jest!”, Jurand odrzekł z żalem, że nie może dać mu córki, bo nie jest mu ona pisana. Danusia płakała, a Jurand, mimo smutku, wyszedł z nią na rękach, zostawiając Zbyszka w rozpaczy.

Następnego dnia księżna wyjaśniła Zbyszkowi, że między nim a Danusią stoi jakaś tajemnica i przysięga Juranda, o której nie chce mówić. Zbyszko wyznał, że bez Danusi życie byłoby mu tylko ciężarem, lecz księżna pocieszała go, mówiąc, że Danuśka go kocha i że może jeszcze wszystko się odmieni. Potem Maćko zaczął gorączkować, a Zbyszko wiózł go na wozie przez noc do Olkusza, by stary rycerz mógł się wyspowiadać. W drodze Maćko odzyskał nieco sił, a Zbyszko śpiewał o dziewczynie, której nie może zapomnieć. Po noclegu w Olkuszu ruszyli dalej ku Śląskowi.

Na granicznej drodze spotkali Zycha ze Zgorzelic, który wracał z wyprawy. Zych opowiedział im o wielkiej klęsce Witolda pod Worsklą, o Tatarach, o śmierci wielu bojarów i rycerzy oraz o tym, że zabrał kilku jeńców. Wspomniał też, że Jagienka gospodaruje w Zgorzelicach, a Maćko słuchał tego z uwagą. Zych zaprosił ich do siebie, a w drodze opowiadał o opacie, który zastawił Bogdaniec i dobrze gospodarzył w majątku. Kiedy dotarli do Zgorzelic, na polanie spotkali Jagienkę, która wróciła z łowów na żubrze. Dziewczyna przywitała się z ojcem i z Maćkiem, a potem poznała Zbyszka, który wyrósł i wyglądał już jak prawdziwy rycerz. Jagienka była zdumiona, gdy zobaczyła, jak bez korby naciągnął kuszę i podał jej broń na kolanach, zgodnie z rycerskim obyczajem.

Po rozmowie w Zgorzelicach Maćko postanowił wyruszyć do Bogdańca, a Zych opowiadał o wojnie, o Zbyszku i o tym, jak Jagienka rządzi majątkiem. Zbyszko i Jagienka coraz więcej przebywali razem, a ich rozmowy i wspólne wyprawy sprawiły, że młoda dziewczyna coraz bardziej się do niego przywiązywała. Gdy pomagali Maćkowi w leczeniu, Jagienka przyniosła sadło z niedźwiedzia, potem bobrowy skrom, a Zbyszko z wdzięczności i podziwu coraz częściej patrzył na nią z uznaniem. Maćko, widząc ich bliskość, zaczął myśleć, że Jagienka byłaby dla Zbyszka lepszą żoną niż Danusia, zwłaszcza że mogłaby dać mu bogactwo, gospodarstwo i potomstwo. Jagienka zaś, słysząc opowieści o Danusi, zrozumiała, że Zbyszko jest związany ślubem z inną.

W tym czasie Maćko pojechał do opata, by odzyskać Bogdaniec z zastawu. Opat przyjął go i Zbyszka życzliwie, a potem zaczął wyjaśniać, że po jego śmierci wszystko, co zostanie, przypadnie Jagience. Gdy rozmowa zeszła na Zbyszka, opat stwierdził, że młody rycerz ma brać Jagienkę, bo to ona obroniła mu życie i on jej się należy. Zbyszko jednak przypomniał, że ślubował Danusi przed ołtarzem w Tyńcu i później, po nałożeniu nałęczki, przyrzekł także, że ją poślubi. Opat próbował go rozwiązać z tych ślubów, lecz Zbyszko odmówił. Wtedy opowiedział, że pobił w Krześni Cztana z Rogowa i młodego Wilka, którzy napadli na niego po powrocie z kościoła. Opat uznał, że jeśli Zbyszko bił się za Jagienkę i dla niej rozbijał ludziom głowy, to naprawdę jest jej rycerzem. Zbyszko wyjaśnił jednak, że w Krześni kazał im przyświadczyć, iż najcnotliwsza i najcudniejsza jest Danusia Jurandówna, a oni stanęli po stronie Jagienki, co wywołało bitkę. Opat w gniewie odjechał, przeklinając dom i ludzi.

Po wyjeździe opata Maćko postanowił sam udać się do Zycha, by łagodzić spór. W Zgorzelicach opowiedział Jagience o ślubie Zbyszka z Danusią, co napełniło dziewczynę smutkiem, ale też zrozumieniem. Wtedy Jagienka oznajmiła, że nie chce być żoną ani Cztana, ani Wilka, tylko pojedzie z Maćkiem i Zbyszkiem do Płocka, by szukać opieki u księżnej Aleksandry. Maćko zgodził się, a w czasie drogi do Sieradza i dalej do Płocka towarzyszyły im Jagienka i Sieciechówna przebrana za pacholika. Po drodze nocowali w błotach łęczyckich, gdzie spotkali smolarza prowadzącego ich przez Czartów Wądoł do Bud. Dzięki niemu i własnej ostrożności uniknęli niebezpieczeństwa, a potem nocą wyszła też z lasu dziwna postać, którą okazał się człowiek, nie upiór.

W tym samym czasie Jagienka i Sieciechówna coraz bardziej zaprzyjaźniły się z Czechem Hlawą. Hlawa, choć początkowo patrzył na Anulkę jak wilk na jagnię, stopniowo zmiękł i zaczął służyć jej z rycerską czcią. Gdy Maćko i Zbyszko wrócili do Bogdańca, Maćko opowiedział o sytuacji w Zgorzelicach, a Zbyszko przyjął Hlawę jako wiernego pachołka, mimo że ten nie chciał go opuścić. Wtedy Jagienka wyznawała Maćkowi, że jest sierotą po Zychu i że boi się napaści Cztana i Wilka. Dlatego postanowiła jechać z nimi do Płocka, a potem może do Malborka, by szukać pomocy i opieki u księżnej.

Najważniejszym wydarzeniem tej części było jednak coraz wyraźniejsze zbliżenie Zbyszka i Jagienki. Kiedy razem polowali na bobry, Zbyszko niósł ją przez strugę, a potem sam został uderzony jej troskliwością, bo Jagienka pomogła mu w walce z niedźwiedziem przy barciach. To właśnie ona, przeczuwając niebezpieczeństwo, przyszła z widłami i ogniskiem, gdy Zbyszko walczył ze zwierzem. Po zabiciu niedźwiedzia oboje ogrzewali się przy ogniu, a Zbyszko wyznał jej, że jedzie do Danusi, którą miłuje nad życie, lecz z Jagienką czuje się swobodnie i blisko. Jagienka wysłuchała tego w milczeniu i z bólem, bo zrozumiała, że Zbyszko należy do innej. Mimo to dalej mu pomagała: przysyłała Hlawę, by mu służył, dawała mu opończę, pieniędzy i troszczyła się o niego przed wyjazdem na Mazury.

Na końcu tej części Zbyszko ruszył w drogę do Malborka i pożegnał Jagienkę, a w jego sercu obok tęsknoty za Danusią pozostała też silna, coraz trudniejsza do ukrycia wdzięczność i przywiązanie do dziewczyny ze Zgorzelic.

Valid XHTML 1.0 Transitional

Realizacja serwisu: Virtualmedia